W związku z tak potężną falą wyprzedaży, część giełd postanowił zawiesić swoje notowania. Tradycyjnie już w ostatnich czasach decyzję o wstrzymaniu notowań podjęła rosyjska Federalna Służba ds. Rynków Finansowych. Przykład Rosji pokazuje, proste rozwiązanie kryzysu - po co ratować giełdy, skoro można je zamknąć? Za brak gwałtownych wahań notowań rosyjskich spółek, Rosja płaci trudno dostępną w ostatnich czasach walutą - wiarygodnością.
|
- Liczę na to, że to co miało upaść, już upadło. Gdy rynki przekonają się, że najgorsze już za nami, kryzys zaufania się skończy. Polska giełda stoi obecnie na mocnych fundamentach - mówi Ludwik Sobolewski. |
Dziennik "Kommiersant" przytacza opinię anonimowego maklera, którego zdaniem obrót akcjami w Moskwie przypomina obecnie "partię pokera w wykonaniu pacjentów szpitala psychiatrycznego". Jak podaje Polska Agencja Prasowa obecnie handel najważniejszymi rosyjskimi akcjami wcale nie jest wstrzymany, ponieważ jest prowadzony na giełdzie w... Londynie.
Za przykładem Rosji poszły dziś dwa inne parkiety. Austriaccy inwestorzy mogli dziś pospać nieco dłużej, ponieważ giełda w Wiedniu nie ruszyła zwyczajowo o 9:00. Handel tam rozpoczął się dopiero popołudniu. Mimo relatywnie dobrego otwarcia (niecałe 3 proc. na minusie) główny indeks szybko spadł do - 10 proc. pułapu. Inną europejską giełdą, która zawiesiła dziś notowania był parkiet w Bukareszcie. To również nie uchroniło Rumunii przed ogólnoświatową falą wyprzedaży.
Inwestorzy w Polsce zastanawiają się, jak krytyczna sytuacja musiałaby zaistnieć, aby warszawska giełda zawiesiła swoje notowania. WIG20 traci obecnie ponad 13 proc. i spadł już poniżej 2 000 pkt. przy wysokich obrotach, a handel... trwa. W odpowiedzi na obawy inwestorów w telewizji TVN CNBC wystąpił prezes GPW Ludwik Sobolewski, który uspokajał rynek, zapewniając, że Polska nie jest już egzotycznym i niestabilnym rynkiem i zawieszenie handlu na całym parkiecie nam nie grozi.
Na GPW indeks WIG 20 spada o 10 proc., wśród inwestorów panika
- Spadki są znaczne, przy dużych obrotach. Oznacza to, że duże ilości akcji są sprzedawane ale i duże ilości akcji są kupowane. Nie rozważaliśmy dzisiaj zawieszenia obrotu i jesteśmy jak najdalsi od takich rozwiązań. Nie widzimy ku temu absolutnie żadnych przesłanek - mówił na antenie TVN CNBC w piątek prezes giełdy.
- Nie przespaliśmy ostatnich lat hossy. Wykorzystaliśmy je do umocnienia naszej pozycji i jesteśmy już rozpoznawalną, znaną marką i dość istotnym rynkiem w Europie. Zdecydowanie należymy już do innej kategorii giełd niż pozostałe środkowoeuropejskie rynki wschodzące - podkreślał Ludwik Sobolewski.
Jeszcze trzy tygodnie temu prezes giełdy pytany o ewentualne okoliczności, które mogłyby doprowadzić do zamknięcia notowań w Warszawie odpowiadał: "mogłoby być tak, że mają miejsce jakieś okoliczności nadzwyczajne i drastyczne, nierynkowe, które mają olbrzymi wpływ na zachowania inwestorskie. Wtedy pewnie bralibyśmy pod uwagę charakter, skalę i trwałość tych okoliczności".
Zgodnie z regulaminem Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych decyzję o zamknięciu, wstrzymaniu lub odwołaniu notowań każdorazowo podejmuje zarząd GPW. W regulaminie giełdy czytamy:
§ 120
2. W szczególnie uzasadnionych przypadkach Zarząd Giełdy może na czas określony zmienić godziny odbywania sesji giełdowych.
§ 122
Zarząd Giełdy może odwołać sesję giełdową z ważnych powodów, z własnej inicjatywy lub na wniosek co najmniej 5 członków giełdy.
W ostatnich latach zawieszenie notowań miało miejsce tylko trzy razy. 3 marca 2004 r. z powodu awarii węzła informatycznego wstrzymano handel na 50 minut, a 13 lutego 2007 r. zawieszono notowania giełdowe na ponad 3 godziny, z powodu przerwy w komunikacji między Giełdą, a domami maklerskimi. 2 lipca 2007 r. z powodu awarii systemu transakcyjnego sesja giełdowa rozpoczęła się z dwugodzinnym opóźnieniem. Jak widać wszystkie trzy przypadki dotyczyły kwestii technicznych.
W związku z tym oraz stanowczymi zapewnieniami prezesa o tym, że handel w Warszawie trwać będzie, można założyć, że rodzimy parkiet nie pójdzie w ślady giełd rosyjskich, gdzie inwestorzy już tak bardzo przyzwyczaili się do zawieszenia obrotu, że ostatnio zdziwienie zaczynają budzić informacje, że handel faktycznie trwa.
Jarosław Ryba / Bankier.pl




























































