REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dylematy PKN ORLEN: Środkowoeuropejski koncern naftowy to marzenie analityków

2001-07-02 11:13
publikacja
2001-07-02 11:13
Dodaj Bankier.pl w Google

Dylematy PKN ORLEN

Środkowoeuropejski koncern naftowy to marzenie analityków. Trudno im wyobrazić sobie, by PKN Orlen mógł samodzielnie oprzeć się ofensywie zachodnich lub wschodnich gigantów. To również marzenie PKN Orlen, dla którego wyzbycie się udziałów skarbu państwa oznacza ucieczkę przed zmiennymi nastrojami politycznymi, bo przecież koniunktura interesów ma niewiele wspólnego z koniunkturą rynkową. Dla jednych i drugich - ekspertów i menedżerów - konglomerat polsko-węgiersko-austriacki to nic innego, jak umocnienie fundamentów PKN Orlen, bardziej odpornych na wrogie przejęcie. Potrzeba jednak wyjątkowego zbiegu okoliczności, by te marzenia mogły się spełnić.

O potrzebie konsolidacji mówią od pewnego czasu niemal jednogłośnie zarówno przedstawiciele austriackiego koncernu OMV, węgierskiego MOL-a, jak i polskiego PKN Orlen. Pierwsza i druga firma zrobiły nawet wstępne kroki w tym kierunku. OMV, największe przedsiębiorstwo w Austrii, uchwaliło pod koniec maja br. podwyższenie kapitału przez emisję 8 mln akcji wartych aż 879,9 mln euro. Środki pochodzące z emisji koncern ma przeznaczyć na realizację programu ekspansji na zagranicznych rynkach. Nieco wcześniej Austriacy wysłali do polskiego resortu skarbu list intencyjny, w którym zadeklarowali chęć kupienia pakietu do 18 proc. akcji PKN Orlen, należącego do Nafty Polskiej. Uchwalone przez akcjonariuszy OMV podwyższenie kapitału zostało odebrane przez rynek jako zapowiedź mogącej dokonać się wkrótce transakcji pomiędzy polskim skarbem państwa (to on jest właścicielem Nafty) a austriackim koncernem.

Z kolei MOL pierwszych ruchów konsolidacyjnych dokonał w styczniu tego roku, kiedy kupił od Slovnaftu 36,2 proc. akcji (Węgrzy mają opcję przejęcia do 2003 r. kolejnych udziałów dających im większość w słowackiej spółce). MOL od tej pory wielokrotnie oznajmiał, że to jemu przypadła palma pierwszeństwa w procesie łączenia firm naftowych naszego regionu. Kolejny krok Węgrzy uczynili kilka miesięcy później, gdy wystartowali w przetargu o zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej. Według opinii wielu ekspertów, MOL miał duże szanse, by osiągnąć swój cel, gdyż po przejęciu Rafinerii mógłby zawiązać bliską współpracę z PKN Orlen, który w ten sposób - tylnymi drzwiami - wszedłby na Wybrzeże. Było to o tyle prawdopodobne, że nie tylko ze środowisk ekspertów, ale również z kręgów Ministerstwa Skarbu Państwa zaczęły dochodzić głosy, że koncepcja prywatyzacji sektora paliwowego w Polsce nie jest właściwa. Zakłada ona stworzenie dwóch konkurujących ze sobą ośrodków, z których jeden stanowiłby przeciwwagą dla drugiego. Rafineria Gdańska w tej koncepcji ma osiągnąć potencjał umożliwiający jej konkurowanie z PKN Orlen. Według większości analityków, pomysł ten zawiera jeden podstawowy błąd, gdyż nie uwzględnia tego, co wydarzyło się na światowym rynku paliwowym w ciągu ostatnich kilku lat, a mianowicie łączenia się największych koncernów naftowych. Program rządowy - według tych opinii - nosi więc piętno ideologii, która nie znajduje pokrycia w faktach. Oddanie Rafinerii Gdańskiej w ręce MOL-a miałoby ułatwić nawiązanie aliansu z PKN Orlen, a tym samym - bez kłopotliwej zmiany strategii rządowej - umożliwić mu współpracę z rafinerią na Wybrzeżu, o co polska spółka zabiegała gorliwie od wielu lat.

MOL szuka przyczółka

Tak się jednak nie stało i MOL odpadł w rywalizacji o Rafinerię Gdańską. Prawo wyłączności do negocjacji w sprawie zakupu otrzymało niespodziewanie brytyjskie konsorcjum Rotch Energy, które chce przejąć 75 proc. Rafinerii wraz z Kredyt Bankiem i Konsorcjum Gdańskim (polscy prywatni dystrybutorzy paliw). Rotch dostał prawo wyłączności negocjacji do 9 lipca br. Całkiem możliwe, że to Rotch kupi Rafinerię Gdańską - powiedział MF Andrzej Łucjan, analityk BM BPH. Eksperci sądzą, że konsorcjum przebije MOL-a argumentami finansowymi: Rotch chce wydać na zakup i inwestycje w Rafinerii Gdańskiej około 1 mld USD do 2004 r. Analitycy wyceniają 75 proc. akcji rafinerii na 200-300 mln USD. Budżet państwa potrzebuje pieniędzy, a te ma przede wszystkim Rotch, natomiast MOL - według opinii większości ekspertów - miałby problemy ze zgromadzeniem tak dużych środków. Ubiegły rok MOL zakończył stratą w wysokości 3,5 mln euro (OMV w tym czasie zarobił ponad 320 mln euro), a pierwszy kwartał br. zamknął stratą 40 mln USD. Przyczyna? Dział gazowy spółki, który z powodu regulowanych przez rząd cen gazu generuje gigantyczne starty koncernu.

Czy prawdopodobna sprzedaż konsorcjum Rotch spółki z Wybrzeża oznacza koniec marzeń PKN Orlen o fuzji z Rafinerią Gdańską? Według niektórych opinii, wcale nie. Rotch dla ekspertów branży paliwowej to coś w rodzaju funduszu inwestycyjnego, który sprzeda udziały, gdy będzie mógł na tym zarobić. Komu sprzeda, kiedy i za ile - to oczywiście wielka niewiadoma, niemniej jednak już teraz na rynku pojawiły się opinie, że za 2-3 lata pierwszym kandydatem do kupienia od Rotcha udziałów w Rafinerii będzie... PKN Orlen.

To oczywiście tylko spekulacje, chociaż niektórzy przebąkują o cichych porozumieniach łączących różne potencjalne strony obecnej i przyszłej transakcji. Czy tak będzie, dopiero czas pokaże. Na razie jednak MOL nie złożył broni i dwa tygodnie temu oświadczył oficjalnie, że jest zainteresowany 18-proc. pakietem PKN Orlen.

To wygląda na gest rozpaczy - powiedział MF Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao, który uważa, że MOL przeliczył własne siły, gdyż z jednej strony chce dalej inwestować w Slovnaft, a z drugiej próbuje wejść na polski rynek, co również wymaga olbrzymich nakładów finansowych.

OMV w roli prymusa

Zainteresowanie MOL-a akcjami PKN Orlen jest na rękę skarbowi państwa. Pojawiły się nawet głosy, że deklaracje Węgrów to gest przyjaźni wobec polskiego rządu, gdyż nic tak dobrze nie działa na negocjacje w sprawie ceny, jak niespodziewane pojawienie się drugiego oferenta. W każdym razie resort skarbu za pakiet akcji PKN Orlen może uzyskać teraz od OMV nieco więcej, gdy jest propozycja MOL, niż w sytuacji, gdy tej propozycji by nie było. Według Andrzeja Łucjana, po deklaracji Węgrów, wartość walorów polskiego koncernu, oferowanych w pakiecie Nafty Polskiej, wzrosła o kilka złotych i teraz za akcję można uzyskać 23-25 zł (przed propozycją MOL-a ten analityk wycenił akcje, z uwzględniem premii za przejęcie tak dużej puli, na 23 zł). Taki jest wymierny efekt oferty MOL-a - twierdzi.

Poza tym analitycy są zgodni: głównym pretendentem do udziałów PKN Orlen jest OMV, a nie MOL. OMV jest lepszym partnerem dla naszego koncernu - powiedział Rafał Jankowski. Dlaczego? Gdyż jest to firma mniej zdywersyfikowana, ma większe doświadczenie rynkowe, a poza tym nie ma potrzeby spłacania olbrzymich kredytów w przypadku fuzji (według analityków banku inwestycyjnego Merrill Lynch, stosunek długów MOL-a do kapitału akcyjnego wynosi 83 proc.).

OMV jest również przychylny zarząd PKN Orlen. Kiedy Austriacy zgłosili swoja propozycję, koncern wydał komunikat w tonie zdecydowanej aprobaty dla deklaracji OMV. Natomiast oferta MOL-a napotkała na uprzejme milczenie PKN Orlen. Nie oznacza to wcale, że polski koncern nie prowadzi interesów z Węgrami. Owszem, przedstawiciele najwyższych władz obu firm naftowych spotykają się często, o czym poinformował Gyorgy Mosonyi, członek zarządu MOL-a, podczas prasowego spotkania w Warszawie. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że to Austriacy, a nie Węgrzy zostali wybrani na tego partnera, od którego PKN Orlen chce zacząć budować potęgę środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego.

Nie do końca wiadomo, czy MOL-a interesuje trójkąt polsko-węgiersko-austriacki, czy też tylko współpraca polsko-węgierska. Przedstawiciele MOL-a nie dają na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Analitycy przypominają, że Węgrzy konkurują z Austriakami na kilku rynkach, a poza tym przejęcie 10 proc. MOL-a przez OMV nie zostało przyjęte przez Węgrów przychylnie. Budapeszt zareagował dosyć nerwowo, gdy okazało się, że Austriacy znaleźli się w gronie akcjonariuszy ich koncernu gazowo-paliwowego, oskarżając nawet Wiedeń o próbę wrogiego przejęcia. Oczywiście, obawy okazały się bezpodstawne, ale ziarno nieufności zostało rzucone.

Atrakcyjny polski rynek

Czy Węgrów interesuje więc tworzenie aliansu, o co zabiega PKN Orlen, czy też tylko polski rynek? Takie samo pytanie można by również zadać Austriakom, gdyż pęd ku akcjom naszej spółki paliwowej wynika z jednej i z drugiej strony z konieczności rynkowej, a nie z chęci tworzenia abstrakcyjnych sojuszy. Konieczność ta jest wynikiem - z jednej strony - ograniczonego potencjału rozwoju rynków paliwowych Austrii i na Węgrzech, a z drugiej - chęci zabezpieczenia się przed wrogim przejęciem. Trzy nasze regionalne koncerny w porównaniu z potentatami z Zachodu lub Wschodu to niewielkie firmy, które nie mogą się równać z globalnymi graczami: przychody OMV w ub.r. wyniosły ok. 7,4 mld euro, PKN Orlen - 6,2 mld euro, natomiast MOL-a - niespełna 4 mld euro. Natomiast przychody Łukoila w 2000 r. sięgnęły prawie 11 mld USD, Texaco - 50 mld USD, a RoyalDuch/Shell - 150 mld USD. Dopiero trójkąt PKN-OMV-MOL może stawić czoła największym graczom na rynku paliwowym. Poza tym PKN Orlen jest łatwym obiektem przejęcia, gdyż 71,6 proc. jego akcji znajduje się w obrocie giełdowym. Wystarczy więc skupować systematycznie i przez różne powiązane ze sobą podmioty tanie akcje polskiego koncernu, by w stosunkowo łatwy sposób stać się jego ważnym udziałowcem. Podobny scenariusz został zrealizowany na Węgrzech, gdzie niespodziewanie okazało się, że w petrochemicznej firmie TVK, w której MOL ma 32,9 proc. udziałów, liczącym się akcjonariuszem jest Gazprom. MOL nie dopilnował rynku i wpuścił Rosjan - twierdzi Rafał Jankowski. Argument ten często powtarza się przy okazji analizowania ryzyka związanego z wejściem w alianse z Węgrami, z czego przedstawiciele MOL-a zdają sobie sprawę. Podczas czerwcowego spotkania w Warszawie podkreślali, że problemy związane z obcym inwestorem są już nieaktualne.

Jak by jednak nie było, rynki polski i węgierski - zwłaszcza ten pierwszy - to obszar na tyle atrakcyjny, że wcześniej czy później naftowi giganci zapragną na nim zaistnieć. Jeżeli proces wchodzenia na polski rynek będzie dokonywał się według reguł wrogiego przejęcia, PKN Orlen może mieć poważne kłopoty z obroną przed zakusami potężnych rywali. PKN Orlen chce wzmocnić poprzez sojusze swoja pozycję, gdyż jest zagrożony wrogim przejęciem - powiedział MF Radosław Czyrko, analityk Erste Securities Polska.

Akcje za akcje

Eksperci podkreślają, że PKN Orlen zyska na sprzedaży pakietu akcji należącego do Nafty Polskiej tylko wtedy, gdy w zamian stanie się właścicielem podobnej puli koncernu, który kupi w nim udziały. Jednym słowem, jedynie krzyżowa wymiana akcji ma sens, jeżeli myśli się poważnie o wzmocnieniu potencjału PKN Orlen i obronie przed wrogim przejęciem. Jednak - jak na razie - tylko nasz rządowy właściciel zgłosił chęć sprzedaży udziałów inwestorowi branżowemu. W przypadku OMV i MOL-a plany sprzedaży pakietów pozostają jedynie w sferze spekulacji. Co więcej, propozycje krzyżowej wymiany nie znalazły podobno wystarczająco mocnego poparcia Węgrów. Wprawdzie wspominają oni o gigantycznej emisji akcji MOL-a, ale wydaje się, że może być ona skierowana jedynie do instytucji finansowych. Właścicielem pokaźnego pakietu węgierskiego koncernu jest rząd, ale również i w tym przypadku nie wiadomo, czy zdecydowałby się te akcje sprzedać i komu. Plany zwiększenia swego stanu posiadania w MOL-u mają przecież również Austriacy.

W przypadku OMV też jest wiele niewiadomych. Wprawdzie właścicielem 35-proc. pakietu akcji koncernu jest agencja rządowa, ale i tutaj plany wobec tych udziałów nie zostały sprecyzowane.

Jednym słowem, paliwowy koncern środkowoeuropejski z udziałem PKN, OMV i MOL-a powstanie wtedy, gdy zgodzą się na to rządy wszystkich trzech państw. Ostateczne decyzje zapadną więc nie w gabinetach prezesów trzech koncernów, lecz na salach parlamentarnych i w polskich, austriackich i węgierskich ministerstwach. Oczywiście, nie wyklucza to wcześniejszej współpracy PKN, OMV i MOL-a. Niemniej jednak coraz częściej mówi się o tym, że ostateczna fuzja - jeżeli nastąpi - dokona się dopiero po przystąpieniu Polski i Węgier do Unii Europejskiej.

Naszemu resortowi skarbu nie brakuje determinacji, by sprzedać pakiet PKN Orlen jeszcze w tym roku. Wiadomo, że chodzi tu o cenę, jaką resort może uzyskać za walory koncernu: dla inwestora branżowego będzie ona wyższa od tej, jaką można by uzyskać, sprzedając ten sam pakiet na giełdzie. W realizacji tego planu może jednak przeszkodzić wniosek grupy posłów, którzy domagają się dymisji Aldony Kameli-Sowińskiej. Gdyby minister została odwołana, prywatyzacja PKN Orlen nie dojdzie w tym roku do skutku - twierdzi Radosław Czyrko. Podobnego zdania są inni analitycy. Niektórzy sądzą, że rezygnacja ze sprzedaży pakietu 18 proc. akcji może oznaczać przełożenie prywatyzacji na bliżej nieokreśloną przyszłość. Tym samym pomysł tworzenia ponadregionalnego koncernu z PKN Orlen w roli głównej może odejść w niebyt.

STANISŁAW KOCZOT

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: pknorlen

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki