REKLAMA
Słońce, plaża i... zyski! Zapraszamy na nową edycję konkursu Wakacje na Giełdzie

    TYLKO U NASEBOR: Polska ma ogromny problem. Chodzi o…

    Andrzej Stec2026-06-30 06:00redaktor naczelny Bankier.pl
    publikacja
    2026-06-30 06:00

    Dlaczego Polska przegrywa wyścig we wdrażaniu sztucznej inteligencji? Kto zyska na zielonej transformacji, a kto straci? I dlaczego bez silnego rynku kapitałowego nie sfinansujemy zmian? O tym min. w długiej rozmowie mówi Marcin Tomaszewski, główny ekonomista ds. krajów Unii Europejskiej w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju.

    EBOR: Polska ma ogromny problem. Chodzi o…
    EBOR: Polska ma ogromny problem. Chodzi o…
    fot. Maciej Kaczmarski / / FORUM

    Zapraszamy na cykl rozmów POLSIF i Bankier.pl z głównymi ekonomistami banków na temat wpływu zrównoważonego rozwoju na transformację i konkurencyjność polskiej gospodarki, firm oraz sektora bankowego.

    Celem projektu jest pogłębienie wiedzy na temat postrzegania przez głównych ekonomistów banków wpływu zrównoważonego rozwoju na polską gospodarkę, przedsiębiorstwa i sektor bankowy.

    Robert Sroka, członek zarządu POLSIF; Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl

    Robert Sroka, Andrzej Stec: Dlaczego w ostatnich latach do koncepcji rozwoju gospodarczego dołączył przymiotnik „zrównoważony”?

    Marcin Tomaszewski: Przymiotnik „zrównoważony" pojawił się, bo tradycyjny model wzrostu napotkał realne ograniczenia. W 2024 r. globalna temperatura po raz pierwszy przekroczyła 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej, naruszyliśmy kolejne granice planetarne, a obecny kryzys energetyczny obnaża, jak kosztowna potrafi być zależność od paliw kopalnych. Zrównoważoność to dziś nie agenda środowiskowa w opozycji do gospodarki, lecz nowe spojrzenie na to, czym jest dobrze zarządzane ryzyko.

    Zrównoważoność ma też wymiar społeczny. Jeśli koszty wzrostu ponoszą inni, czyli przyszłe pokolenia albo grupy wykluczone, system prędzej czy później traci legitymizację, a wraz z nią stabilność. Stąd dzisiejsze „zrównoważone" dotyczy jednocześnie środowiska, ludzi i instytucji.

    EBOR powstał w 1991 r., żeby wspierać przejście państw regionu, w tym Polski, z gospodarki planowej do rynkowej. Dziś działamy w blisko czterdziestu krajach, a Polska, choć jest już rynkiem dojrzałym, dzieli z nimi wyzwania dekarbonizacji, jakości instytucji i włączania ludzi w zmiany. W krajach EBOR zielone finansowanie to co najmniej połowa portfela, w Polsce w 2025 r. było to 74 proc. W latach 2026-2030 zmobilizujemy co najmniej 150 mld euro na zielone inwestycje.

    Materiały prasowe

    Zrównoważony rozwój doczekał się operacjonalizacji na poziomie działań nie tylko środowiskowych, ale też społecznych i zarządczych. Z tym związany jest chyba najbardziej znany skrót ESG. Część E ze tego każdy łatwo rozszyfrowuje, ale co tam robi S i G?

    Transformacja gospodarcza wymaga nie tylko inwestycji środowiskowych, lecz także ludzi, którzy ją przeprowadzą, oraz instytucji, które zapewnią przewidywalne warunki działania. Stąd S i G.

    S to „social", filar dotyczący kapitału ludzkiego i wyrównywania szans. Obejmuje dostępność wykwalifikowanych pracowników, możliwość zmiany zawodu oraz włączanie osób i regionów dotąd pomijanych. W starzejących się gospodarkach, jak polska, samo zapewnienie kompetentnych ludzi do przeprowadzenia transformacji staje się jednym z głównych ograniczeń wzrostu.

    G to „governance", czyli sposób działania instytucji publicznych i firm. Stabilność przepisów, sprawność procedur, przejrzystość, skuteczna walka z korupcją oraz jakość zarządzania spółkami decydują o ryzyku inwestorów i tempie projektów. Tam, gdzie G jest mocne, kapitał napływa szybciej i taniej.

    Dwa zastrzeżenia. „Social" to nie filantropia, lecz inwestycja w kompetencje. „Governance" to nie biurokratyczne raportowanie, lecz jakość reguł decydujących o realizacji projektów. W nowej strategii EBOR cele społeczne stały się wymiernym zobowiązaniem, a jakość instytucji doczekała się po raz pierwszy osobnej strategii. Bez S i G inwestycje w E nie będą trwałe.

    Jakie Państwo identyfikujecie najważniejsze trendy społeczne, zarządcze i środowiskowe wpływające na polską gospodarkę, a w szczególności na sektor finansowy?

    Pierwszy trend, demograficzny. Do połowy stulecia Polska może stracić ok. 4,5 mln pracowników, a obciążenie osobami starszymi prawie się podwoi. Nasz najnowszy EBRD Transition Report ostrzega, że nasza część Europy starzeje się szybciej, niż się bogaci. Reformy muszą ruszyć teraz, zanim starsze społeczeństwo umocni preferencję status quo.

    Drugi trend, klimatyczny, środowiskowy i energetyczny. Ponad połowa portfela kredytowego dla polskich firm to ekspozycje na sektory wrażliwe klimatycznie. Polska ma jedne z najwyższych w UE stawek energii dla przemysłu, co bezpośrednio uderza w konkurencyjność energochłonnych sektorów, a kryzys związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie dokłada do tego geopolityczny koszt zależności od paliw kopalnych. Transformacja energetyczna nie jest w tych warunkach kosztownym zbytkiem, lecz niezbędną inwestycją w obniżenie ryzyka i wzrost wartości dodanej.

    Trzeci trend, sektor obronny i technologie podwójnego zastosowania. Polska wydaje około 5 proc. PKB na obronność, lecz większość zaawansowanych systemów importuje. Szansa polega na zwiększeniu wartości dodanej w kraju i transferze technologii do zastosowań cywilnych. Kluczową rolę zaczyna tu odgrywać polski rynek kapitałowy, finansujący spółki technologiczne, których nie udźwignie tradycyjny kredyt bankowy.

    Czwarty trend, dojrzewanie polskiego biznesu. W 2025 r. polskie firmy ogłosiły rekordowe 22 przejęcia w Europie Zachodniej, w tym dziewięć w Niemczech. To zmiana strukturalna, która podnosi profil polskiej gospodarki w regionie.

    Sztuczna inteligencja jest sama w sobie trendem nadrzędnym, przenikającym wszystkie pozostałe i przyspieszającym tempo zmian w gospodarce i sektorze finansowym.

    Jak oceniają Państwo wpływ nowych technologii, w tym rozwój sztucznej inteligencji na transformację polskiej gospodarki? Jakie z perspektywy banków dostrzegają Państwo wpływ tych technologii na zmiany społeczne i gospodarcze?

    Najpierw skala. W 2025 r. AI wykorzystywało jedynie 8,4 proc. polskich firm wobec 20 proc. średniej unijnej, przedostatnie miejsce w UE według Eurostatu. Bogatsze gospodarki wdrażają AI szybciej, bo przy ich wyższych kosztach pracy inwestycje w automatyzację zwracają się szybciej. Polska zaczyna z gorszej pozycji startowej, ale dynamika jeszcze może to nadrobić.

    Wpływ AI ma trzy warstwy. W gospodarce decyduje, czy wzrost produktywności obejmie szerokie grono firm, czy tylko nielicznych liderów. W społeczeństwie kluczowym ryzykiem jest koncentracja korzyści w dużych firmach i metropoliach. MŚP najmocniej zagrożone są pozostaniem w tyle, a skuteczne odpowiedzi dopiero się kształtują, bo żaden kraj nie ma jeszcze sprawdzonego modelu. W sektorze finansowym pojawia się nowa generacja danych i analityki, która zmienia sposób oceny ryzyk klimatycznych, demograficznych i transformacyjnych.

    Jednej rzeczy w tej debacie często brakuje. Sztuczna inteligencja jest energochłonna. Dla Polski oznacza to, że transformacja energetyczna i cyfrowa są nierozłączne. Bez konkurencyjnej cenowo, niskoemisyjnej energii nie zbudujemy lokalnej gospodarki AI. Bez analityki opartej na AI nie zmodernizujemy systemu energetycznego, sieci i magazynów.

    Najwięcej dzieje się w trendach środowiskowych. Jakie konkretne decyzje strategiczne, zmiany w strukturze portfeli lub produktach Państwa bank już wprowadził?

    EBOR nie jest bankiem komercyjnym, więc nasze produkty to długoterminowy kapitał inwestycyjny, blended finance, gwarancje podziału ryzyka i wsparcie techniczne. Strategicznie zielona transformacja jest jednym z trzech filarów nowej pięcioletniej strategii. Operacjonalizujemy ją w sześciu systemach gospodarki, w energetyce, przemyśle, sektorze rolno-spożywczym, transporcie, miastach i sektorze finansowym.

    W praktyce oznacza to projekty mobilizujące kapitał prywatny do celów ESG. Dziś 92 proc. naszego portfela w Polsce stanowią firmy prywatne. Trzy przykłady z ostatnich miesięcy. Inwestycja kapitałowa 85 mln euro w Virya Renewables Poland uruchamia portfel projektów OZE o łącznej mocy ponad 2 GW. Gwarancja podziału ryzyka 80 mln euro dla BNP Paribas Polska w ramach programu InvestEU pozwoliła, bez wypłaty środków, uruchomić 100 mln euro nowego finansowania na zielone budownictwo mieszkaniowe i transport. Pożyczka 70 mln euro powiązana ze wskaźnikami zrównoważonego rozwoju dla Światłowód Inwestycje wsparła rozbudowę sieci do 700 tys. gospodarstw.

    Nasza rola jest tu komplementarna do banków komercyjnych. Nie zastępujemy ich, lecz redukujemy ich ryzyko i tworzymy strumień bankowalnych projektów ESG. W warunkach obecnego kryzysu energetycznego ten mechanizm zyskuje na znaczeniu strategicznym.

    Gorzka diagnoza UE. Ekspert ING: Uzależnienie od Chin zaszło za daleko i dziś za to płacimy

    Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.

    Jak oceniają Państwo krótkoterminowy i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej polityki zrównoważonego rozwoju na dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realne impulsy wzrostowe, czy raczej zwiększa koszty i ryzyka dla sektora przedsiębiorstw?

    Po stronie europejskiej Komisja wyraźnie zmieniła filozofię, mniej obowiązków sprawozdawczych, więcej twardych celów. Pakiet uproszczeniowy z lutego 2026 r. zawęził raportowanie ESG, szczególnie dla mniejszych firm, ale marcowy projekt Industrial Accelerator Act zaostrza ambicje dekarbonizacji w stali, cemencie czy chemii. W 2028 r. rozszerzony system handlu emisjami obejmie też budynki i transport drogowy. Dla polskich firm energochłonnych oznacza to rosnące koszty emisji, dla pozostałych głównie odciążenie administracyjne.

    Długoterminowo, podążając za raportami Letta i Draghiego, UE wyznaczyła sobie trzy strategiczne cele, dekarbonizację, pogłębienie rynku kapitałowego i ukończenie jednolitego rynku usług. Prezeska Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde mówi wprost o „egzystencjalnym kryzysie" Europy, bo Unia wydaje rocznie ok. 400 mld euro na import paliw kopalnych i traci na własnej fragmentacji rynku więcej, niż mogłaby zyskać dzięki obniżkom stóp procentowych.

    Słabość Polski leży gdzie indziej, w braku stabilnej, ponadpartyjnej strategii klimatyczno-energetycznej i kompleksowego podejścia do polityki przemysłowej. Co kilka lat zmieniają się priorytety, raz węgiel, raz atom, raz odnawialne źródła, a koordynacja międzyresortowa jest słaba. Programy finansowe są wdrażane głównie pod kątem wykorzystania dostępnych środków, a nie efektywności kosztowej, co prowadzi do nieoptymalnej alokacji i wypychania kapitału komercyjnego przez dotacje. To podnosi premię za ryzyko i podraża finansowanie projektów.

    Dobrym przykładem jest wykorzystywanie środków z EU ETS. Raport NIK z 2024 r. wskazał, że jedynie 1,3 proc. środków jest wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem na inwestycje wspierające transformację klimatyczną i energetyczną. Tymczasem zamiast skupić się na efektywnym wykorzystaniu dostępnych miliardów euro, w Polsce trwa dyskusja wokół nierealistycznych postulatów wyjścia z EU ETS i jednostronnego zawieszenia polityki klimatycznej UE.

    W jakim stopniu wymogi regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, faktycznie wpływają dziś na politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim pozostają głównie kwestią formalnego raportowania?

    To nie jest pytanie binarne. Dobra regulacja daje firmom dwie rzeczy, jasny sygnał, w którą stronę zmierzają koszty, i przewidywalność. Złą regulacją jest ta, która mnoży obowiązki sprawozdawcze, ale nie zmienia rzeczywistych bodźców inwestycyjnych. Trzy narzędzia wymienione w pytaniu działają inaczej. ETS (unijny rynek uprawnień do emisji) realnie wpływa na portfele banków, bo wprost zmienia opłacalność projektów. Taksonomia (wspólna definicja, co jest „zrównoważone") oddziałuje wolniej, lecz strukturalnie. CSRD jest dziś bardziej narzędziem dla inwestorów i banków niż dla samych firm, bo zapewnia porównywalne dane potrzebne do oceny ryzyka.

    Stąd lutowa decyzja Komisji Europejskiej o zawężeniu obowiązków raportowania, zwłaszcza dla mniejszych firm, nie jest wycofaniem się z agendy zrównoważoności, lecz jej dojrzewaniem. Komisja zachowuje to, co użyteczne dla inwestorów, i odciąża firmy z reszty.

    Większym problemem dla konkurencyjności polskich firm jest coś innego, fragmentacja jednolitego rynku UE. Tygodnik „The Economist" określił to nawet mianem regulacyjnego wasalstwa, w którym Europa, ograniczając swoje firmy mnogością krajowych zasad, zostawiła pole zagranicznym konkurentom, łatwiejszym do obsłużenia w jednym wielkim rynku. To prawdziwa stawka debaty, nie ESG samo w sobie.

    AI obniży inflację? Ekonomista Credit Agricole wskazuje przełomowy trend w polskiej gospodarce

    Rosnące koszty energii, droższe finansowanie dla „brązowych” sektorów, większa rola AI i nowe kryteria oceny klientów przez banki – według Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole zielona transformacja już zmienia polską gospodarkę. Ostrzega on, że część kosztów ESG została już „wbudowana” w inflację i stopy procentowe, a banki coraz mocniej różnicują warunki finansowania w zależności od efektywności energetycznej firm i nieruchomości.

    Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w popycie na finansowanie?

    Wygrywający to przede wszystkim technologie związane z elektryfikacją gospodarki, odnawialne źródła energii wraz z sieciami i magazynami, modernizacja budownictwa oraz cyfrowe usługi wspierające transformację. EBOR aktywnie finansuje te sektory w Polsce, traktując je jako filar zielonej transformacji. Wspólnym mianownikiem jest to, że obniżają koszty energii i emisji w skali całej gospodarki.

    Tracący to energochłonny przemysł ciężki, energetyka węglowa i regiony, w których jest ona głównym pracodawcą. Kluczowy jest jednak warunek polityczny. Wyjście z węgla bez programów dla pracowników i lokalnych społeczności kończy się napięciem społecznym, a w konsekwencji spowolnieniem całej transformacji. Dlatego skuteczne strategie łączą inwestycje w czystą energię z dywersyfikacją gospodarczą, przekwalifikowaniem pracowników, dostępem do nowych zawodów i wsparciem regionów postwęglowych.

    Z perspektywy ryzyka kredytowego widoczna jest tendencja, że projekty z wyraźnym planem dekarbonizacji uzyskują dziś korzystniejsze warunki finansowania, podczas gdy te bez takiego planu napotykają rosnącą premię za ryzyko transformacyjne.

    Na ile technologie cyfrowe, w tym sztuczna inteligencja i analiza danych ESG, pomagają bankom realnie ocenić ryzyka klimatyczne i społeczne, a na ile generują nowe wyzwania analityczne lub reputacyjne?

    Sztuczna inteligencja zwiększa zdolności analityczne sektora finansowego, szczególnie w przetwarzaniu danych klimatycznych i społecznych, które wcześniej były rozproszone i trudno porównywalne. Jednak najnowsze raporty Rady Stabilności Finansowej oraz Banku Rozrachunków Międzynarodowych wskazują, że największe ryzyka pojawiają się nie po stronie pojedynczych modeli, lecz w skali całego systemu.

    Po pierwsze, dane wciąż pozostają wąskim gardłem. Jakość i porównywalność ujawnień ESG przez firmy są nierówne, a nawet dobrze zaprojektowane modele AI, gdy działają na słabych danych, dają wyniki wyglądające precyzyjnie, ale wprowadzające w błąd. Po drugie, rośnie ryzyko, że szerokie wykorzystanie podobnych modeli przez wiele instytucji prowadzi do konwergencji decyzji finansowych. Gdy wszyscy uczestnicy rynku reagują w ten sam sposób, ryzyko systemowe nie maleje, lecz się kumuluje.

    Z perspektywy makroekonomicznej kluczowe jest zatem nie tyle to, jak szybko sektor finansowy adoptuje AI, ile jak różnorodne pozostają jego ramy oceny ryzyka. To pole, w którym nadzorcy europejscy dopiero zaczynają wyznaczać kierunek.

    Wzrost już nie wystarcza. Ekonomia wchodzi w erę kosztów, które wracają

    Przez lata liczyło się jedno: tempo wzrostu. Dziś kluczowe pytanie brzmi – jakim kosztem rośnie gospodarka i czy ten wzrost da się utrzymać. O tym, dlaczego „zrównoważony rozwój” przestał być modnym dodatkiem, a stał się twardą ekonomią ryzyka, energii i kapitału – mówi Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku.

    Czy obserwują Państwo ryzyko, że rosnąca presja na „zielone finansowanie / transformacyjne finansowanie” prowadzi do ograniczenia dostępu kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki, które nadal odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?

    Z perspektywy makroekonomicznej takiego ryzyka systemowego dziś nie widać. Kapitał na rynku jest dostępny, banki ani międzynarodowe instytucje finansowe nie wycofują się masowo z tradycyjnych sektorów. Widoczna jest natomiast nowa logika oceny, w której wiarygodny plan transformacji obniża koszt finansowania, a jego brak go podnosi.

    Warto zauważyć, że granica między „zielonym" a „transformacyjnym" finansowaniem jest w praktyce płynna. Te same instrumenty, jak obligacje powiązane ze wskaźnikami zrównoważonego rozwoju czy zielone kredyty, służą zarówno spółkom już niskoemisyjnym, jak i tradycyjnym, które wchodzą na ścieżkę zmiany. W Polsce pierwszą taką emisję przeprowadził w 2020 r. Tauron Polska Energia, a EBOR objął jej znaczącą część. Mechanizm jest prosty. Jeśli spółka nie zrealizuje celów redukcji emisji i rozbudowy OZE, ponosi wyższy koszt finansowania. Transition finance nie jest więc tańszym pieniądzem dla emitentów, lecz instrumentem z realną dyscypliną wykonania.

    Realnym ograniczeniem nie jest brak kapitału, lecz brak rzetelnych projektów modernizacji po stronie samych firm. Jeśli polska gospodarka chce w pełni z dostępnego finansowania skorzystać, kluczowe jest, by takie projekty powstawały szybciej oraz by sektor publiczny dawał stabilne sygnały co do kierunku i tempa transformacji.

    Jaki Państwa zdaniem wpływ na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, w tym w szczególności cały przemysł wydobywczy?

    Polski sektor bankowy w dużej mierze już zdyskontował to ryzyko, ograniczając finansowanie nowych aktywów wysokoemisyjnych. Ciężar przesuwa się więc na budżet publiczny i spółki Skarbu Państwa, które muszą sfinansować zamknięcie kopalń, rekultywację terenów oraz programy dla pracowników i regionów postwęglowych. Polska ma ok. dwóch lat na strategiczne decyzje, bo w 2028 r. wygasają subsydia z rynku mocy dla bloków węglowych, a wraz z nimi finansowa rentowność wielu z tych elektrowni.

    Kluczowa rola spoczywa tu na polskich instytucjach, w tym rządzie, BGK, PFR i Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska. EBOR pracuje z sektorem prywatnym tam, gdzie kapitał komercyjny jest jeszcze ostrożny, przy rewitalizacji terenów poprzemysłowych, modernizacji zabytkowych obiektów oraz inwestycjach wymagających długiego horyzontu zwrotu. Często działamy razem z bankami komercyjnymi, dzieląc się ryzykiem i analizą środowiskową.

    Przykładem jest program EBOR Green Cities, w którym uczestniczy już ponad 50 miast w czterdziestu krajach regionu, z łącznym finansowaniem powyżej 5 mld euro. Każde miasto opracowuje wieloletni plan działań klimatycznych obejmujący transport, ciepłownictwo i efektywność energetyczną. W Polsce do programu należą Warszawa oraz Wałbrzych, klasyczny przykład miasta postwęglowego. To narzędzie szczególnie wartościowe dla regionów, gdzie aktywa osierocone idą w parze z koniecznością przebudowy całej lokalnej bazy gospodarczej.

    Tak powstaje świat bez zasad. Ekonomista: Kupujemy taniej, a potem się dziwimy

    Zrównoważony rozwój brzmi jak hasło z konferencji, ale w praktyce chodzi o coś prostszego: przyzwoitość. Problem w tym, że krótkoterminowy zysk często wypycha ją z biznesu, a konsumenci w kryzysie wybierają „taniej”, nie „odpowiedzialniej”. Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas mówi wprost, co wtedy dzieje się z rynkiem.

    Czy zrównoważona transformacja może ona stać się motorem innowacji, czy raczej źródłem utraty konkurencyjności i presji kosztowej?

    Na to pytanie nie da się odpowiedzieć tak lub nie bez rozróżnienia na sytuację całej gospodarki i perspektywę pojedynczych przedsiębiorstw.

    Z poziomu całej gospodarki Polska jest wyjątkowym przykładem państwa, w którym zużycie węgla maleje w szybkim tempie, ale nie odbywa się to kosztem wzrostu gospodarczego. Pokazuje to, że tzw. decoupling wzrostu od emisji jest możliwy, a uzależnienie od paliw kopalnych jest dziś obciążeniem dla konkurencyjności i głównym źródłem presji kosztowej. Nawet konserwatywne analizy rządu dołączone do projektu Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu z grudnia 2025 r. wskazują, że wolniejsza transformacja oznacza niższy wzrost, wyższe ceny energii i wyższe koszty operacyjne firm. Ostatnie kryzysy energetyczne ujawniły to z całą mocą, gdy rząd uruchamiał programy osłonowe na rosnące ceny gazu i paliw. Kierowcy elektryków nie potrzebują dziś programu CPN, a właściciele pomp ciepła nie musieli korzystać z dopłat do zakupu węgla.

    Polska ma też relatywnie dobrą pozycję w łańcuchach czystych technologii, zwłaszcza w magazynowaniu energii, kolei i elektromobilności. Trend nearshoringu i friendshoringu może nadal działać na naszą korzyść. Warunkiem brzegowym jest jednak dostęp do dużej ilości czystej i przystępnej cenowo energii, choćby do zasilania centrów danych, bo nie zapewnimy konkurencyjnych warunków dla innowacyjnego biznesu, produkując energię z coraz droższego węgla i gazu.

    Na poziomie przedsiębiorstw widać niepokojący paradoks. Według ankiety Europejskiego Banku Inwestycyjnego 94 proc. polskich firm wdraża działania ograniczające emisje, ale tylko 15 proc. postrzega transformację net zero jako szansę, prawie dwukrotnie mniej niż w UE. Firmy działają, ale wciąż nie wierzą, że transformacja może być źródłem ich wzrostu. Tymczasem dane z całej UE pokazują coś przeciwnego. Według wiosennej prognozy Komisji Europejskiej zużycie energii w europejskim przemyśle spadło o ponad 50 mln ton ekwiwalentu ropy naftowej w latach 2019-2023, a wartość dodana w sektorze w tym samym czasie wzrosła.

    Jakie rekomendacje skierowaliby Państwo do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposób powinny przygotowywać się do transformacji, by zminimalizować koszty dostosowania i utrzymać konkurencyjność na rynku?

    Proponuję trzy kierunki działania. Po pierwsze, traktować transformację jako element strategii rozwoju firmy, a nie jako wymóg formalny. Po drugie, łączyć zmianę zieloną z cyfrową w jeden plan, co Komisja Europejska i OECD nazywają „podwójną transformacją". Narzędzia cyfrowe, jak sztuczna inteligencja i internet rzeczy, realnie obniżają emisje i koszty energii w przemyśle przez optymalizację zużycia surowców i procesów produkcyjnych. Polskie firmy są w tyle z wdrażaniem technologii cyfrowych, więc mają tu przestrzeń do nadrobienia zaległości w obu wymiarach jednocześnie.

    Trzeci kierunek wynika ze skali wyzwania. Według zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) z grudnia 2025 r. transformacja energetyczna Polski wymaga inwestycji rzędu 2,8-3,5 biliona złotych do 2040 r. To skala wykraczająca poza możliwości polskiego sektora bankowego i dostępnych źródeł publicznych, mimo że firmy aktywnie korzystają już z funduszy unijnych, w tym Krajowego Planu Odbudowy oraz Funduszu Modernizacyjnego, w którym Polska jest największym beneficjentem w UE. Kluczowe jest więc równoległe rozwijanie krajowego rynku kapitałowego oraz aktywniejsza mobilizacja kapitału prywatnego, w tym zagranicznego.

    Grzegorz Maliszewski: Transformacja energetyczna to tańszy prąd i bezpieczniejszy kraj, a nie tylko unijne regulacje

    Zmiany klimatyczne, rewolucja sztucznej inteligencji i nieubłagane trendy demograficzne – to wyzwania, które w najbliższych latach przemodelują polską gospodarkę. Czy transformacja energetyczna musi oznaczać dla firm wyłącznie rosnące koszty i gąszcz regulacji? Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, przekonuje, że jest wręcz odwrotnie. W wywiadzie dla Bankier.pl wyjaśnia, dlaczego najtańsza energia to ta z OZE, jak banki różnicują koszty kapitału dla firm „zielonych” i „brązowych” oraz co rząd powinien zrobić, by polski biznes nie przegrał wyścigu o innowacyjność.

    Na ile koszty zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej są już „wbudowane” w inflację i prognozy stóp procentowych w Polsce?

    Częściowo. Dotychczasowe regulacje, jak europejski system handlu uprawnieniami do emisji ETS oraz krajowe opłaty energetyczne, podnoszą rachunki za prąd polskich gospodarstw domowych i firm od lat. Te efekty są już w bieżącej inflacji i w średnioterminowych projekcjach Narodowego Banku Polskiego.

    Większy szok dopiero przed nami. Rozszerzenie systemu handlu uprawnieniami na ogrzewanie budynków i paliwa transportowe (tzw. ETS2) zostało odroczone do 2028 r. Europejski Bank Centralny wbudował już w swoje bazowe prognozy dla strefy euro wpływ ETS2 na inflację rzędu 0,2 punktu procentowego. Szacunki dla Polski są jednak istotnie wyższe i sięgają nawet około 2 punktów procentowych w scenariuszu pełnego przeniesienia kosztów na konsumentów.

    Ta różnica nie jest przypadkiem. Z analiz Bruegla, jednego z najpoważniejszych europejskich think-tanków ekonomicznych, opartych na danych Eurostatu wynika, że polskie gospodarstwa domowe mają jedne z najwyższych emisji CO2 z ogrzewania w całej Unii Europejskiej, głównie ze względu na powszechność węgla w ogrzewaniu domów jednorodzinnych. Tam, gdzie dominuje gaz, ciepłownictwo miejskie lub pompy ciepła, wpływ ETS2 na rachunki będzie znacznie mniejszy. Dla Polski ETS2 pozostaje więc istotnym ryzykiem inflacyjnym, które po 2028 r. może spowolnić dalsze obniżki stóp procentowych przez NBP.

    Czy z perspektywy Pana banku zielona transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktów finansowych dla klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?

    Zielona transformacja nie powinna oznaczać systemowego wzrostu cen finansowania w polskiej gospodarce. Powinna oznaczać bardziej precyzyjną wycenę ryzyka. Projekty o niższym ryzyku transformacyjnym, jak modernizacja energetyczna budynków czy odnawialne źródła energii o sprawdzonych technologiach, będą uzyskiwać finansowanie taniej. Projekty wysokoemisyjne, bez wiarygodnego planu transformacji, będą uzyskiwać drożej, bo rynek wycenia rosnące ryzyko regulacyjne, technologiczne i biznesowe.

    Tu pojawia się szczególna rola instytucji finansowania rozwoju, w tym EBOR. Tam, gdzie ryzyko projektu jest zbyt wysokie dla samodzielnego finansowania komercyjnego, łączymy kapitał publiczny i prywatny, dzielimy ryzyko z bankami komercyjnymi i oferujemy gwarancje. To pozwala uruchomić finansowanie projektów, które bez tego mechanizmu nie powstałyby albo powstałyby drożej.

    Ważniejszy od pytania o marże jest jednak inny problem. Skala potrzeb inwestycyjnych polskiej transformacji wykracza poza możliwości samego sektora bankowego, więc decydujące dla firm nie jest to, ile zapłacą za kredyt, lecz czy w ogóle uda się zmobilizować dodatkowy kapitał z polskiego rynku kapitałowego oraz od inwestorów zagranicznych.

    "Bez stabilizacji cen energii grozi nam debata o polexicie". Arak ostrzega rząd

    Transformacja pod lupą: jak zrównoważony rozwój zmienia gospodarkę i sektor bankowy? Oto głos ekonomistów banków. Oto druga naszego cyklu i rozmowa z Piotrem Arakiem, głównym ekonomistą VeloBanku.

    Jak zaznacza rozmówca, "warto maksymalnie – przy zachowaniu bezpieczeństwa – uprościć i przyspieszyć proces realizacji projektów lądowych w Polsce oraz wykorzystać wszystkie dostępne, legalne mechanizmy w ramach prawa UE do ograniczania cen energii. Bez takiego pragmatycznego podejścia ryzykujemy, że mechaniczne kopiowanie ścieżek transformacji innych państw doprowadzi do narastania napięć społecznych i coraz głośniejszej debaty o polexicie".

    Czy w portfelu kredytowym banku widać już różnicę w koszcie kapitału i dostępności finansowania między firmami „zielonymi” a „brązowymi”? Jak to wygląda w praktyce?

    Na rynku obligacji widać ją dość wyraźnie. Zielone emisje są nieco tańsze, bo jest na nie popyt ze strony funduszy inwestujących w aktywa zrównoważone. Tyle że polski rynek obligacji korporacyjnych jest niewielki w porównaniu z kredytem bankowym, więc dla większości firm ten kanał ma drugorzędne znaczenie.

    W kredycie, który dominuje w finansowaniu polskich firm, sygnał jest dziś przede wszystkim w warunkach, nie w cenie. Banki rzadko podnoszą marżę firmom z sektorów wysokoemisyjnych, ale częściej skracają okres kredytowania, ograniczają wielkość zaangażowania albo wymagają konkretnego planu transformacji. Ten sam klient może bez problemu dostać finansowanie na farmę fotowoltaiczną, ale już znacznie trudniej na utrzymanie starej kotłowni węglowej.

    To zresztą tłumaczy ruchy, które obserwujemy w polskiej energetyce i przemyśle ciężkim. Spółki coraz częściej wydzielają zielone aktywa do osobnych spółek celowych, a brązowe planują przenieść do oddzielnych podmiotów. Cel jest prosty, dopasować strukturę firmy do tego, jak rynek dziś wycenia każdy z tych światów.

    Gorzka diagnoza dla polskiego biznesu. Niskie marże i brak ludzi, transformacja schodzi na dalszy plan

    Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.

    Gdyby miał Pan wskazać jeden konkretny postulat do rządu lub regulatorów, który sprawiłby, że zrównoważony rozwój będzie wzmacniał, a nie osłabiał konkurencyjność polskiej gospodarki – co by to było?

    Najpierw warunek brzegowy. Bez stabilnych reguł, wyraźnej komunikacji, spójnej strategii i sprawnych procedur nawet największe zielone ambicje nie zostaną sfinansowane.

    Mój postulat dotyczy rozwoju rynku kapitałowego. Zielona transformacja i konkurencyjność wymagają finansowania, którego sektor bankowy nie udźwignie sam, od długoterminowej infrastruktury po kapitał wysokiego ryzyka dla innowacyjnych firm.

    Tymczasem ponad połowa aktywów finansowych polskich gospodarstw domowych leży w gotówce i depozytach, najwięcej wśród dużych gospodarek UE przy średniej unijnej rzędu 31 proc. Polskie oszczędności nie finansują transformacji polskiej gospodarki.

    Pierwsze kroki są widoczne. Osobiste Konto Inwestycyjne ma zachęcić gospodarstwa domowe do inwestowania, a osiem giełd Europy Środkowo-Wschodniej, z udziałem GPW i wsparciem EBOR, buduje wspólną platformę kapitałową, wzmacniającej reprezentację naszego regionu w powstającej Unii Oszczędności i Inwestycji. To dopiero początek. Polski rynek wymaga równolegle pogłębienia bazy inwestorów instytucjonalnych i rozwoju rynku obligacji korporacyjnych, inaczej kapitał skierowany do unijnego rynku zostanie naturalnie przyciągnięty przez najgłębsze pule płynności w największych ośrodkach finansowych Europy i USA.

    Dziękujemy za rozmowę.

    O POLSIF

    Sustainable Investment Forum Poland (POLSIF) jest niezależną organizacją pozarządową, której celem jest przyczynianie się do wzrostu wartości i jakości zrównoważonych inwestycji i finansów w Polsce. POLSIF tworzy ponad 170 przedstawicieli i przedstawicielek wiodących towarzystw funduszy inwestycyjnych, banków, funduszy private equity, organizacji i izb branżowych oraz świata naukowego, 100 współpracujących ekspertów i ekspertek, a także kilkadziesiąt instytucji z branży finansowej i inwestycyjnej.


    Źródło:
    Andrzej Stec
    Andrzej Stec
    redaktor naczelny Bankier.pl

    Redaktor naczelny Bankier.pl. Do grudnia 2023 roku zarządzał newsroomem ekonomicznym w Gremi Media, gdzie od 2012 roku był redaktorem naczelnym „Parkietu”, a od 2016 roku również zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Wcześniej przez pięć lat pełnił funkcję redaktora działu Puls Inwestora w „Pulsie Biznesu”, a w latach 2000-2007 pracował jako dziennikarz działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”. Jest laureatem wielu dziennikarskich nagród. Był nominowany do nagrody Grand Press oraz uznany najlepszym dziennikarzem ubezpieczeniowym 2007 r. przez Polską Izbę Ubezpieczeniową. W 2022 roku został laureatem konkursu im. Władysława Grabskiego w kategorii Najlepszy wywiad, a w listopadzie 2023 r. Rada Programowa Kongresu Gospodarki Elektronicznej przyznała mu tytuł Dziennikarza roku. Jest maklerem papierów wartościowych. Pracował w BM Banku BPH. W latach 2010-2012 roku był członkiem zarządu, a następnie członkiem Rady w Związku Maklerów i Doradców.

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (21)

    dodaj komentarz
    pozhoga
    Doczytałem do ,,zrównoważony”.
    j2oen
    ...chodzi o rząd Donalda Tuska. Tutaj żadna propaganda od Steców nie pomoże. Trzeba wymienić rząd.
    tomitomi
    z lewackim p-o zdrowieniem : jakoś to będzie !

    rząd - rządzi , partia -czuwa , naród zadowolony/uśmiechnięty ! ! !

    lato .
    lolkoniecziutka
    W Polsce jest problem z "wdrażaniem" sztucznej inteligencji.? Ktoś zapomniał o elektoracie szczęśliwych i zadowolonych, którym ciągle wieje i świeci.
    tomkooo
    chcesz powiedziec, ze specjalisci z pisu od dosypywania kopaczom i kolejnym grupom zawodowym cokolwiek w kwestii ai zrobia? toc to przeciez oni podpisali zielony wal.
    lolkoniecziutka odpowiada tomkooo
    Chciałem Ci @tomkooo powiedzieć, że Paragwaj pokonał OZEistów, którym się klimat ocieplił, co udowadniają cerą.
    sterl
    AI na minusie i słabo się sprzedaje szczególnie gdy Chiny dają za darmo , trzeba reklamy i nacisków ...
    sterl
    Bo balony za biliony spadną do zera...
    jerrysss
    Następny urzędniczy bełkot! Niby dobra diagnoza a potem ideologiczne rozwiązania!
    Religię bardzo trudno zreformować!
    Tak się składa, że jestem udziałowcem w StartUp-ie zajmującym się AI. Mamy własne serwery, na których lokalnie postawiliśmy duży model językowy i pracujemy nad fajnymi rzeczami. Rozwinięcie firmy wiąże się chyba
    Następny urzędniczy bełkot! Niby dobra diagnoza a potem ideologiczne rozwiązania!
    Religię bardzo trudno zreformować!
    Tak się składa, że jestem udziałowcem w StartUp-ie zajmującym się AI. Mamy własne serwery, na których lokalnie postawiliśmy duży model językowy i pracujemy nad fajnymi rzeczami. Rozwinięcie firmy wiąże się chyba z decyzją o przeniesieniu się do USA. Energia tam jest momentami sześć razy tańsza niż w Polsce. Jaki to problem powinien wam uzmysłowić przykład Politechniki Wrocławskiej, która po stworzenia centrum z bodajże 300 kartami - gigafabryki AI jak mówi zabawnie pewien minister - musiała ograniczyć działanie tego centrum z uwagi na rachunki za prąd. Dla poczucia skali powiem, że prawdziwe centra w USA mają po kilkanaście tysięcy albo nawet kilkadziesiąt tysięcy kart.
    Problem w tym że zielona energia wymaga w tej chwili tworzenia równoległego systemu - bo przecież nie zawsze wieje i nie zawsze jest słońce. Również magazyny energii mogą się wyczerpać. No więc od razu na wstępie jest 2, 3 razy droższa.
    Powinniśmy natychmiast wrócić do węgla, dopracowując technologię jego spalania. Fotowoltaikę i wiatraki na razie odstawić skupiając się ewentualnie na magazynowaniu energii. We wszystkich działaniach najważniejszym wykładnikiem powinien być KOSZT. Takiej reformy nie zrobią nawiedzeni lewacy , czy to z Polski czy z EU. Wystąpimy z tych durnych ideologicznych regulacji EU.
    Jeśli zamiast płacić 800 zł/MWh (plus drugie tyle ukrytych kosztów) za prąd z wiatraków na Bałtyku będziemy mieli prąd po 200zł z Turoszowa cały przemysł związany z AI z Unii przewędruje do nas.
    sterl
    Zła diagnoza, nie chodzi o węgiel chociaż też mógłby być, ale o podatki od węgla i każdego źródła energii w Polsce również od PV i wiatraków , a do tego zakazy nakazy i import akurat bardzo drogiego gazu i ropy , bez tych mega podatków firmy energetyczne i inwestorzy sami zdecydują co się bardziej opłaca i z czego prąd jest tańszy.Zła diagnoza, nie chodzi o węgiel chociaż też mógłby być, ale o podatki od węgla i każdego źródła energii w Polsce również od PV i wiatraków , a do tego zakazy nakazy i import akurat bardzo drogiego gazu i ropy , bez tych mega podatków firmy energetyczne i inwestorzy sami zdecydują co się bardziej opłaca i z czego prąd jest tańszy..i w ogóle pojawiliby się nowi dużo tańsi producenci i dostawcy energii..

    Powiązane: Tylko u nas

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki