W piątkowe popołudnie dolar był najmocniejszy względem złotego od ponad 11 lat. Rynkiem walutowym zatrzęsły październikowe dane z amerykańskiego rynku pracy.


[Aktualizacja 18:50]
Tuż przed 19.00 za dolara trzeba było płacić 3,9841 zł. To ponad 2% powyżej poziomów z wczorajszego zamknięcia. Tak wysokich poziomów na parze USD/PLN nie notowano od 2004 roku, kiedy to cena amerykańskiej waluty przekraczała nawet poziom 4 zł.
Dzisiejsza aprecjacja dolara to efekt zaskakująco dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy. W październiku liczba osób zatrudnionych w sektorach pozarolniczych wzrosła o 271 tys. – poinformowało Biuro Statystyki Pracy (BLS). Rynkowy konsensus zakładał wzrost z odnotowanych we wrześniu 137 tys. do jedynie 180 tys. Co więcej, dzisiejszy odczyt przebił nawet górny zakres prognoz opracowywanych przez główne amerykańskie instytucje finansowe.
W kontekście ostatnich wypowiedzi Janet Yellen, która w środę deklarowała, że o wyniku grudniowego posiedzenia Fed mogą zadecydować dane makro, prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych zdecydowanie wzrosło. To przekłada się z kolei na siłę dolara, który zyskuje także do euro (+1,4%) czy funta (+1,1%).
Odmienne wizje polityki monetarnej
To właśnie podwyżka stóp jest w ostatnich miesiącach kluczowym czynnikiem napędzającym dolara. O normalizacji polityki monetarnej w Stanach dyskutuje się już długo, jednak póki co każde posiedzenie Rezerwy Federalnej przynosiło odroczenie decyzji i owocowało co najwyżej zapewnieniem, że podwyżka jest tuż za rogiem.
Z kolei w strefie euro trwa zupełnie odmienna dyskusja. Oczekuje się, że na najbliższym posiedzeniu polityka zostanie nie znormalizowana, a poluzowana. Sam Mario Draghi powiedział w tym tygodniu, że rada prezesów EBC może użyć wszelakich instrumentów, jakimi dysponuje, aby podtrzymać odpowiedni poziom akomodacji monetarnej. W grudniu ma zostać przeanalizowana kwestia, czy luzowanie polityki monetarnej jest wystarczające. W Polsce nastawienie nowych władz też jest raczej gołębie.
Ta powiększająca się luka pomiędzy podejściem EBC i Fedu sprawia, że dolar w ostatnich miesiącach się umacnia, a euro, a wraz z nim waluty krajów ościennych, tracą na wartości.




























































