

Program wsparcia z NBP jest na razie niepotrzebny - ocenia Henryk Kowalczyk, poseł PiS odpowiedzialny za prace nad programem gospodarczym partii. Dodał, że widzi pole do obniżki stóp NBP o 50 pb.
"To jest program, który przewiduje ewentualne wykorzystanie takich środków w następnych latach. Na razie na pewno nie będzie to wykorzystywane, ponieważ i tak jest wystarczająca pula na kredyty, w tej chwili banki komercyjne i tak mają nadwyżkę, jeśli chodzi o środki finansowe. Ustawa o CIT i ułatwienia dla przedsiębiorców powinny spowodować ożywienie gospodarcze" - powiedział Kowalczyk w TVN24BiŚ.
"Być może za lat kila będzie potrzeba sięgnąć i zasilić pieniędzmi gospodarkę. Myśmy mówili o tym programie, że jest to do 2020 roku. Na razie nie, bo banki komercyjne mają jeszcze wolne środki finansowe" - dodał.
W trakcie kampanii wyborczej PiS zaprezentowało pomysł, zgodnie z którym NBP - analogicznie do EBC - w ciągu 6 lat miałby wygenerować 350 mld zł, które za pośrednictwem banków komercyjnych miałyby następnie zostać przeznaczone na pożyczki dla firm.

W opinii Kowalczyka jest jeszcze przestrzeń do cięcia stóp NBP o 50 pb.
"To jest moje prywatne zdanie i taką opinię wyrażam. Proszę nie mylić tego z ingerencją w niezależność RPP. Myślę, że każdemu wolno mieć opinię. Uważam że jest pole do obniżenia stóp procentowych, powiedzmy o 50 pb jeszcze. Bo jeśli jest deflacja oznacza to tyle, że nie osiągamy celu inflacyjnego. A więc jest tutaj to pole manewru. RPP ma realizować cel inflacyjny" - powiedział.
W rozmowie z PAP z 21 października Kowalczyk oceniał, że obecny poziom stóp proc. NBP jest zbyt wysoki i jest pole do ich obniżki. Zaznaczył, że w przypadku kandydatów do RPP PiS będzie brało pod uwagę ich poglądy pod kątem skłonności do poluzowania polityki pieniężnej.(PAP)
jba/































































