Co miesiąc pokazuję Państwu trendy w liczbie niewypłacalności firm. Sądzę, że jest to jeden z lepszych wskaźników pozwalających zrozumieć kondycję finansową polskich przedsiębiorstw.
W lipcu liczba niewypłacalności zanotowała największy spadek rok do roku od dwóch i pół roku (!). W Monitorze Sądowym i Gospodarczym ogłoszono 87 postanowień o rozpoczęciu procedury niewypłacalności, czyli o 12,4 proc. mniej niż przed rokiem. Jest to też najniższa liczba niewypłacalności od czerwca zeszłego roku. Jest to o tyle ciekawe, że w ostatnich kilkunastu miesiącach liczba firm niezdolnych do obsługi zadłużenia systematycznie przyrastała. Czy mamy do czynienia z odwróceniem trendu? Na pewno możemy mówić o stabilizacji. Dane są bardzo zmienne i jeden głębszy spadek raczej nie oznacza, że kolejne miesiące też przyniosą spadki. Ale patrząc na dane uśrednione za wiele miesięcy, już od jakiegoś czasu widać było malejące przyrosty i dążenie do stabilizacji.


Skąd ten spadek? Możemy stawiać różne hipotezy. Po pierwsze, możliwe jest, że coraz więcej firm dostosowało się do szoków kosztowych związanych z wyższymi cenami surowców i materiałów oraz rosnącymi płacami, dzięki czemu płynność firm się poprawiła. Po drugie, możliwe, że część szoków kosztowych przemija – na przykład dynamika płac w ostatnich miesiącach ustabilizowała się. Po trzecie, możliwe, że aktywność fiskusa w ściąganiu zobowiązań podatkowych nieco złagodniała – władze muszą zdawać sobie sprawę, że przyciskanie kontroli skarbowych i łatanie dziur w budżecie odbija się negatywnie na płynności i inwestycjach firm. Po czwarte, jak zwykle w takich sytuacjach, skokowa zmiana danych to może być tylko szum.
Co z tego wynika? Jeżeli stabilizacja niewypłacalności się potwierdzi, to może oznaczać, że wchodzimy w okres bardziej zrównoważonego wzrostu gospodarczego – nieco niższego, ale generującego też mniej napięć kosztowych. Brzmi jak paradoks (niższy wzrost gospodarczy, mniej niewypłacalności), ale współczesność gospodarcza jest pełna paradoksów.
To jest ostatni newsletter Dane Dnia w sierpniu. Kolejny ukaże się 3. września. Ale już teraz można się na niego zapisać. „Do zobaczenia” we wrześniu.































































