REKLAMA

Czy handel akcjami w Warszawie może zostać zawieszony?

Jarosław Ryba2008-10-10 13:22
publikacja
2008-10-10 13:22
Dodaj Bankier.pl w Google
Fala dramatycznych spadków osiągających nawet 10 proc. przetoczyła się przez większość giełd na świecie. Dow Jones stracił ponad 7 proc., następnie paniczna wyprzedaż przeniosła się do Azji, gdzie dla przykładu odnotowano największy od 21 lat jednodniowy spadek w Japonii (NIKEI -9,62 proc.) oraz w Australii, gdzie była to najgorsza sesja również od 21 lat. Z Azji krwista czerwień przelała się do Europy, gdzie niektóre parkiety traciły na otwarciu nawet 10 proc.

W związku z tak potężną falą wyprzedaży, część giełd postanowił zawiesić swoje notowania. Tradycyjnie już w ostatnich czasach decyzję o wstrzymaniu notowań podjęła rosyjska Federalna Służba ds. Rynków Finansowych. Przykład Rosji pokazuje, proste rozwiązanie kryzysu - po co ratować giełdy, skoro można je zamknąć? Za brak gwałtownych wahań notowań rosyjskich spółek, Rosja płaci trudno dostępną w ostatnich czasach walutą - wiarygodnością.


- Liczę na to, że to co miało upaść, już upadło. Gdy rynki przekonają się, że najgorsze już za nami, kryzys zaufania się skończy. Polska giełda stoi obecnie na mocnych fundamentach - mówi Ludwik Sobolewski.

______________________________


Komentarz Ludwika Sobolewskiego, prezesa GPW



Dziennik "Kommiersant" przytacza opinię anonimowego maklera, którego zdaniem obrót akcjami w Moskwie przypomina obecnie "partię pokera w wykonaniu pacjentów szpitala psychiatrycznego". Jak podaje Polska Agencja Prasowa obecnie handel najważniejszymi rosyjskimi akcjami wcale nie jest wstrzymany, ponieważ jest prowadzony na giełdzie w... Londynie.

Za przykładem Rosji poszły dziś dwa inne parkiety. Austriaccy inwestorzy mogli dziś pospać nieco dłużej, ponieważ giełda w Wiedniu nie ruszyła zwyczajowo o 9:00. Handel tam rozpoczął się dopiero popołudniu. Mimo relatywnie dobrego otwarcia (niecałe 3 proc. na minusie) główny indeks szybko spadł do - 10 proc. pułapu. Inną europejską giełdą, która zawiesiła dziś notowania był parkiet w Bukareszcie. To również nie uchroniło Rumunii przed ogólnoświatową falą wyprzedaży.

Inwestorzy w Polsce zastanawiają się, jak krytyczna sytuacja musiałaby zaistnieć, aby warszawska giełda zawiesiła swoje notowania. WIG20 traci obecnie ponad 13 proc. i spadł już poniżej 2 000 pkt. przy wysokich obrotach, a handel... trwa. W odpowiedzi na obawy inwestorów w telewizji TVN CNBC wystąpił prezes GPW Ludwik Sobolewski, który uspokajał rynek, zapewniając, że Polska nie jest już egzotycznym i niestabilnym rynkiem i zawieszenie handlu na całym parkiecie nam nie grozi.

Na GPW indeks WIG 20 spada o 10 proc., wśród inwestorów panika

- Spadki są znaczne, przy dużych obrotach. Oznacza to, że duże ilości akcji są sprzedawane ale i duże ilości akcji są kupowane. Nie rozważaliśmy dzisiaj zawieszenia obrotu i jesteśmy jak najdalsi od takich rozwiązań. Nie widzimy ku temu absolutnie żadnych przesłanek - mówił na antenie TVN CNBC w piątek prezes giełdy.

- Nie przespaliśmy ostatnich lat hossy. Wykorzystaliśmy je do umocnienia naszej pozycji i jesteśmy już rozpoznawalną, znaną marką i dość istotnym rynkiem w Europie. Zdecydowanie należymy już do innej kategorii giełd niż pozostałe środkowoeuropejskie rynki wschodzące - podkreślał Ludwik Sobolewski.

Jeszcze trzy tygodnie temu prezes giełdy pytany o ewentualne okoliczności, które mogłyby doprowadzić do zamknięcia notowań w Warszawie odpowiadał: "mogłoby być tak, że mają miejsce jakieś okoliczności nadzwyczajne i drastyczne, nierynkowe, które mają olbrzymi wpływ na zachowania inwestorskie. Wtedy pewnie bralibyśmy pod uwagę charakter, skalę i trwałość tych okoliczności".

Zgodnie z regulaminem Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych decyzję o zamknięciu, wstrzymaniu lub odwołaniu notowań każdorazowo podejmuje zarząd GPW. W regulaminie giełdy czytamy:

§ 120
2. W szczególnie uzasadnionych przypadkach Zarząd Giełdy może na czas określony zmienić godziny odbywania sesji giełdowych.

§ 122
Zarząd Giełdy może odwołać sesję giełdową z ważnych powodów, z własnej inicjatywy lub na wniosek co najmniej 5 członków giełdy.

W ostatnich latach zawieszenie notowań miało miejsce tylko trzy razy. 3 marca 2004 r. z powodu awarii węzła informatycznego wstrzymano handel na 50 minut, a 13 lutego 2007 r. zawieszono notowania giełdowe na ponad 3 godziny, z powodu przerwy w komunikacji między Giełdą, a domami maklerskimi. 2 lipca 2007 r. z powodu awarii systemu transakcyjnego sesja giełdowa rozpoczęła się z dwugodzinnym opóźnieniem. Jak widać wszystkie trzy przypadki dotyczyły kwestii technicznych.

W związku z tym oraz stanowczymi zapewnieniami prezesa o tym, że handel w Warszawie trwać będzie, można założyć, że rodzimy parkiet nie pójdzie w ślady giełd rosyjskich, gdzie inwestorzy już tak bardzo przyzwyczaili się do zawieszenia obrotu, że ostatnio zdziwienie zaczynają budzić informacje, że handel faktycznie trwa.

Jarosław Ryba / Bankier.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~dsr
Nie mozna zamykać giełdy i pozbawiać w ten sposób inwestorów z pieniędzmi okazji na tanie zakupy. Na wolnym rynku prędzej czy później równowaga między podażą a popytem zawsze nadchodzi.
~salaganart
no to gleba; zaczęło się, powiedzmy godzina W; uspakajali, uspakajali - no ten facet jest wciąż wesoły; a może to fantomas, android; Pani Profesor Zyto, prosimy niech Pani wraca, bo pozwolą nas wyciąć; no bo kto ostatecznie za to zapłaci?
~Niedźwiadek
Proponuję obejrzeć komentarz Lutusia.Niezły ubaw! W pewnym nomencie brzmi to+- tak; " To co miało upaść, to poupadało, albo się w krótce taaaam nooo noooo teeen tego ten...
Oj pocieszny ten nasz Lutuś. Ciekawe czy każda giełda ma swojego Lutusia, czy tylko te najpotężniejsze...???
~AL
PO, PO, PO PO, PO -psuło się, co na to najważniejsze ministerstwo - pijaru?
~xxx
przy mocnych fundamentach jak to pan prezes określił, spadki dzienne poniżej 10% i więcej to nie jest sytaacja nadzwyczajna to można pogratulować "trafnej" wypowiedzi. Parę dni wstrzymania notowań napewno uspokoiłoby rynek, o czym pewnie myśli wielu inwestorów. Napewno rynek zweryfikuję zarządzających jak zadebiutuje GPW przy mocnych fundamentach jak to pan prezes określił, spadki dzienne poniżej 10% i więcej to nie jest sytaacja nadzwyczajna to można pogratulować "trafnej" wypowiedzi. Parę dni wstrzymania notowań napewno uspokoiłoby rynek, o czym pewnie myśli wielu inwestorów. Napewno rynek zweryfikuję zarządzających jak zadebiutuje GPW na giełdzie (jeśli oczywiście do tego dojdzie).
~mistrzunio
Dla xxx . Wolny rynek ci się nie podoba ? Sprzedaj wszystko i idź w cholerę .
~art
bo nadęliście go do nienormalnych rozmiarów, a teraz żądacie, aby rząd zapobiegł dalszemu kurczeniu się gumy? Co ma niby dać zawieszenie notowań? To, że nagle pojawi się kasa na zakupy, kiedy ewidentnie piramidka osiągnęła maksa? A może rząd, czyli fe facto pozostali obywatele mają zapłacić za to, by jeden i drugi, który ma przewartościowane bo nadęliście go do nienormalnych rozmiarów, a teraz żądacie, aby rząd zapobiegł dalszemu kurczeniu się gumy? Co ma niby dać zawieszenie notowań? To, że nagle pojawi się kasa na zakupy, kiedy ewidentnie piramidka osiągnęła maksa? A może rząd, czyli fe facto pozostali obywatele mają zapłacić za to, by jeden i drugi, który ma przewartościowane akcje cieszył się nadal ich ceną?

Krach sprzed ponad już 10 lat miał podobny charakter, a spadki takie jak dzisiejszy trwałyby o wiele krócej, gdyby nie ograniczenie do 10% ceny na każdą sesję. Wtedy balon również był gigantyczny i również wielu ludzi musiało zapłacić za własną głupotę, bo to nie wina rządu, że akcje lecą, lecz wina ludzi, którzy kupują spółki w ogóle nie patrząc na dywidendy, wskaźniki cen do zysków, wartości księgowe, przewidywane zyski lub spadki obrotów. Na co liczy ktoś, kto kupuje spółkę ze wskaźnikiem c/z 20 a bywa, że i 50? Że nadąży ona ze swoim rozwojem i zmniejszy ten wskaźnik? Takich akurat graczy jest niewielu, większość to ryzykanci, którzy weszli z kasą do gry zwanej pokerem giełdowym i liczyli na cud wiecznej hossy.

Najgorsze, że pamięć jest krótka i nawet ci, którzy nauczyli się czegoś po bessie z lat 90-tych już zapomnieli jak to jest pompować bez umiaru balon. Inna sprawa, że wydatnie w tym pompowaniu tym razem brały udział fundusze inwestycyjne, ale na boga, przecież to także ludzie a nie jacyś bogowie i już w 2006 roku było widać, że przeginają pałę totalnie.

Obecny czas jest dla takich jak ja, którzy czekali spokojnie na nieuniknioną obsuwę wirtualnych cen. Zakupy proszę państwa zaczną się, kiedy ceny akcji znowu będą miały podstawy w fundamentach spółki a to jeszcze trochę potrwa, choć już można w niektóre spółki zacząć inwestować powoli.

Plusem jest brak limitów dla spadków, bessa potrwa więc krócej niż ta dawna, z czego należy się cieszyć a nie żądać zawieszenia giełdy, które ewidentnie przedłuży okres spadków. Poza tym panika to świetna sprawa, gdyż spółki jak dawniej znowu będą niedowartościowane.

Rozumiem, że nikt nie chce tracić, ale nie rozumiem jak można było być tak naiwnym i wierzyć, że przy takich wskaźnikach możliwe jest trwanie hossy w nieskończoność, po prostu nie pojmuję tego i dlatego uważam, że słusznie rząd nie wtrąca się i na szczęście nie rządzi PiS, które bladego pojęcia o ekonomii nie ma.
~kat
normalne dziwie sie ze dzis nie wstrymali dzis na otwarcie w n/j pojada na - 6% i w poniedzialek zawieszony handel ,nasza rpp jest fenomenem wszyscy obnizaja stopy a u nas eldoradao to jest zalosne
~ksiezyc
to znaczy że wysypują się nasze fundusze. To już panika, pytanie tylko czy jest sens sprzedawać jednostki uczestnictwa teraz kiedy poszły ca 40% w dól w tym miesiącu. No ale z drugiej strony takie pytanie zadawać można było przez ostatnie pół roku...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki