REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tranzyt przez Ormuz tylko przez 60 dni? Iran: Jesteśmy gotowi na wojnę

2026-06-30 22:05, akt.2026-07-01 06:48
publikacja
2026-06-30 22:05
aktualizacja
2026-07-01 06:48
Dodaj Bankier.pl w Google

Główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf powiedział we wtorek w wywiadzie dla irańskiej telewizji państwowej, że bezpłatny tranzyt statków przez cieśninę Ormuz obowiązuje tylko przez 60 dni, zgodnie z ustaleniami zawartymi we wstępnym porozumieniu pokojowym. Wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział we wtorek w stacji Fox News, że Stany Zjednoczone są w bardzo dobrej pozycji niezależnie od tego, jak zakończą się negocjacje z Iranem

Tranzyt przez Ormuz tylko przez 60 dni? Iran: Jesteśmy gotowi na wojnę
Tranzyt przez Ormuz tylko przez 60 dni? Iran: Jesteśmy gotowi na wojnę
fot. AA/ABACA / /  Abaca Press

Ghalibaf oświadczył, że Ormuz to suwerenna sprawa Iranu i Omanu, Teheran nigdy nie zrezygnuje ze swych praw do tej cieśniny, a ruch przez nią odbywa zgodnie z ustalaniami, które Iran określa.

Ponadto Teheran nie będzie podejmował dalszych rozmów z USA, dopóki nie zostaną spełnione warunki określone we wstępnym porozumieniu.

Dążymy do dialogu, ale jeśli nie przyniesie on rezultatów, jesteśmy gotowi także na wojnę i odpowiednio zareagujemy - dodał Ghalibaf.

Zaznaczył, że „od dnia zniesienia blokady do dziś wyeksportowaliśmy ponad 40 mln baryłek ropy”. - Dla porównania, w ciągu poprzednich 50 czy nawet blisko 60 dni nie byliśmy w stanie wyeksportować ani jednej baryłki - poinformował.

Koniec darmowego tranzytu przez Ormuz? Iran stawia sprawę jasno

W poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi oznajmił, że priorytetem Teheranu jest zawrzeć porozumienie z Omanem w sprawie opłat za tranzyt, jeśli jednak sułtanat nie zgodzi się na taką współpracę, to Iran wprowadzi je jednostronnie.

Wakacje na giełdzie

Gdy po raz pierwszy w maju pojawiły się doniesienia o ewentualnej współpracy Omanu i Iranu w tej kwestii, prezydent USA Donald Trump zagroził zbombardowaniem sułtanatu - przypomniał „NYT”. W czerwcu zapowiedział, że Iran nie będzie pobierał opłat tranzytowych od statków przepływających przez cieśninę Ormuz ani w okresie zawieszenia broni, ani po nim, a w przypadku porażki dyplomacji USA same mogą zacząć pobierać opłaty za ochronę sojuszników.

Było to nawiązanie do wątpliwości powstałych po podpisaniu wstępnego porozumienia pokojowego z Iranem. Zapisy umowy mówią, że przez 60 dni negocjacji na temat ostatecznej wersji żegluga przez Ormuz będzie swobodna i nie będzie podlegała opłatom. Po tym okresie jednak tekst zdaje się sugerować możliwość takich opłat. Porozumienie mówi, że w przyszłości „Islamska Republika Iranu przeprowadzi dialog z Sułtanatem Omanu w celu określenia przyszłej administracji i usług morskich w cieśninie Ormuz, w porozumieniu z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej”, zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym.

Vance: Jesteśmy w bardzo dobrej pozycji niezależnie od tego, jak zakończą się negocjacje z Iranem 

- Irańczycy w ciągu ostatnich kilku tygodni nie atakowali statków, a ropa nadal płynie przez cieśninę Ormuz. Dzieje się tak częściowo dlatego, że prezydent bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, iż jeśli Iran zaatakuje statki, Stany Zjednoczone odpowiedzą. Czasami potrzebna jest zarówno marchewka, jak i kij - powiedział Vance w telewizji Fox News.

W ubiegłym tygodniu strona amerykańska poinformowała, że w odwecie na irańskie ataki na dwa statki handlowe w rejonie Ormuzu siły amerykańskie przeprowadziły uderzenia na cele w Iranie.

Vance przekonywał w rozmowie z Fox News, „Stany Zjednoczone są w bardzo korzystnej pozycji, niezależnie od tego, jak ostatecznie zakończą się negocjacje”.

Jeśli zakończą się sukcesem – a oczywiście tego właśnie chcemy – będziemy mieli Iran, który przeszedł trwałą transformację: przestał finansować terroryzm i destabilizację w regionie, definitywnie zrezygnował z ambicji posiadania broni jądrowej i dzięki temu został ponownie przyjęty do światowej gospodarki. To byłby znakomity rezultat dla narodu amerykańskiego i dla całego regionu - podkreślił.

- Z drugiej strony, jeśli Irańczycy nie będą postępować właściwie, jeśli nie zgodzą się na ustępstwa, których oczekujemy w trakcie negocjacji, to ich program nuklearny i tak pozostanie zniszczony, ich konwencjonalne siły zbrojne również będą zniszczone, a Stany Zjednoczone nadal będą znajdować się w znacznie silniejszej pozycji wobec Iranu - kontynuował.

Ocenił też, że USA „posiadają wszystkie karty” w negocjacjach i zaznaczył, że USA chcą, by rozmowy zakończyły się sukcesem. - Ale nawet jeśli tak się nie stanie, osiągnęliśmy nasz podstawowy cel – zapewnienie, że Iran nigdy nie będzie posiadał broni jądrowej - przekonywał wiceprezydent.

Według niego w irańskim systemie władzy dochodzi do „pewnego rodzaju wewnętrznego ścierania się stanowisk”. - Są ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że sposób, w jaki Iran prowadził swoją politykę przez ostatnie 47 lat, był błędem, i chcą rozpocząć nowy rozdział. Widać jednak także opór ze strony twardogłowych i radykałów, którzy nie chcą zmieniać swojego postępowania - dodał Vance.

Wiceprezydent powiedział, że USA chcą w ramach negocjacji sprawdzić, „na ile poważnie Irańczycy podchodzą do zmian”. - A jeśli mają być traktowani poważnie, nie wystarczy, że będą mówić właściwe rzeczy – muszą dokonać rzeczywistych ustępstw - oznajmił.

Vance powiedział, że stronę amerykańską „znacznie mniej interesuje” to, co Irańczycy mówią, a znacznie bardziej to, co robią. - Dostrzegamy pewne pozytywne sygnały, ale oczywiście widzimy również sygnały negatywne - dodał.

- Prezydent polecił nam kontynuować pracę nad tym problemem i sprawdzić, dokąd doprowadzą negocjacje. Jeśli jednak nie zakończą się one pomyślnym rozwiązaniem na drodze dyplomatycznej, nadal dysponujemy wieloma możliwościami działania, a jednocześnie już osiągnęliśmy bardzo wiele z punktu widzenia narodu amerykańskiego - podkreślił wiceprezydent.

Wysłannicy Donalda Trumpa dotarli do Kataru. Trudne rozmowy w cieniu gróźb

We wtorek rzecznik MSZ Kataru Madżed Al-Ansari ogłosił, że amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli do stolicy Kataru, Dohy, by spotkać się z negocjatorami z tego kraju.

Witkoff i Kushner są już tutaj w Dosze, by spotkać się mediatorami, z katarskimi urzędnikami. (...) Nie są tutaj po to, by negocjować z Irańczykami” - powiedział Ansari, cytowany przez agencję AFP.

Amerykańsko-irańskie rozmowy w Dosze zapowiadał w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. Strona irańska zaprzeczała, ale potwierdziła wysłanie delegacji ekspertów, która ma dotrzeć do Dohy jeszcze w tym tygodniu.

Niemal dwa tygodnie po podpisaniu ramowego memorandum osiągnięto niewielkie postępy na drodze do trwałego porozumienia - skomentowała we wtorek stacja CNN.

W ostatnich dniach napięcie między państwami ponownie wzrosło. Doszło do serii wzajemnych ataków, w tym przypisywanych Iranowi ostrzałów statków handlowych w cieśninie Ormuz, co spotkało się z odwetem amerykańskiego wojska.

Obie strony oskarżają się wzajemnie o łamanie wstępnych uzgodnień, które miały być warunkami dalszych negocjacji. Spornymi kwestiami pozostają m.in. ruch przez Ormuz, rozejm w Libanie, w którym Izrael walczy z proirańskim Hezbollahem, i uwolnienie zamrożonych głównie z powodu amerykańskich sankcji irańskich aktywów.

„NYT”: Oman, mimo protestów USA, zamierza zaproponować plan opłat za tranzyt przez cieśninę Ormuz

Oman w porozumieniu z Iranem zamierza, mimo protestów USA, przedstawić plan opłat za tranzyt statków przez cieśninę Ormuz - poinformował we wtorek „New York Times”. Dowodzi to - komentuje dziennik - że decyzja USA i Izraela o ataku na Iran zmieniła Bliski Wschód na długo i w sposób nieoczekiwany.

Powołując się na irańskiego urzędnika i czterech dyplomatów, którzy pragnęli zachować anonimowość, „NYT” wyjaśnia, że sułtanat Omanu zamierza jednak wprowadzić w życie zapowiadany wcześniej plan pobierania opłat od statków płynących przez cieśninę za „usługi”.

Teheran wielokrotnie deklarował, że zamierza czerpać finansowe korzyści z pozwoleń na tranzyt przez Ormuz, który do wybuchu wojny USA z Iranem był całkowicie swobodny i bezpłatny, zgodnie z prawem międzynarodowym - przypomina dziennik.

Rozmówca „NYT” potwierdził, że amerykańscy negocjatorzy otrzymali od Omanu propozycję dotyczącą opłat za tranzyt i zamierzają przedstawić omańskim urzędnikom swoje stanowisko i zaniepokojenie tym projektem.

Dyplomata, z którym rozmawiał dziennik, poinformował, że Oman zakłada, iż statki będą uiszczały opłaty dobrowolnie, ale irański urzędnik przekazał, że takie myto będzie obowiązkowe.

W poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi oznajmił, że priorytetem Teheranu jest zawrzeć porozumienie z Omanem w sprawie opłat za tranzyt, jeśli jednak sułtanat nie zgodzi się na taką współpracę, to Iran wprowadzi je jednostronnie.

Osoba znająca stanowisko USA w sprawie cieśniny Ormuz powiedziała dziennikowi, że amerykańscy negocjatorzy „cenią partnerstwo z Omanem” i są przekonani, iż zdołają - na szczeblu technicznym - dojść do porozumienia z sułtanatem w sprawie jego propozycji.

Trzech europejskich dyplomatów wyjaśniło w rozmowie z dziennikiem, że Oman stara się znaleźć bezpieczne dla siebie wyjście z sytuacji, w której nieoczekiwanie poprzez cieśninę, nad którą leży, został wciągnięty w konflikt, którego za wszelką cenę chciał uniknąć.

H.A. Hellyer, ekspert brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute, zauważył jednak - że Ormuz był całkowicie otwarty przed tą wojną, a teraz nie jest (...). To nie jest wina Omanu, on nigdy tego nie chciał. Cały ten problem jest częścią rachunku wystawionego Waszyngtonowi za rozpoczęcie tej nieprzemyślanej wojny.

Jak przypomina dziennik, szef irańskiej dyplomacji Abbas Araghczi powiedział niedawno w państwowej telewizji, że cieśnina Ormuz nie wróci nigdy do swego przedwojennego statusu, kiedy tranzyt był bezpłatny.

Gdy po raz pierwszy w maju pojawiły się doniesienia o ewentualnej współpracy Omanu i Iranu w tej kwestii, prezydent USA Donald Trump zagroził zbombardowaniem sułtanatu - przypomina „NYT”. W czerwcu zapowiedział, że Iran nie będzie pobierał opłat tranzytowych od statków przepływających przez cieśninę Ormuz ani w okresie zawieszenia broni, ani po nim, a w przypadku porażki dyplomacji USA same mogą zacząć pobierać opłaty za ochronę sojuszników.

Było to nawiązanie do wątpliwości powstałych po podpisaniu wstępnego porozumienia pokojowego z Iranem. Zapisy umowy mówią, że przez 60 dni negocjacji na temat ostatecznej wersji żegluga przez Ormuz będzie swobodna i nie będzie podlegała opłatom. Po tym okresie jednak tekst zdaje się sugerować możliwość takich opłat. Porozumienie mówi, że w przyszłości „Islamska Republika Iranu przeprowadzi dialog z Sułtanatem Omanu w celu określenia przyszłej administracji i usług morskich w cieśninie Ormuz, w porozumieniu z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej”, zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym. (PAP)

fit/ mal/

jbw/ sp/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
peluquero
Stany Zjednoczone nie są w dobrej pozycji, są w perfekcyjnej, to jest kilka pieczeni na jednym ogniu i oni ten ogień będą podtrzymywać za wszelką cenę, cała draka będzie trwać jeszcze dobry rok może dłużej.
miketheripper
Byle całej mapki nie chcieli przejść

Powiązane: Projekt Wolność w cieśninie Ormuz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki