Tak taniego kredytu jeszcze nie było. Ostatnia obniżka stóp spowoduje, że osoby zaciągające zobowiązania hipoteczne będą mogły liczyć na oprocentowanie zbliżone do 3 proc. Jednak świeżo upieczeni kredytobiorcy mogą zapomnieć o jednym ważnym szczególe – ich raty, na pozór stałe, będą w przyszłości rosły.


Spłacający kredyty w złotych przez ostatnie dwa i pół roku zdołali przyzwyczaić się do tego, że każda przesyłka z banku zawiera dobrą wiadomość – rata znowu spadła. Od lipca 2012 roku wskaźnik WIBOR 3M, stanowiący podstawę wyliczania oprocentowania większości zobowiązań, obniżył się z ponad 5 proc. do 1,8 proc. Kredytobiorcy o dłuższym stażu pamiętają jednak, ile kosztował ich pożyczony pieniądz jeszcze niedawno – za 200 tys. zł co miesiąc płacili ok. 1300 zł, dziś rata jest o prawie 430 zł niższa.
Kredytowi debiutanci, którzy zdecydują się w najbliższych miesiącach na zaciągnięcie zobowiązania, nie będą mieli tej świadomości. Zapowiedziany przez Marka Belkę koniec cyklu obniżek oznacza jednak, że powinniśmy oswajać się z myślą o wzroście obciążeń kredytowych. UKNF chce, aby banki uświadomiły klientom, że tani kredyt to iluzja.
Proszę postraszyć kredytobiorców
W lutym KNF skierował do banków pismo, w którym nalega, aby wyraźnie informować klientów o ryzyku stopy procentowej na etapie poprzedzającym zawarcie umowy. Pojawia się w nim propozycja, aby w symulacjach prezentować kredytobiorcom koszty obsługi kredytu dla czterech poziomów wskaźnika wyznaczającego oprocentowanie – 3 proc., 5 proc., 10 proc. i 15 proc.
W kontekście dotychczas sugerowanych rozwiązań zawartych w Rekomendacji S to wyraźna aluzja, że należy mocniej postraszyć kredytobiorców. Przypomnijmy, że do tej pory wystarczyło przedstawienie scenariusza, w którym oprocentowanie rośnie o 400 punktów bazowych. „Wskazane podejście pozwoli na jednoznaczne wyeliminowanie możliwości niezrozumienia istoty ryzyka stopy procentowej przez klienta” - pisze w dokumencie przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak.
Wizyta w gabinecie strachu
Wzmianka o WIBOR 3M na poziomie 15 proc. może sprawiać wrażenie apokaliptycznej wizji, ale dziś mało kto pamięta, że taka była cena pieniądza na międzybankowym rynku zaledwie 14 lat temu. Kredytobiorca zadłużający się na 30 lat zdecydowanie powinien wziąć taką możliwość pod uwagę.
Jak w praktyce może wyglądać „jaskinia grozy KNF”? Przyjrzyjmy się symulacji przeprowadzonej dla 30-letniego kredytu z 1,5-procentową marżą. Dziś rata równa dla zobowiązania o wysokości 200 tys. zł wynosi 875 zł (dla WIBOR 3M z 4 marca). W najczarniejszym scenariuszu osiągnęłaby poziom ponad 2700 zł, czyli wzrosłaby ponad trzykrotnie.
|
Symulacja wysokości raty przy założeniach proponowanych przez KNF i marży 1,5 proc. |
|||||
|---|---|---|---|---|---|
|
Kwota kredytu |
Wysokość raty dla WIBOR 3M: |
||||
|
1,80% |
3% |
5% |
10% |
15% |
|
|
100 000 zł |
438 zł |
507 zł |
632 zł |
990 zł |
1 385 zł |
|
150 000 zł |
657 zł |
760 zł |
948 zł |
1 485 zł |
2 078 zł |
|
200 000 zł |
876 zł |
1 013 zł |
1 264 zł |
1 981 zł |
2 770 zł |
|
250 000 zł |
1 095 zł |
1 267 zł |
1 580 zł |
2 476 zł |
3 463 zł |
|
300 000 zł |
1 314 zł |
1 520 zł |
1 896 zł |
2 971 zł |
4 155 zł |
|
Źródło: Bankier.pl |
|||||
Dziś frankowcy, jutro złotówkowcy?
Zalecenie KNF może dziś wydawać się dmuchaniem na zimne. Widać w nim jednak pewne analogie do działań nadzoru w trakcie najlepszych czasów walutowych kredytów hipotecznych. Wtedy również próbowano, niezbyt stanowczo, „zwracać uwagę” banków na niebezpieczeństwa związane z ich produktami. Czas pokazał, że kierunek był słuszny, chociaż bardziej radykalne działania podjęto zbyt późno.
Przypomnijmy, że w 2006 roku wprowadzono obowiązek złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o świadomości istnienia ryzyka walutowego. Podobny dokument muszą dziś podpisywać ci, którzy decydują się na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem. Słowo „decydują się” jest tu jednak nie na miejscu – frankowcy mieli wybór, a dzisiejsi kredytobiorcy go nie mają. Do trzykrotnego wzrostu obciążeń trudno jest się odpowiednio przygotować, nawet sumiennie oszczędzając przez lata. Dopóki na rynku nie będzie kredytów ze stałą stopą procentową, istnieje realne niebezpieczeństwo, że o „zmiennoprocentowych złotówkowcach” będzie w przyszłości równie głośno, co dziś o kredytobiorcach walutowych.






























































