Izrael będzie domagał się od USA „rekompensaty” w związku ze sprzedażą Arabii Saudyjskiej amerykańskich myśliwców F-35. Chodzi o dostęp do zaawansowanego uzbrojenia, którego Waszyngton dotychczas odmawiał – podał w piątek portal Walla, powołując się na izraelskiego urzędnika i źródło zaznajomione ze sprawą.


Departament Stanu USA zatwierdził w czwartek potencjalną sprzedaż Arabii Saudyjskiej 48 myśliwców F-35A Lightning II. Umowa wymaga jeszcze przejścia procedury w Kongresie, a pierwsze maszyny mogłyby trafić do Arabii Saudyjskiej za około pięć lat.
Izraelska armia wolałaby, by żadne inne państwo Bliskiego Wschodu nie otrzymało F-35, co pozwoliłoby zachować jej przewagę militarną w regionie – powiedział portalowi przedstawiciel izraelskiego sektora bezpieczeństwa. Obecnie Izrael jest jedynym państwem na Bliskim Wschodzie używającym tych maszyn.
Według portalu Walla w reakcji na saudyjską transakcję Izrael zamierza zabiegać o możliwość zakupu systemów, których USA dotąd nie zgadzały się mu sprzedać. Chodzi m.in. o amunicję do niszczenia głęboko położonych bunkrów, autonomiczne systemy uderzeniowe i roje dronów.
Izrael chce też uczestniczyć w rozwoju i produkcji utajnionych technologii wojskowych, broni kosmicznej oraz uzyskać amerykańskie wsparcie przy rozwoju pocisków przechwytujących dla systemów Arrow 4 i Arrow 5.

Arabia Saudyjska i Izrael nie utrzymują oficjalnych stosunków dyplomatycznych, jednak od lat nieformalnie współpracują w kwestiach bezpieczeństwa, m.in. w związku z zagrożeniem ze strony Iranu i wspieranych przez niego jemeńskich rebeliantów Huti.
Izrael zabiegał wcześniej, by zgodę na sprzedaż F-35 powiązać z normalizacją stosunków izraelsko-saudyjskich, do której dotąd nie doszło - zwraca uwagę portal Ynet. (PAP)
baj/ ap/




























































