REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Raport ADAC: Te popularne w Polsce SUV-y i crossovery są najtańsze w utrzymaniu

2026-06-30 08:50
publikacja
2026-06-30 08:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Trzy Dacie, Dwie Toyoty, Kia i popularny w Polsce Volkswagen – modele tych producentów okazały się najtańsze w utrzymaniu w badaniu przeprowadzonym przez niemieckie stowarzyszenie ADAC – informuje „Auto Świat”. Zestawienie, nie uwzględniając podziału na segmenty i wielkość aut, wygrał elektryk.

Raport ADAC: Te popularne w Polsce SUV-y i crossovery są najtańsze w utrzymaniu
Raport ADAC: Te popularne w Polsce SUV-y i crossovery są najtańsze w utrzymaniu
fot. Billion Photos / / Shutterstock

W czołówce rankingu próżno za to szukać „chińczyków”, chyba że zaliczyć do nich należące do chińskiego Geely auta z logo Volvo i Polestar.

W badaniu ADAC wzięto pod uwagę koszt zakupu nowego auta w salonie a następnie paliwa, serwisu i ubezpieczeń w ciągu pierwszych pięciu lat, przy przeciętnym przebiegu rzędu 15 tys. km. Jednym z kryteriów była też wartość rezydualna po wspomnianym okresie. Ta z kolei już w ciągu trzech lat użytkowania auta może być od blisko 30 do ponad 46 proc. a nominalnie od 35 to 65 tys. zł niższa od ceny wyjściowej.

Ile kosztuje utrzymanie najtańszych crossoverów?

Przy tak ustalonych kryteriach, najmniej pieniędzy w ciągu pięciu lat pochłonie zakup i użytkowanie elektrycznej Dacii Spring Electric 45 w wersji Essential. Miesięczny koszt jazdy autem zamknie się w kwocie 1,8 tys. zł. Z kolei przejechanie każdego kilometra wyciągnie z naszych kieszeni średnio 1,45 zł.

Najtańsze w utrzymaniu modele SUV-ów i crossoverów

Lp.

Miejskie crossovery

Kompaktowe crossovery

i SUV-y

Duże SUV-y

i crossovery

SUV-y klasy premium

1.

Dacia Spring Electric 45 Essential

Dacia Duster Eco-G 100 Essential (LPG)

Dacia Bigster MHEV

140 Essential

Kia EV9 Air

(76,1 kWh)

2.

Toyota Aygo X 1.0 Play

Volkswagen T-Roc

1.0 TSI

Toyota RAV4 2.5

Hybrid

Mazda CX-80

2.5 e-Skyactiv PHEV

3.

Citroen C3 Turbo 100 You

Seat Ateca 1.0 TSI

Reference

Opel Grandland

1.2 DI Turbo Hybrid

Audi Q6 e-tron

4.

Hyundai Inster Select

(42 kWh)

Opel Frontera 1.2 DI Turbo Hybrid

Skoda Enyaq 60

Polestar 4 Long

Range Single Motor

5.

Seat Arona 1.0 TSI Reference

Kia Xceed 1.0 T-GDI

Vision

Renault Rafale

E-Tech Full Hybrid 200

Mercedes-Benz EQE SUV 300 Electric

6.

Volkswagen Taigo 1.0 TSI

Hyundai Kona 1.0

T-GDI

Volkswagen ID.4 Pure

Volvo XC90 PHEV

T8 Core AWD

Źródło: Raport ADAC

Model ten, rzecz jasna, został także najtańszym w utrzymaniu małym, miejskim crossoverem, wyprzedzając Toyotę Aygo X, Citroena C3 i innego elektryka – Hyundaia Instera.

Wakacje na giełdzie

Dacia także z najtańszymi SUV-ami

Auta produkowane przez Dacię zwyciężyły także w dwóch innych segmentach. Najtańszym w utrzymaniu miejskim SUV-em została popularna w Polsce Dacia Duster. Pod uwagę brana była wersja „w gazie” z napędem Eco-G 100. Jazda Dusterem pochłaniała miesięcznie ok. 2100 zł.

Dusterowi po piętach depcze jeszcze popularniejszy w Polsce Volkswagen T-Roc z najmniejszym dostępnym silnikiem 1.0 TSI i siostrzany model Seat Ateca.

Z kolei wśród większych SUV-ów, zaliczanych do klasy średniej, najmniej pieniędzy pochłaniało użytkowanie 140-konnej miękkiej hybrydy Dacii Bigster (średnio 2290 zł). Nieco więcej trzeba było wyłożyć, by jeździć Toyotą RAV4.

Dwa razy więcej (głównie ze względu na wyższe ceny) kosztuje utrzymanie aut z segmentu premium. Wśród nich najoszczędniej wychodzi eksploatacja elektrycznej Kii EV9 i Mazdy CX-80 – w obu przypadkach to przeciętnie ok. 4700 zł.

MKZ

Źródło:
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
chariotti
"W badaniu ADAC wzięto pod uwagę koszt zakupu nowego auta w salonie a następnie paliwa, serwisu i ubezpieczeń w ciągu pierwszych pięciu lat, przy przeciętnym przebiegu rzędu 15 tys. km. "

Super, tylko że te silniki 1.0 po 150tyś nadają się do wymiany i mamy zero oszczędności.
pilot_programista
Od razu widać że wypowiedział się fachowiec z Instytutu Chłopskiego Rozumu XD

A realia są zgoła odmienne:
małe silniki to domena tanich, budżetowych aut. Z tego powodu są to konstrukcje prostsze, bez skomplikowanych drogich technologii. Mniej jest tam rzeczy które mogą się popsuć, a nawet jak coś się popsuje to jest tańsze
Od razu widać że wypowiedział się fachowiec z Instytutu Chłopskiego Rozumu XD

A realia są zgoła odmienne:
małe silniki to domena tanich, budżetowych aut. Z tego powodu są to konstrukcje prostsze, bez skomplikowanych drogich technologii. Mniej jest tam rzeczy które mogą się popsuć, a nawet jak coś się popsuje to jest tańsze w naprawie.
Najdroższe w utrzymaniu są właśnie silniki z aut "premium", wysilone, naszpikowane wszelkimi technologiami i elektroniką.
A zupełnie w innej lidze są auta elektryczne, których silniki są praktycznie bezawaryjne i bezobsługowe.
chariotti odpowiada pilot_programista
Jak widać g... się znasz ale pogadać musisz, zapoznaj się awaryjnością w warsztatach a nie w materiałach reklamowych producentów.
2bmat odpowiada pilot_programista
pewnie do Twojej teorii pasuje 1,0 EcoBoost Forda montowany w Focusie, C-Max albo Mondeo :) Mały, tani, nieskomplikowany w budżetowych modelach? 1,0TSI w Octavii też się przyjął ciepło - już go nie montują, wrócili do 1,5TSI. Koszty napraw? Poczytaj,zanim nadasz komuś tytuł fachowca z Instytutu Chłopskiego Rozumu. Kolega powyżej pewnie do Twojej teorii pasuje 1,0 EcoBoost Forda montowany w Focusie, C-Max albo Mondeo :) Mały, tani, nieskomplikowany w budżetowych modelach? 1,0TSI w Octavii też się przyjął ciepło - już go nie montują, wrócili do 1,5TSI. Koszty napraw? Poczytaj,zanim nadasz komuś tytuł fachowca z Instytutu Chłopskiego Rozumu. Kolega powyżej pisze o realiach, a nie sloganach i założeniach projektowych - te małe silniki są małe, bo łatwiej spełniają normy Euro, a nie dlatego, że są tańsze, mniej skomplikowane i lepiej pasują do dużych aut.
pilot_programista odpowiada chariotti
I to jest fundamentalny błąd Twojego rozumowania, że utożsamiasz częstotliwość z jaką widzisz jakiś silnik w warsztacie z jego awaryjnością, nie biorąc pod uwagę że one po prostu są popularne, jest ich dużo na drogach, więc jest ich też dużo w warsztatach
W statystyce ten błąd nazywa się ignorowaniem proporcji podstawowej.
Drugi
I to jest fundamentalny błąd Twojego rozumowania, że utożsamiasz częstotliwość z jaką widzisz jakiś silnik w warsztacie z jego awaryjnością, nie biorąc pod uwagę że one po prostu są popularne, jest ich dużo na drogach, więc jest ich też dużo w warsztatach
W statystyce ten błąd nazywa się ignorowaniem proporcji podstawowej.
Drugi błąd to heurystyka dostępności - warsztat, w którym naprawia się popularne, budżetowe auta, to nie będzie prawdopodobnie warsztat do którego trafiają auta z wyższej półki.
A trzecia kwestia to już w ogóle pełna odklejka, że koszty serwisu/naprawy jakiegoś małego 1.0, 1.5 z Dacii czy Skody to miałyby być koszty porównywalne czy wręcz większe niż V6, V8 z Audi, Porsche czy Mercedesa XD
Jak znasz warsztat gdzie mogę zrobić serwis V8 Panamery w cenie serwisu Dacii, Forda, to chętnie tam pojadę ;)
chariotti odpowiada pilot_programista
Gdybyś miał o czymś pojęcie byś wiedział co to wady fabryczne a producenci mają to gdzieś bo w 95% ten silnik padnie po okresie gwarancji a wtedy martw się sam.
Zresztą nie tylko te małe silniki padają, są też większe i producenci też mają na to wywalone, słynne puretech od stellntisa, 1.5EB od Forda, teraz liczy się exel i tanie
Gdybyś miał o czymś pojęcie byś wiedział co to wady fabryczne a producenci mają to gdzieś bo w 95% ten silnik padnie po okresie gwarancji a wtedy martw się sam.
Zresztą nie tylko te małe silniki padają, są też większe i producenci też mają na to wywalone, słynne puretech od stellntisa, 1.5EB od Forda, teraz liczy się exel i tanie części a nie niezawodność.
2bmat
a wszystkie te wyliczenia niewiele warte. Ceny nowych aut spadają, więc wyliczenia wartości rezydualnej są z sufitu. Najlepszy przykład to Dacia Spring - w 2021 cena bazowa to 76 tys, dwa lata później 106 tys, żeby spaść do 55 tys. w okresie wyprzedaży, a nowy model obecnie to 67 tys. a oferuje znacznie więcej niż bazowy pierwszej a wszystkie te wyliczenia niewiele warte. Ceny nowych aut spadają, więc wyliczenia wartości rezydualnej są z sufitu. Najlepszy przykład to Dacia Spring - w 2021 cena bazowa to 76 tys, dwa lata później 106 tys, żeby spaść do 55 tys. w okresie wyprzedaży, a nowy model obecnie to 67 tys. a oferuje znacznie więcej niż bazowy pierwszej generacji. To od której ceny liczymy spadek wartości rezydualnej? Nie tylko Dacia ma takie jazdy cenowe - VW i Seat też mają bazowe modele o kilkadziesiąt tysięcy tańsze obecnie niż kilka lat temu, więc taka analiza psu na budę
pilot_programista
Jakbyś trochę się wysilił i sprawdził w źródłowym raporcie, to byś się dowiedział, że nie jesteś jedynym geniuszem, który na to wpadł, bo ludzie z ADAC, którzy zajmują się tym zawodowo od dekad i są globalnie uznanymi ekspertami w temacie też to zauważyli i poświęcili cały akapit na opisanie metodologii wyceny i w jaki sposób uwzględnili Jakbyś trochę się wysilił i sprawdził w źródłowym raporcie, to byś się dowiedział, że nie jesteś jedynym geniuszem, który na to wpadł, bo ludzie z ADAC, którzy zajmują się tym zawodowo od dekad i są globalnie uznanymi ekspertami w temacie też to zauważyli i poświęcili cały akapit na opisanie metodologii wyceny i w jaki sposób uwzględnili te czynniki.
2bmat odpowiada pilot_programista
Przyjęta metodologia absolutnie nie zmienia faktu, że właściciel Dacii Spring kupionej za 106 tys. PLN stracił znacznie więcej niż wynika z raportu, a jego auto nie jest najtańszym w utrzymaniu. Biorąc pod uwagę, że w okresie wyprzedaży te auta były sprzedawane po 57 tys. sama utrata wartości przekraczała 3 tys. PLN miesięcznie, Przyjęta metodologia absolutnie nie zmienia faktu, że właściciel Dacii Spring kupionej za 106 tys. PLN stracił znacznie więcej niż wynika z raportu, a jego auto nie jest najtańszym w utrzymaniu. Biorąc pod uwagę, że w okresie wyprzedaży te auta były sprzedawane po 57 tys. sama utrata wartości przekraczała 3 tys. PLN miesięcznie, a używane auta były niesprzedawalne. ADAC ma doświadczenie i wiedzę ekspercką, ale metodologię czasem mocno kontrowersyjną i mało miarodajną. Raporty usterkowości w których króluje Toyota, bo akumulator po kilku dniach postoju się rozładował nijak nie oddają trwałości tych pojazdów i rzeczywistej usterkowości. Metodologia to słowo klucz i dla wielu użytkowników liczy się realny koszt, a nie tabelka w Excelu z wydedukowanymi w oparciu o założenia danymi.
pilot_programista
Jeszcze niedawno auta elektryczne to była fanaberia garstki osób goniących za nowinkami i jeszcze trzeba było dopychać je dopłatami. Ta technologia jednak rozwija się w tak zawrotnym tempie, że aktualnie deklasują auta spalinowe pod prawie każdym względem. Dynamika, komfort, cisza, bezawaryjność, brak serwisów, niski koszt użytkowania,Jeszcze niedawno auta elektryczne to była fanaberia garstki osób goniących za nowinkami i jeszcze trzeba było dopychać je dopłatami. Ta technologia jednak rozwija się w tak zawrotnym tempie, że aktualnie deklasują auta spalinowe pod prawie każdym względem. Dynamika, komfort, cisza, bezawaryjność, brak serwisów, niski koszt użytkowania, wygoda. Dla 90% użytkowników to jest w tym momencie zwyczajnie najlepszy racjonalny, ekonomiczny wybór, a nie eko-ideologia. Zastępowanie aut spalinowych elektrycznymi postępuje w tempie wykładniczym i wiele wskazuje na to że zupełnie dobrowolna, organiczna transformacja nastąpi szybciej niż jeszcze niedawno planowano różnymi zakazami, nakazami. Tu nie ma co się kopać z postępem, tylko trzeba zaakceptować nową rzeczywistość i odpowiednio pod nią planować.

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki