Inwestorów ogarnęła panika, że kryzys finansowy rozleje się na cały świat, a globalna gospodarka wejdzie w recesję - mówią analitycy. Oceniają jednak, że przełom na giełdzie jest blisko.
"W tej chwili mamy ewidentne oznaki paniki, która trwa już od kilku dni, a dziś przyjęła bardzo wzmożoną formę. Bardzo często takie sesje są w okolicach przełomów i to zarówno na spadkach, jak i na wzrostach. Trudno powiedzieć, że to jest akurat dzisiaj, ale na pewno przesilenie jest blisko, a jest duże prawdopodobieństwo, że jest to dzisiejsza sesja" - powiedział w piątek PAP Piotr Dudziński, dyrektor departamentu sprzedaży instytucjonalnej w DI BRE.
"Myślę, że w tej chwili największe i najgorsze emocje zaczynają się pojawiać na rynku i to może oznaczać, że już jesteśmy blisko lokalnego dołka. Uważam, że w ciągu najbliższych kilku sesji możemy zobaczyć mocne odreagowanie, chociaż w dłuższym terminie - w perspektywie dwóch, trzech miesięcy - rynek będzie jeszcze bardzo zmienny i będzie wchodzić w taką męczącą konsolidację" - dodał.
Analitycy uważają, że na razie nie można wyznaczyć poziomów wsparcia.
"Jeśli jest panika, to nie ma miary, która mogłaby zmierzyć dalsze spadki. Spadamy, ponieważ rynki zagraniczne spadają. Jest awersja do ryzyka, sprzedawanie papierów i szukanie gotówki" - powiedział Marek Przytuła z Millennium DM.
"Myślę, że podaż na akcjach z WIG 20 jest głównie ze strony inwestorów zagranicznych. Zaangażowanie zagranicy w papierach było duże, ale nie chcę nic sugerować. Nie ma w tej chwili takich poziomów wsparcia, nie ma limitów" - dodał.
Po czwartkowym lekkim wytchnieniu, w piątek indeks WIG 20 spadał o godz. 15.00 o 10 proc. do 1.950,38 pkt, do czego przyczyniły się gwałtowne przeceny akcji na całym świecie.
Na Wall Street w czwartek główny indeks Dow Jones spadł o 7,3 proc. i znalazł się poniżej granicy 9.000 pkt, czyli najniżej od pięciu lat.
Japoński Nikkei 225 w piątek na zamknięciu stracił 9,62 proc. - najwięcej od 21 lat - i wyniósł 8.276,43 pkt. Południowokoreański KOSPI obniżył się o 8 proc.
Główny indeks na parkiecie w Sydney, S&P/ASX 50, na zamknięciu obniżył się o 8,3 procent. W Nowej Zelandii wartość akcji spadła o 4,8 procent.
Spadek w Singapurze wyniósł 6,59 proc., co oznacza - zdaniem analityków - iż ten jeden z najbogatszych krajów regionu znalazł się w stanie recesji. Również spadek w wysokości 7,48 proc. zanotowała giełda w Hongkongu. W Bangkoku wartość akcji spadła o 7,27 proc., a w Manili - o 8,3 proc.
Także na indyjskich giełdach spadały notowania akcji - w Bombaju na wartość indeksu giełdowego Sensex obniżyła się w połowie dnia o 7,9 procent.
W Moskwie Federalna Służba ds. Rynków Finansowych wstrzymała w piątek do odwołania handel na dwóch największych giełdach w Rosji - RTS i MICEX. To już drugi przypadek zamknięcia moskiewskich giełd w tym tygodniu.
Giełda w Bukareszcie odłożyła w czasie rozpoczęcie piątkowego handlu, po raz pierwszy w swojej historii, z powodu potężnych spadków indeksów na świecie. W tym tygodniu indeks giełdy w Bukareszcie BET spadł o 19 proc.
W Europie przed godz. 15.00 FTSE spadł o 7,7 proc., CAC o 7,9 proc., a DAAX o 8,5 proc.
W piątek cena ropy znalazła się na najniższym poziomie od roku - 82 USD, a w Londynie miedź w dostawach trzymiesięcznych spadała wczesnym popołudniem o 9,7 proc., do 4.800 USD za tonę. W ciągu tygodnia cena miedzi spadła o 19 proc. i jest to najwyższy spadek tygodniowy od 22 lat. W tym roku ceny miedzi zniżkowały już o 27 proc.
Najbezpieczniejszą inwestycją stało się złoto, którego cena w Londynie osiągnęła najwyższy poziom od lipca - za uncję kruszcu płacono w piątek wczesnym popołudniem 931,95 USD.
Spadki cen miedzi dały się mocno we znaki KGHM Polska Miedź, którego cena akcji spada w piątek o 19,8 proc. do 28,97 zł.
W USA Demokraci zastanawiają się nad kolejnym pakietem stymulującym amerykańską gospodarkę. Amerykańska Rezerwa Federalna i Kongres USA wyasygnowały do tej pory już prawie 1 bilion USD, aby naprawić krajowy system finansowy i pobudzić kredytowanie. Działania te okazały się jednak niewystarczające, aby ożywić gospodarkę. (PAP)
bas/ gor/ pad/ gma/
Źródło:PAP






























































