Ceny ropy naftowej ponownie zaczęły w poniedziałek zmierzać w kierunku poziomu 100 dolarów, po tym, jak telewizja CNN poinformowała o incydencie, jaki miał miejsce w sobotę w Cieśninie Hormuz. W incydencie brały udział statki irańskie oraz okręty Marynarki Wojennej USA.
Według relacji CNN pięć statków irańskiej Gwardii Rewolucyjnej podpłynęło do trzech okrętów amerykańskich na odległość 200 metrów. Irańskie jednostki miały grozić amerykańskim okrętom przez radio. Amerykańskie okręty postawiono w stan gotowości bojowej, a według relacji telewizyjnej było już bardzo blisko do otwarcia ognia.
Z informacji Pentagonu wynika, że kapitan jednej z amerykańskich jednostek wydawał rozkaz otwarcia ognia do irańskich jednostek, kiedy zdecydowały się one odpłynąć.
Ceny ropy naftowej na giełdach światowych ruszyły od do góry od razu po podaniu informacji o incydencie przez światowe media. W pierwszej chwili wzrost wyniósł 60 centów na baryłce, a rynek ponownie skoncentrował się na sytuacji geopolitycznej, która grozi ograniczeniami w dostawach ropy do państwa zachodnich. Potem jednak pałeczkę przejęły informacje z gospodarki.
Na rynek napłynęły informacje o najgorszym od dwóch lat odczycie indeksu zaufania w europejskim sektorze usług. Inwestorzy odczytali te informację jako zapowiedź spowolnienia gospodarczego europejskiej gospodarki, a Europa konsumuje 18% światowego wydobycia.
W rezultacie baryłka ropy crude jest notowana po godz. 17:30 na poziomie 95,34 dolara, czyli 2,6% poniżej piątkowego zamknięcia. Cena ropy brent spada w podobnym zakresie i jest notowana na poziomie 93,96 dolarów.
M.D.



























































