Ministerstwo spraw zagranicznych Kuwejtu w opublikowanym w niedzielę komunikacie powiadomiło o kolejnym w ciągu dwóch dni ataku Iranu na ten sam kompleks złożony z elektrowni i stacji odsalania wody – poinformowała agencja Reutera.


„Powtarzające się ataki na obiekty cywilne prowadzą do niebezpiecznej eskalacji i naruszają Kartę Narodów Zjednoczonych” – podkreślił resortu, dodając, że Iran ponosi pełną odpowiedzialność za ataki na cywilną infrastrukturę.
Wskutek ataku na terenie obiektu doszło do pożaru, który objął dużą liczbę urządzeń służących do produkcji energii. W związku z tym wdrożono procedury mające na celu utrzymanie stabilności zaopatrzenia w energię.
90 proc. wody pitnej w Kuwejcie pochodzi z odsalarni, wobec czego ataki na tego rodzaju instalacje są szczególnie niebezpieczne - przypomniał Reuters.
Według irańskiej agencji informacyjnej Tasnim Gwardia Rewolucyjna (IRGC) ostrzegła, że państwa, w których stacjonują siły amerykańskie, powinny spodziewać się „odpowiednich reakcji”, jeśli ich terytorium zostanie wykorzystane do ataków na Iran. W Kuwejcie stacjonuje kilka tysięcy żołnierzy USA, kraj pełni też funkcję ważnego węzła logistycznego dla amerykańskich operacji wojskowych na Bliskim Wschodzie.

Władze w Teheranie w sobotę powiadomiły, że po wcześniejszych atakach amerykańskich na cele na południowym wybrzeżu Iranu przerwane zostały dostawy wody dla około 10 tys. osób - przekazała agencja dpa. Przyczyną było uszkodzenie odsalarni.
Od przełomu lutego i marca, gdy rozpoczęła się wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, w regionie Zatoki Perskiej zostało uszkodzonych kilka zakładów odsalania wody. Obie strony oskarżały się nawzajem o atakowanie obiektów wodnych, jednocześnie zaprzeczając, by same brały je na cel.(PAP)
mad/ akl/





























































