Osoby sprzedające bilety na Euro 2012 są jak prostytutki – nie zapłacą podatku. Sprzedaż z zyskiem biletów na imprezy sportowe jest nielegalna. Czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy nie podlegają opodatkowaniu. Czy „koniki” mogą czuć się bezpiecznie?
Sprzedam bilety na Euro 2012 – kilkaset tego typu ogłoszeń na Allegro. Ceny są różne – niektóre bilety sprzedawane są po wartości nominalne a inne z dużą przebitką. Ceny zaczynają się od ok. 120 zł wzwyż. Czy jest to legalne?
Biletów na Euro 2012 nie wolno odsprzedawać. Zabrania tego regulamin UEFA. Z kolei sprzedaż biletów z zyskiem podlega pod art. 133 Kodeksu wykroczeń, który brzmi:
![]() | Polska szykuje się na Euro 2012 |
§ 1. Kto nabywa w celu odprzedaży z zyskiem bilety wstępu na imprezy artystyczne, rozrywkowe lub sportowe albo kto bilety takie sprzedaje z zyskiem, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Usiłowanie oraz podżeganie i pomocnictwo są karalne.
Sprzedaż po wyższej cenie niż nominalna jest uznawana za nielegalną. Oznacza to, że nie może ona być przedmiotem prawnie skutecznej umowy (art. 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych), a te nie podlegają opodatkowaniu. Z tego przepisu korzystają osoby trudniące się nierządem – usługa seksualna również jest nieopodatkowana. Warto pamiętać, że prawo to stosuje się do wszystkich imprez sportowych i artystycznych, czyli nie tylko na Euro 2012.
Dopuszczalne jest odstępowanie biletów na Euro 2012 innym osobom, pod warunkiem, że jeden bilet zachowamy dla siebie. Wolno je sprzedać tylko po cenie nie wyższej niż nominalna, czyli z zerowym zyskiem.
Czy to oznacza, że „koniki” mogą czuć się bezpiecznie?
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl






























































