Projekt zakłada, że podwykonawcy i dostawcy, którzy nie otrzymali zapłaty od kontrahentów realizujących inwestycje na zlecenie GDDKiA, będą mogli zgłosić się do tej instytucji w celu zaspokojenia należności. GDDKiA będzie mogła im wypłacić pieniądze z Krajowego Funduszu Drogowego, które następnie, jako strona silniejsza, wyegzekwuje od głównego kontrahenta. Jednak nie będzie to takie proste.
| »Sejm wyciąga rękę do podwykonawców autostrad |
Do zgłoszenia trzeba będzie dołączyć wezwanie do zapłaty, pozew oraz umowę. Jeżeli kontrahent nie posiadał umowy z głównym wykonawcą, to ma duży problem. Teoretycznie będzie musiał wymusić na nim podpisanie kontraktu z datą wsteczną, co w zasadzie jest niewykonalne.
Problemy z dużymi przedsiębiorcami
Projekt zakłada wypłatę zaliczek do 50% należności, ale opiera się na spisie wierzycieli głównego wykonawcy postawionego w stan upadłości. Wypłata kolejnej części zależeć będzie od dokumentów, które „już prawomocnie” stwierdzają istnienie należności – dodaje PKPP Lewiatan. Organizacja podkreśla, że projekt dyskryminuje dużych przedsiębiorców.
| »Tak bankrutują firmy, które budowały na Euro 2012 |
Zwracają uwagę na sposób kwalifikacji przedsiębiorców. Podstawowym kryterium jest wielkość zatrudnienia. Pracodawca zatrudniający na umowę o pracę 260 osób będzie dużym przedsiębiorcą, zaś zatrudniający 20 pracowników na etat i równocześnie zlecający zadania na podstawie umów handlowych z 400 samozatrudnionymi będzie nadal małym przedsiębiorcą. To oznacza, że ci, którzy zatrudniają pracowników na etat są karani za to, że nie korzystają z umów cywilnoprawnych – podkreśla PKPP Lewiatan.
Ł.P



























































