REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: Dziury w drogach będą, niezależnie od nakładów

2011-01-22 10:00
publikacja
2011-01-22 10:00

Wahające się temperatury, opady śniegu i mróz - to wyjątkowo trudne warunki dla dróg, w których każdej zimy powstają dziury i wyrwy. Zdaniem ekspertów nakłady na bieżące utrzymanie dróg są za małe, ale nawet gdyby były większe, to dziury i tak by powstawały.

Kiedy temperatury są niskie, do załatania dziur używana jest tzw. masa na zimno, a gdy temperatury przekraczają 5 stopni - masa na gorąco. Jednak użycie masy na zimno to rozwiązanie prowizoryczne - później trzeba wykonać dodatkowe prace, by wzmocnić naprawiony fragment drogi. Czyli prace przeprowadza się dwukrotnie. Masa na ciepło jest rozwiązaniem docelowym, do kolejnego większego remontu drogi - jednak zimą, ze względu na temperatury, często jej użycie jest wykluczone.

Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi uważa, że poza czynnikami atmosferycznymi, dziury to efekt zbyt małych nakładów na bieżące utrzymanie dróg. Wyjaśnił, że firmy zajmujące się budową i naprawą dróg nie mają zimą zleceń - nawet nie ze względu na utrudniającą prace pogodę, ale dlatego, że zarządcy dróg mają za mało pieniędzy, by takie prace zlecać.

Chcesz kupić nowy samochód?
Sprawdź ofertę kredytów

Wakacje na giełdzie

"Na przykład kluczową sprawą dla utrzymania dróg w dobrym stanie jest odprowadzenie wody z jezdni i pobocza. Teraz jeździmy bez przerwy w kałużach. Na razie ta woda stoi. Jeśli znów chwyci mróz, to woda zamarznie i będzie rozsadzać nawierzchnię" - powiedział PAP Malusi. Jego zdaniem budżety zarządców dróg to mniej więcej jedna trzecia tego, ile rzeczywiście jest potrzebne.

W zeszłym roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydała na bieżące utrzymanie dróg ponad miliard złotych. Jak powiedział PAP rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj, w tym roku będzie to podobna suma. Drogi krajowe, którymi zarządza Dyrekcja, to tylko 5 proc. dróg w Polsce, ale odbywa się nimi 60 proc. ruchu. "60 proc. dróg krajowych jest w dobrym albo w bardzo dobrym stanie. Zimą dziury rzeczywiście powstają, ale głównie na tych odcinkach, które są w gorszym stanie" - wyjaśnił rzecznik. Dodał, że drogowcy starają się te ubytki jak najszybciej łatać. Jednak nawet gdyby pieniędzy było więcej, nie ma gwarancji, że dziury nie będą powstawać.

Ekspert rynku transportowego Adrian Furgalski powiedział w rozmowie z PAP, że o ile rzeczywiście 60 proc. dróg krajowych jest w dobrym stanie, to w przypadku miast ta proporcja jest odwrócona - w dobrym stanie jest zaledwie ok. 30 proc. dróg. "Dziury w mieście widać o wiele bardziej niż na drogach krajowych, bo na co dzień poruszamy się po mieście" - powiedział. Wyjaśnił, że miasta próbują poradzić sobie z tym problemem na różne sposoby, na przykład w Warszawie praktykuje się remonty weekendowe na wybranych ulicach.

Furgalski dodał, że samorządy mają mniej pieniędzy od GDDKiA na utrzymanie dróg. "Jak robią się wyrwy, zaraz podnoszą się głosy, że nie warto tego naprawiać, bo znów będzie mróz, odwilż albo śnieżyca i dziury zrobią się na nowo. Dlatego z remontami czeka się na ogół do wiosny" - wyjaśnił. (PAP)

her/ je/ dym/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~asertywny
Mam alternatywne rozwiązanie. Dotacje dla chcących kupić terenówkę! Oczywiście z budrzetu państwa:)
~Keks
Trzeba się podzielić z ;
- organizującym przetarg
- facetem od inwestycji w samorządzie
- co najmniej dwoma inspektorami nadzoru
reszta bez komentarza.
4tunat
keks ... zapomniałeś o ekologach. Każdy nowy projekt jest oprotestowany natychmiast przez co najmniej kilka pseudoorganizacji pseudoekologów wszelkiej maści. Jak inwestor zapłaci sowity haracz, to nagle i cudownie się okazuje, że jakiś pierdzioszek pstry jednak nie gniazduje na terenie przyszłej inwestycji i można zaczynać roboty.keks ... zapomniałeś o ekologach. Każdy nowy projekt jest oprotestowany natychmiast przez co najmniej kilka pseudoorganizacji pseudoekologów wszelkiej maści. Jak inwestor zapłaci sowity haracz, to nagle i cudownie się okazuje, że jakiś pierdzioszek pstry jednak nie gniazduje na terenie przyszłej inwestycji i można zaczynać roboty. Nie mówi się o tym, ale skala zjawiska jest potężna. Ale co tam, jak inwestycja ma kosztować parę miliardów, to parę mln. po cichu się odpali "zielonym" ludzikom ... i git ;-)
~Tofi
A może by tak sięgać do czegoś takiego co się nazywa "gwarancja producenta". Jak drogowcy naprawią drogę na swój koszt, która nie wytrzymała tyle ile powinna to znikną problemy. Żądać naprawy nierzetelnie wykonanej usługi - to przede wszystkim powinni zrobić urzędnicy.
~dfgdfg
sprawdź tu:

http://lepsza-lokata.blogspot.com/
~piotrek
przez kilkadziesiat lat "eksperci" mowili nam, ze socjalizm zawsze będzie. Trzeba bylo wyrzucić ekspertów. Dzis budujemy najdrozsze i najbardziej dziurawe drogi w Europie. Czas wyrzucic dzisiejszych "ekspertow". Nie tylko tych od dróg, takze tych od podatków, finansów, skarbu i emerytur! Zaraz zrobi się lepiej.
~bobo
Nie rozumiem WAS !!! narzekacie a glosujecie od 20 lat na tą samą "bande czworga" - czas się przyzwyczaić że lepiej nie bedzie !!! jak was okradali tak teraz beda okradać wiecej - tak jak Putina nie wybrali by amerykanie tak rosjanie nie wybraliby np. Regana - to naród jest durny ot co.
~NCPNC
Eksperci mają oczywiście rację. Tak długo jak drogi będą wylewane i łatane w taki sposób jak są teraz, to dziur nie unikniemy. Pozostaje doraźne leczenie skutków i żaden budżet tego nie rozwiąże. Problem w tym że należy zainteresować się przyczyną a nie skutkami. Na przykład taki absurd jak wylewanie masy bitumicznej (bo do asfaltu Eksperci mają oczywiście rację. Tak długo jak drogi będą wylewane i łatane w taki sposób jak są teraz, to dziur nie unikniemy. Pozostaje doraźne leczenie skutków i żaden budżet tego nie rozwiąże. Problem w tym że należy zainteresować się przyczyną a nie skutkami. Na przykład taki absurd jak wylewanie masy bitumicznej (bo do asfaltu temu czemuś daleko) bezpośrednio na bruk, gdzie po zimie połowa nawierzchni zamienia się w żwir i jest to łatane od nowa. Czy ktoś podsumował koszty remontów dróg w ciągu 10 lat po ułożeniu i porównał z kosztem zrobienia drogi porządni? Wątpię, bo 10 lat do przodu to już nie za naszej kadencji, a w tej się możemy pochwalić oszczędnościami...
~em96
Skoro eksperci tak twierdzą..., to trzeba zmienić ekspertów...
Widać ci obecni w swoim zadufaniu nie spostrzegli, że natychmiast po przekroczeniu granicy, drogi są w bez porównania lepszym stanie...?
A może uważają, że ze względu na większy budżet, warunki pogodowe tam są łagodniejsze...?
~Kałuża
Dziurom Drogowym Stanowcze NIE!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki