REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Elektryk nie „dowiózł” zasięgu? Jest wyrok sądu, który ucieszy właścicieli aut na prąd

2026-06-29 08:15
publikacja
2026-06-29 08:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Niższy zasięg auta elektrycznego od deklarowanego przez producenta i dilera, to wada istotna i właściciel auta może odstąpić od umowy, nawet po kilku latach jazdy – tak brzmi wyrok niemieckiego sądu, o czym informuje „Auto Świat”. O ile deklarowany zasięg od rzeczywistości musi się różnić, żeby odzyskać pieniądze?

Elektryk nie „dowiózł” zasięgu? Jest wyrok sądu, który ucieszy właścicieli aut na prąd
Elektryk nie „dowiózł” zasięgu? Jest wyrok sądu, który ucieszy właścicieli aut na prąd
fot. Eviart / / Shutterstock

Katalogowe obietnice kontra miejska rzeczywistość

Jak informują niemieckie media, sprawa, którą zajmował się Sąd Okręgowy w Wuppertalu w Niemczech dotyczył Peugeota e-2008 GT. Auto, według deklaracji producenta, miało przejeżdżać na jednym ładowaniu (wg standardu WLTP) od 332 do 341 km. Właściciel, który pozwał dilera, twierdził, że zasięg jest nawet dwukrotnie niższy. Co więcej, miał używać auta w korzystnych warunkach, czyli podczas jazdy po mieście, kiedy m.in. możliwe było częste odzyskiwanie energii podczas hamowania.

Serwis nie widział problemu. Diler odesłał kwitkiem

Nie pomagały wizyty w autoryzowanej stacji obsługi, gdzie mechanikom nie udało się wykryć żadnej usterki, w związku z czym diler odmówił właścicielowi oddania auta a spraw a sprawa trafiła do sądu.

Roszczenia właściciela potwierdził jednak biegły sądowy. Co prawda, zasięg nie był tak niski jak wskazywał powód, ale znacznie niższy od deklarowanego. Testy zostały wykonane nie w warunkach drogowych, ale zgodnie z metodologią WLTP. Efekt? 281 km zasięgu – o 18 proc. mniej niż w deklaracjach producenta.

Co istotne, biegły uznał, że starzenie baterii może przyczyniać się do utraty ok. 2,5 proc. zasięgu rocznie.

Wakacje na giełdzie

Ile diler musi oddać kierowcy?

Sąd nakazał jednak dilerowi przyjęcie samochodu i zwrot pieniędzy. Zamiast 39 tys. euro, czyli pierwotnej ceny, właściciel felernego Peugeota otrzymał blisko 33,8 tys. euro.

Podobnych spraw, toczących się przed niemieckimi sądami, jest jednak więcej. Dotyczą one przede wszystkim Opla Corsy-e oraz Porsche Taycan.

MKZ

Źródło:
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
marian_p
Tylko ilu z nas ma kasę, czas i nerwy, żeby szarpać się w wielką marką w takiej sytuacji? ASO zazwyczaj nie widzi problemu i odsyła z kwitkiem, importer twierdzi, że skoro ASO tak orzekło to ASO ma rację i możesz się pocałować w nos. W takim przypadku odpowiedź byłaby prosta „taki jest pański styl jazdy, diagnostyka nie wykazuje Tylko ilu z nas ma kasę, czas i nerwy, żeby szarpać się w wielką marką w takiej sytuacji? ASO zazwyczaj nie widzi problemu i odsyła z kwitkiem, importer twierdzi, że skoro ASO tak orzekło to ASO ma rację i możesz się pocałować w nos. W takim przypadku odpowiedź byłaby prosta „taki jest pański styl jazdy, diagnostyka nie wykazuje problemu”. Tyle.
kantalarski
Rozumiem, że jak mój benzyniak pali więcej niż producent deklarował to też mogę po 5 latach go oddać?
ozz198
Tak, i dostajesz w zamian elektryka z zasięgiem do najbliższej ładowarki, bo dalej i tak nie dojedzie.
appraiser
przeczytaj ze zrozumieniem. Biegły zastosował tę samą metodykę Worldwide Harmonised Light Vehicles Test Procedure co producent i tu była prawie 18% różnica.
bankster-kreator
Są tak ekologiczne, że aż nie wiedzą co z bateriami zużytymi robić. To jest dopiero piękna ekologia. Benzyniaka to przynajmniej przetopisz ponownie i znowu pójdzie do fabryki a baterii nikt nie chce rozkładać a i toksyczność tych baterii jest ogromna.
ozz198
Ale przynajmniej mamy czyste powietrze. Na prądzie który powstaje z węgla. Logiczne.
marianpazdzioch
Przykładowo, po 5 latach te auto jest warte już tylko 1/3 ceny katalogowej. Coś musi w tym być.
pogo0
Pewnie stał 2 miesiące nieużywany i bateria poleciała...

Z drugiej strony to Stelantis, więc nie ma się czemu dziwić.
ozz198
Ojoj 2 miesiące w garażu stał, za to diler powinien mieć prawo odebrania samochodu klientowi bez odszkodowania.
pogo0 odpowiada ozz198
No właśnie problem w tym, ze baterie potrafią tak polecieć i to jest powód by unikać elektryków. I nie mam pojęcia kto w jaki sposób i w jakim stopniu powinien za to odpowiadać.

Powiązane: Elektromobilność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki