To, co dla klientów jest jedynie szybką oceną zakupów, dla pracowników Biedronki stało się kwestią finansową. Jak ujawnia jedna z kasjerek, od kwietnia system ocen oparty na popularnych "buźkach" ma realne przełożenie na wysokość ich premii. W związku z tym pracownicy apelują do kupujących o rozwagę – negatywna opinia wystawiona przypadkiem lub dla żartu może bezpośrednio uszczuplić ich miesięczne wynagrodzenie.


Popularny system oceniania zakupów za pomocą emotikonów na kasach samoobsługowych oraz w aplikacji mobilnej przeszedł istotną zmianę. Jak informuje jedna z pracownic sieci, od kwietnia wystawiane przez klientów "buźki" przestały być jedynie statystycznym dodatkiem - teraz mają one bezpośrednie przełożenie na wysokość premii wypłacanych personelowi. Choć dla wielu kupujących kliknięcie w ikonę po transakcji wydaje się mało znaczące, w nowym systemie każda ocena staje się kluczowym czynnikiem decydującym o zarobkach pracowników - czytamy w serwisie kobieta.wp.pl
"Kiedyś była ankieta, która przychodziła SMS-em, były tam pytania i na podstawie odpowiedzi był wyliczany procent, na podstawie którego była wypłacana premia lub nie. Jeszcze do niedawna te buźki do niczego się nie liczyły, ale od kwietnia buźki są ankietą tajemniczego klienta. Więc jeśli mimo zadowolenia z zakupów klikacie czerwoną buźkę, bo nie czytacie, bo chcecie szybciej, to zwyczajnie pozbawiacie nas szansy na premię" - napisała na Facebooku.
Mechanizm oceniania pracowników Biedronki nie ogranicza się już tylko do terminali przy kasach samoobsługowych. Zgodnie z relacją pracownicy, system emotikonów działa również w aplikacji mobilnej "Moja Biedronka", a nieoficjalne doniesienia wskazują na jego wprowadzenie także przy stanowiskach z obsługą kasjerską. Oznacza to, że każda interakcja klienta z systemem - niezależnie od wybranej formy płatności – zyskuje realną wagę przy rozliczaniu wyników i premii personelu.
"Kropeczki, które mnie obserwują, udostępniajcie, żeby zwiększyć świadomość klientów. Dla klienta to beka, utrudnienie, a dla nas to realna premia" - wyjaśniła.
Pracownica Biedronki zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: klienci często wystawiają negatywne "buźki", bo są poirytowani np. nowym układem alejek po remoncie. Autorka wpisu przypomina, że personel sklepu nie ma żadnego wpływu na rozmieszczenie towaru - te decyzje zapadają na szczeblu centralnym. Pracownicy sami muszą uczyć się nowego układu sklepu, dlatego apelują, by nie karać ich finansowo (poprzez złe oceny) za kwestie organizacyjne, na które nie mają żadnego wpływu - czytamy dalej w serwisie kobieta.wp.pl
oprac. WM

































































