REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ekspert: Publiczny system ochrony zdrowia to maszynka do zarabiania pieniędzy

2025-06-10 07:35
publikacja
2025-06-10 07:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Nikt ustawy podwyżkowej nie zamrozi, nie zlikwiduje, to mrzonki - powiedział PAP Mariusz Trojanowski z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP), wskazując jednocześnie, że coś trzeba zrobić, bo „nie będzie pieniędzy na nic”. Wynagrodzenia, w tym kontrakty, pochłaniają większość pieniędzy szpitali - zaznaczył.

Ekspert: Publiczny system ochrony zdrowia to maszynka do zarabiania pieniędzy
Ekspert: Publiczny system ochrony zdrowia to maszynka do zarabiania pieniędzy
fot. Zbyszek Kaczmarek / / FORUM

Prezydium Zespołu Trójstronnego do spraw Ochrony Zdrowia przy Ministerstwie Zdrowia ma przygotować plan rozmów o ustawie podwyżkowej. Ustawa zakłada coroczny wzrost płac minimalnych w ochronie zdrowia z dniem 1 lipca. Jej efektem jest także wzrost wynagrodzeń osób zatrudnionych na podstawie kontraktów, czyli większości lekarzy.

Według Trojanowskiego nikt ustawy podwyżkowej nie zlikwiduje. „To są mrzonki. Związki zawodowe nigdy na to nie pozwolą” - powiedział PAP.

Zaznaczył jednocześnie, że namawiał do współpracy wszystkie strony, by pomóc rządowi „coś z tą ustawą zrobić”. Trojanowski powiedział, że obecnie średnio 75 do 80 procent wszystkich pieniędzy, które szpital dostaje, pochłaniają wynagrodzenia, w tym kontrakty. Dodał, że podwyżka wynagrodzeń 1 lipca ma wynieść 14 proc, a szpitale dostaną na to 6-7 proc.

Podkreślił, że dlatego OZPSP rozważa akcję protestacyjną.

Wakacje na giełdzie

Trojanowski uważa, że obecnie publiczny system to maszynka do zarabiania pieniędzy. Zaznaczył, że pieniądze ze składki zdrowotnej nie idą na leczenie ludzi, ale na „wielkie zyski dla prywatnych podmiotów gospodarczych”.

„Prywatne przychodnie topią swoje koszty w publicznych szpitalach. Powstają spółdzielnie tylko po to, by wyrabiać najlepsze procedury, a gdy coś poważnego dzieje się z pacjentem, to jest odsyłany do publicznego szpitala. Lekarz na kontrakcie to prywatna działalność prowadzona na publicznym mieniu, na szpitalnym sprzęcie” - powiedział.

Według Trojanowskiego dyrektorzy szpitali podpisują kontrakty z lekarzami, bo nie mają wyjścia. Zauważył, że jeśli ze szpitala powiatowego odchodzi lekarz, to często oddział trzeba zamknąć.

„Przerażające jest to, że ze składki zdrowotnej finansujemy milionowe zyski prywatnych firm, które idą na mercedesy, ferrari i pałace, a jednocześnie cała Polska wpłaca miliony na zbiórki na leczenie za granicą chorych dzieci” - dodał.

Pytany o zapowiadaną przez resort zdrowia reformę szpitali, podkreślił, że nie można oddłużyć szpitala dając mu zaniżoną wycenę świadczeń.

„To nie jest reforma. Obecnie procedury są wycenione tak, że wielkie szpitale i kliniki mają pieniądze, z którymi nie wiedzą, co zrobić, a szpitale powiatowe są celowo głodzone, żeby można je było łatwo sprywatyzować” - powiedział Trojanowski.

Zaznaczył, że szpital musi mieć wszystkie zakresy: chirurga, internistę, ginekologa, pediatrę i anestezjologa, bo jeśli w nocy trzeba szybko przenieść pacjenta z jednego oddziału na drugi, to nie ma czasu na dyskusje, który szpital go przyjmie.

„My na dole, tutaj w małych miastach, na wsiach też zasługujemy na to, żeby nami się zająć. Jesteśmy tak samo warci, jak ci, którzy mieszkają w wielkich miastach. Nie może być tak, że na jednej ulicy w Warszawie będzie pięć klinik, a w siedmiu powiatach żadnej. Nie można ludzi traktować jak idiotów. To już nie te czasy” - powiedział Trojanowski.

„Poza tym proszę mi znaleźć chętnych, którzy oddadzą koledze oddział, który przynosi jeszcze jakiekolwiek przychody i weźmie taki, który nie przynosi ich wcale. To jest utopia” - dodał.

Ministra zdrowia Izabela Leszczyna zapowiedziała czwartą propozycję reformy szpitalnictwa, która będzie zakładała pakiety pomocowe i plany naprawcze dla zadłużonych szpitali. Wsparcia zadłużonym placówkom wychodzącym w program naprawczy ma udzielać Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Szpitale będą mogły się łączyć m.in. aby lepiej wykorzystywać kadrę medyczną. Jak poinformowała Leszczyna, zadłużenie szpitali wynosi ok. 27 mld zł. W kwietniu trzecia wersja projektu była w harmonogramie prac Rady Ministrów, ale rząd projektu nie przyjął.

Katarzyna Nocuń (PAP)

kno/ ktl/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
pzu76
Bo to jest patologia. Ta sama usługa w prywatnym robiona komercyjnie kosztuje X a ta sama usługa w tym samym gabinecie ale w ramach NFZ kosztuje 2x. Tak jest w przypadku stomatologii dziecięcej.
samsza
Jeżeli dostajesz kasę tuż po wykonaniu usługi to jest to tańsze, niż otrzymanie kasy zbiorczo kiedyś tam w przyszłości, po wykonaniu zgłoszeń.
Przygotowanie do wypełniania wymogów, kredytowanie, osoba do obsługi, sprawozdawczość, możliwe kary od NFZ, wymagane ubezpieczenia, wszystko to jest w cenie.
braveman1
Wykształcenie jednego lekarza w Polsce to koszt ok. 1 mln zł (na koszt społeczeństwa). Potem taki lekarz mówi ładnie dziękuję i wyjeżdża zagranicę, więc nie jest dziwne, że lekarzy brakuje, a ceny kontraktów rosną. Trzeba zacząć od początku, a więc jak zmienić powyższe. Poza tym publiczna składka zdrowotna powinna iść tylko i wyłącznie Wykształcenie jednego lekarza w Polsce to koszt ok. 1 mln zł (na koszt społeczeństwa). Potem taki lekarz mówi ładnie dziękuję i wyjeżdża zagranicę, więc nie jest dziwne, że lekarzy brakuje, a ceny kontraktów rosną. Trzeba zacząć od początku, a więc jak zmienić powyższe. Poza tym publiczna składka zdrowotna powinna iść tylko i wyłącznie na szpitale i przychodnie publiczne. Jeśli ktoś chce korzystać z usług medycznych komercyjnie wtedy płaci z własnej kieszeni. I mamy przejrzystość finansowania. Dziś jest tak, że powstają wszelkiej maści podmioty prywatne i one generują "studnię bez dna" dla pieniędzy ze składki (kontrakty z NFZ). Nikt nie chce się za to zabrać, bo ci co się na tym znają, sami zarabiają ogromne pieniądze.
miketheripper
Albo nakształcić milion lekarzy.
fox-
Proszę wybaczyć, ale to są takie bzdury, że nawet nie wiem, z której strony prostować.
Z braku czasu zmilczę.

Co do kształcenia lekarzy - tak, rodzice i zainteresowany ponoszą koszt kształcenia jakiś milion.
Uczelnia wycenia studia na ok. 400 tys. zł, studenta trzeba wyżywić, ubrać, zakwaterować, dać kieszonkowe, kupić
Proszę wybaczyć, ale to są takie bzdury, że nawet nie wiem, z której strony prostować.
Z braku czasu zmilczę.

Co do kształcenia lekarzy - tak, rodzice i zainteresowany ponoszą koszt kształcenia jakiś milion.
Uczelnia wycenia studia na ok. 400 tys. zł, studenta trzeba wyżywić, ubrać, zakwaterować, dać kieszonkowe, kupić książki, do tego utracone zarobki przez 6 lat.
I co by nie mówić ciężka praca na studiach.

I co?
Najlepiej zmusić, zakazać, nakazać, ograbić jeszcze raz?

Powiązane: Reforma szpitali

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki