

Zarząd Europejskiego Banku Centralnego może zaproponować w czwartek Radzie Prezesów EBC program zakupu aktywów na sumę 50 mld euro miesięcznie do końca 2016 r. - podała agencja Bloomberg, powołując się na dwa źródła w EBC, pragnące zachować anonimowość.

Bloomberg informuje, że, jak podaje jedno ze źródeł agencji, zakupy miałyby się skupić na obligacjach rządowych, a program nie ruszyłby przed marcem.
Wygląda na to, że EBC zdecyduje się w czwartek na dodruk pieniądza i tzw. luzowanie ilościowe, co w założeniu ma pobudzić wzrost gospodarczy i podbić inflację, która spadła do niepokojąco niskiego poziomu, co grozi stagnacją oraz wzrostem bezrobocia.
Zobacz także
Rynek od dawna czeka na taki gest ze strony Mario Draghiego, szefa EBC. W poniedziałek, gdy rozległy się pogłoski o tym, że po wielu miesiącach niekonkretnych obietnic Draghi przeforsuje w końcu program QE, główne giełdy europejskie zamknęły sesje z najwyższymi notowaniami od siedmiu lat - podał "Financial Times".
Dlatego też czwartkowe posiedzenie Rady Prezesów EBC jest bardzo oczekiwane, a źródła, na które powołują się media finansowe, zapowiadają, że Draghi ogłosi program skupowania obligacji rządowych za nowo utworzone pieniądze na sumę rzędu 500 mld euro.
Niemcy przeciw
Wprowadzeniu QE przeciwstawiał się dotąd Berlin: szef Bundesbanku Jens Weidmann oraz przedstawicielka Niemiec w zarządzie EBC Sabine Lautenschlaeger.
Jedną z przyczyn oporu Niemiec był fakt, że kraje unii walutowej są w różnej kondycji gospodarczej, mają też różne ratingi długu - od potrójnego A w wypadku Niemiec do poziomu śmieciowego w Grecji - wyjaśnia "Economist", który podaje też, że Draghi poszedł na ustępstwa wobec Berlina i program QE będzie przyjęty na niemieckich warunkach.
Oznacza to, że ryzyko wynikające ze skupowania obligacji państw, które przeżywają trudności, nie będzie w ramach unijnych porozumień rozłożone na wszystkich członków unii walutowej, lecz spadnie na bank centralny danego kraju. I to on będzie musiał ewentualnie ponieść straty - pisze brytyjski tygodnik.
"Ale pakiet stymulacyjny wprowadzony przy takich założeniach stworzy niefortunny precedens, ponieważ będzie dowodem na fragmentację strefy euro" - komentuje "Economist".
Widmo kryzysu na horyzoncie
Tymczasem jednak zbyt niska inflacja w strefie euro, która jest pochodną stagnacji gospodarczej, grozi deflacją, przed czym od wielu miesięcy ostrzegają ekonomiści. Zdaniem wielu ekspertów nie można już odkładać przyjęcia programu pomocowego, ponieważ groziłoby to kryzysem.
Bank podejmował od dłuższego czasu różne działania, w tym skupowanie prywatnych, zwłaszcza bankowych aktywów, by ożywić gospodarkę w strefie euro i podnieść inflację do poziomu bliskiego 2 proc., ale jak dotąd kroki te nie okazały się efektywne.
Czekając na zagranie ECB
Bańka spekulacyjna wszech czasów
Manny Roman pisze jednak, że o ile większość ekonomistów uważa - zapewne słusznie - że program QE jest jedynym ratunkiem dla strefy euro, to jednak ma on "rozległe efekty i nie wszystkie są korzystne".
Niektórzy eksperci zwracają uwagę, że o ile program QE wprowadzony przez amerykański bank centralny, czyli Fed, zdołał radykalnie ożywić gospodarkę USA, to jednak sprawił on, że dramatycznie wzrosły kursy na giełdzie. Indeks S&P osiągnął nawet rekord wszechczasów - pisze Roman.
Innymi słowy ekonomiści obawiają się, że giełda w USA jest potencjalną bańką spekulacyjną, która może wkrótce pęknąć, co spowodowałoby recesję.
Przecieki kontrolowane?
Niecałe dwa tygodnie temu w prasie pojawiły się przecieki na temat możliwego scenariusza działania EBC. Pierwszy z proponowanych wariantów zakłada, że EBC wystąpiłby w roli kupującego obligacje państw członkowskich strefy euro. O tym, ile obligacji danego kraju kupi EBC decydowałby udział poszczególnych państw w kapitale banku (przy pominięciu państw spoza strefy euro).
Drugi wariant zakłada, że EBC kupowałby jedynie obligacje posiadające rating AAA. Interwencja władz monetarnych strefy euro miałaby sprowadzić i tak już historycznie niskie rentowności obligacji niektórych państw do zera lub nawet poniżej zera.
Trzeci i ostatni kreślony scenariusz jest analogiczny do pierwszego, tyle tylko, że w roli kupujących miałyby występować banki centralne poszczególnych państw, przez co ryzyko związane z przeprowadzeniem luzowania ilościowego pozostałoby na szczeblu krajowym.
EBC ogłosi swoją decyzję w czwartek.
PAP/fdu/ jtt/Bankier.pl/mz





























































