Czwartkowy poranek przyniósł dalsze osłabienie dolara, co widać także w jego kursie wobec złotego. Umacniające się euro będzie jednym z wiodących tematów dzisiejszej konferencji prasowej z udziałem prezesa EBC Mario Draghiego.


Na rynku walutowym za jedno euro płacono dziś rano ponad 1,245 USD. To najwyższy poziom od końcówki 2014 r. Warto dodać, że jeszcze na początku ubiegłego roku kurs EUR/USD wynosił raptem 1,03 USD, a wielu analityków wieszczyło, że w 2017 r. zobaczymy zrównanie się rynkowej wyceny euro i dolara.
Ruchy na najważniejszej parze walutowej świata przekładają się na kurs USD/PLN. Za amerykańską walutę płaciliśmy dziś rano mniej niż 3,33 zł. Po raz ostatni „zielony” był tańszy pod koniec października 2014 r. Polska waluta wciąż stabilnie zachowuje się natomiast względem euro - obserwowany dziś kurs na poziomie 4,15 zł zbliża nas do minimów z początku roku (4,13 zł).
Dolar wciąż chwieje się po ciosie, który wczoraj zadał mu sekretarz skarbu USA. Przebywający w Davos Steven Mnuchin powiedział, że słaba waluta jest korzystna dla amerykańskiego eksportu. To w pewnym sensie oficjalne potwierdzenie słów prezydenta Donalda Trumpa, który już w zeszłym roku powiedział, że „dolar robi się zbyt mocny”, a na pierwszym miejscu swojej agendy umieścił protekcjonistyczną politykę gospodarczą („America first”) i sprowadzenie miejsc pracy w przemyśle do USA.
Słabość dolara widać także na tle innych walut – indeks dolara mierzący wartość „zielonego” względem głównych walut (euro, jena, funta, dolara kanadyjskiego, korony szwedzkiej i franka szwajcarskiego) po raz pierwszy od 3 lat spadł poniżej 90 pkt.

Co powie Draghi?
Dziś ciężar uwagi przeniesie się nieco na północ od Davos, bowiem we Frankfurcie zakończy się pierwsze w tym roku posiedzenie decyzyjne Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Nikt nie spodziewa się, aby bank centralny strefy euro podniósł dziś rekordowo niskie stopy procentowe. Inwestorzy i komentatorzy zastanawiają się jednak, czy w obliczu gospodarczego ożywienia w krajach unii walutowej, jej władze monetarne nie zdecydują się na zmianę retoryki dotyczącej zakończenia programu luzowania ilościowego.
Przypomnijmy – w październiku Rada Prezesów EBC postanowiła, że miesięczna skala europejskiego QE zostanie ograniczona z 60 do 30 mld euro, zaś sam program potrwa do września 2018 r. Władze monetarne strefy euro zastrzegły jednak, że jeżeli sytuacja gospodarcza – w tym inflacja – nie będzie satysfakcjonująca, to program będzie mógł zostać wydłużony.
Od Mario Draghiego dziennikarze oczekiwać będą zapewne odpowiedzi na pytanie o kurs euro wobec dolara. Z teoretycznego punktu widzenia mocniejsza waluta działa hamująco na inflację, która pozostaje głównym parametrem, na który uwagę zwraca EBC. Tajemnicą poliszynela jest też to, że wysoki kurs euro może być źle odbierany przez niektóre europejskie rządy, ze względu na (przynajmniej krótkoterminowy) spadek konkurencyjności ich eksportu. Czynnik ten szczególnie istotny może być dla krajów, które zbliżają się do wyborów (np. dla Włoch, z których pochodzi Mario Draghi).
Decyzja EBC po styczniowym posiedzeniu zostanie ogłoszona o 13.45. Konferencja prasowa z udziałem Mario Draghiego rozpocznie się o 14.30. Oba wydarzenia będziemy relacjonować w Bankier.pl.
Michał Żuławiński



























































