W Anglii gorzej
Jednak kilka dni temu dowiedzieliśmy się o poważnych kłopotach Northern Rock, czwartego pod względem wielkości banku w Anglii. By uspokoić sytuację, interweniował rząd Wielkiej Brytanii, deklarując, że sam zostaje gwarantem wszystkich wkładów.
Niepokoi też Irlandia
Teraz niepokojące sygnały dochodzą jeszcze z Irlandii. Z danych towarzystwa Euler Hermes, rynkowi temu na razie nie grozi szybkie załamanie. Ale stoi przed wyższym ryzykiem w przypadku spowolnienia globalnego tempa wzrostu. Ceny nieruchomości w Irlandii w ostatnich pięciu latach wzrosły o ponad 100 proc., ale obecnie zaczęły się obniżać w tempie 5 proc. rocznie.
Niewystarczające działania
Sytuację pogarszają dodatkowo prognozy z rynku budowlanego, które przewidują spadek produkcji oraz zmniejszenie liczby pracowników, co przełoży się na zmniejszenie liczby oddawanych do użytku domów o ponad 10 proc. Jak wynika z raportu, podobne kłopoty mogą także wystąpić na rynku hiszpańskim i holenderskim. W momencie, gdy złe informacje pojawią się z kilku rynków jednocześnie, działania banków centralnych i rządów mogą okazać się niewystarczające.
Andrzej Laskowski
Katarzyna Siwek
Expander
Zawirowania na amerykańskim rynku nieruchomości mogą w dwojaki sposób wpłynąć na rynek polski: poprzez wzrost kosztu pieniądza oraz pogorszenie globalnej koniunktury gospodarczej. Z pierwszą sytuacją już mamy do czynienia. W efekcie kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA nastąpiło globalne pogorszenie nastrojów inwestycyjnych i wzrost niepewności, w efekcie czego wzrosły krótkoterminowe stopy procentowe. 6-miesięczny WIBOR, który jeszcze na początku lipca wynosił 4,69 proc., dziś przekracza 5 proc. Na jego wzrost miały jednak wpływ również podwyżki stóp przez RPP. W efekcie mamy droższe kredyty mieszkaniowe.
Miesięczna rata w przypadku kredytu na kwotę 300 tys. zł zwiększyła się o 60 zł. Informacje, jakie płyną zza Atlantyku nie są zbyt optymistyczne. Oto przykłady tylko z ostatniego wtorku: indeks S&P/Case-Shiller, obrazujący ceny domów w Ameryce, spadł w lipcu o 3,9 proc. w skali roku, najwięcej od 16 lat, z kolei sprzedaż domów na rynku wtórnym w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 5,55 mln w sierpniu i była najniższa od pięciu lat. Pojawiają się też sygnały świadczące o tym, że załamanie na rynku nieruchomości przenosi się na inne sfery gospodarki, np. monitorowane przez inwestorów z całego świata wydatki konsumentów z USA.
I znowu przykłady tylko z zeszłego wtorku: siódmy kolejny tydzień zmniejszała się sprzedaż detaliczna w USA, a indeks nastrojów amerykańskich konsumentów osiągnął we wrześniu najniższy poziom od blisko dwóch lat. Warto też podkreślić, że coraz więcej liczących się ekonomistów i strategów ostrzega przed możliwością wybuchu recesji w USA. Gdyby do niej doszło, zagrożone byłyby też inne światowe gospodarki, a w efekcie i nasza. Sytuacje próbują ratować banki centralne luzując politykę pieniężną. Takie działanie też nie jest jednak pozbawione ryzyka ze względu na groźbę wzmocnienia presji inflacyjnej i konieczności podnoszenia stóp w przyszłości.
Polska gospodarka na razie daleka jest od recesji. Wzrost gospodarczy w trzecim kwartale powinien wynieść ok. 6 proc. Na skutek wzrostu płac i spadku bezrobocia poprawia się sytuacja gospodarstw domowych. Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej, opublikowane w tym tygodniu były lepsze od oczekiwań. Obserwowane w ostatnich miesiącach zahamowanie wzrostu cen mieszkań w największych polskich miastach, ma związek z tym, że ceny osiągnęły już bardzo wysoki poziom, a nie jest to efektem pogorszenia koniunktury.































































