Niemiecki kontrwywiad ocenia zagrożenie chińskim szpiegostwem jako poważne i ostrzega przed systematycznym wykradaniem wiedzy z placówek naukowych - napisał dziennik „Handelsblatt”, powołując się na opublikowany we wtorek coroczny raport Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV).


W dokumencie kontrwywiad podkreślił, że Chiny, obok Rosji i Iranu, zaliczane są do trzech głównych aktorów działań wywiadowczych wymierzonych w Niemcy. Według służb, Chiny mogą systematycznie wykradać informacje z niemieckich placówek naukowych i badawczych.
Według BfV chińskie służby realizują cel strategiczny, jakim jest wsparcie rozwoju gospodarczego i wojskowego Chin oraz osiągnięcie do 2049 roku, w 100-lecie powstania ChRL, „globalnego prymatu technologicznego”. Służy temu prowadzony od lat „kompleksowy system transferu technologii i know-how” - zaznaczono.
Jak zauważył cytowany przez „Handelsblatt” kontrwywiad, „cel ten realizowany jest konsekwentnie poprzez strategiczne i całościowe działanie, które sięga od ukierunkowanych przejęć przedsiębiorstw, przez spółki joint venture, aż po programy pozyskiwania talentów i współpracę badawczą”.
Wielki drenaż mózgów na zlecenie rządu
Dziennik zwrócił uwagę, że w centrum ostrzeżenia przed szpiegostwem Chin znalazło się wykorzystywanie współpracy naukowej. Kontrwywiad podkreślił, że „Chiny celowo wykorzystują prawne szare strefy, brak świadomości ryzyka oraz gwarantowaną w Niemczech wolność nauki”, aby instrumentalizować przede wszystkim chińskich naukowców goszczących na niemieckich placówkach naukowych.
Są oni - jak wyjaśnia BfV - nakłaniani „różnymi środkami do współpracy”. Wśród nich wymieniono korzyści finansowe, szanse awansu akademickiego lub zawodowego w Chinach czy zobowiązania określone umownie, np. poprzez państwowe stypendia tzw. China Scholarship Council (CSC). - W grę wchodzą ponadto polityczne lub wywiadowcze środki nacisku - podkreśliły służby.

Kontrwywiad przypomniał, że od 2017 roku ustawa o służbach wywiadowczych zobowiązuje obywateli Chin do współpracy z wywiadem w razie potrzeby, co dotyczy również naukowców. - W polu zainteresowania Chin są również niemieccy i inni niechińscy naukowcy, który są drenowani z wiedzy poprzez wieloletnie znajomości lub nakłaniani bodźcami finansowymi do transferu wiedzy i technologii - zaznaczył BfV.
Urząd stwierdził, że niemieckie placówki badawcze często nie mają wystarczającej świadomości problemu i ryzyka.
Chińscy agenci polują na przełomowe technologie. AI i biotechnologia na celowniku
„Handelsblatt” zauważył, że działania Chin koncentrują się na szczególnie wrażliwych obszarach, takich jak „technologie kwantowe, AI, biotechnologia oraz technika hipersoniczna i technologie nadzoru, które są udostępniane także chińskiemu wojsku i sektorowi zbrojeniowemu”.
Gazeta ekonomiczna przypomniała głośną sprawę współpracy z Chinami Instytutu Helmholtza CISPA w Saarbruecken w kraju związkowym Saara, który jest jednym z najważniejszych niemieckich placówek badań nad cyberbezpieczeństwem. Jak ustalił „Handelsblatt”, placówka miała współpracować z chińskimi naukowcami z otoczenia wojska oraz z uczelniami z amerykańskich list sankcyjnych. W związku z tymi doniesieniami zawieszono dyrektora naukowego Instytutu, zarządzono specjalną kontrolę. Do czasu jej zakończenia wstrzymano wszystkie projekty badawcze z Chinami.
Do sprawy odniosła się ambasada Chin w Niemczech, która mówiła o „wyrokach wydawanych z góry, manipulacji politycznej i próbie celowego oczerniania Chin” - napisał „Handelsblatt”.
Prezes Instytutu Helmholtza Martin Keller powiedział we wtorek „Handelsblatt”, że z zadowoleniem przyjął zarządzone w placówce audyty, domagając się pełnego wyjaśnienia sprawy, a także wyciągnięcia konsekwencji wobec niemieckiego ośrodka badawczego. - Wolność nauki kończy się najpóźniej tam, gdzie wykorzystanie naszych badań przez inne państwa mogłoby nam zagrozić - podkreślił Keller. (PAP)
ipa/ mal/





























































