Pierwszy piątek miesiąca to dzień danych rynku pracy (payrolls). W ciągu ostatnich sześciu miesięcy był to dla inwestorów także dzień wypłaty (payday) – S&P500 rósł niezależnie od tego, czy dane były lepsze czy gorsze od oczekiwań.


Lipcowe dane z amerykańskiego rynku pracy zaskoczyły nawet największych optymistów. Żaden ekonomista ankietowany przez Bloomberga nie spodziewał się tak dobrego wyniku: 255 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Mediana prognoz wynosiła 175 tys. przy najwyższej prognozie rzędu 240 tys. (Taka byłą tylko jedna. Druga najwyższa to 218 tys.).
Co prawda był to wynik słabszy niż w czerwcu (+292 tys.). Ponadto niektórzy zwracali uwagę na podejrzanie pozytywne wyrównanie sezonowe – wynik nieoczyszczony z czynników sezonowych wyniósł zaledwie +85 tys. Jednak zarówno bardzo solidne rezultaty badania ankietowego (przy jego pomocy mierzy się stopę bezrobocia) jak i raportowany szybszy wzrost płac pozwalają uznać, że dane były naprawdę niezłe.
Raport BLS w logiczny sposób przełożył się na wzrost oczekiwań względem podwyżki stopy funduszy federalnych. Rynek kontraktów terminowych wycenia prawdopodobieństwo podwyżki o do końca roku na przeszło 45% wobec 32% dzień wcześniej. Rosnące szanse na wyższe stopy w USA umocniły dolara i uderzyły w notowania złota (-1,8%) i srebra (-3,1%).

W przeszłości amerykański rynek akcji nierzadko negatywnie reagował na mocne dane z rynku pracy. Obawiano się negatywnych skutków zakończenia QE lub podwyżki stóp procentowych. Ale teraz Wall Street wyraźnie chce, aby Fed podniósł stopy. Zresztą, od marca S&P500 pozytywnie reagował na każde – zarówno na słabe jak i (zwłaszcza) na dobre – rezultaty z rynku pracy.
Dzisiejsza reakcja była bardzo optymistyczna. S&P500 poszedł w górę o 0,84% i dokładnie na zamknięciu notowań wyznaczył nowy rekord wszech czasów – 2.182,87 pkt. To już ósmy rekord w tym roku. Wreszcie swoje historyczne maksimum z maja 2015 roku poprawił także Nasdaq Composite, rosnąc o 1,06%. Bez rekordu musiał obejść się Dow Jones, który zyskał 1,04%.
Po piątkowej sesji indeks S&P500 wyceniany jest na 18,5-krotność oczekiwanych tegorocznych zysków tworzących go spółek. Tak drogo nie było od 14 lat, gdy pękała bańka internetowa.
Krzysztof Kolany

























































