W ostatnich dniach czescy politycy z najwyższych szczeblów władzy są podejrzewani o korupcję przy procesie prywatyzacji Unipetrolu. Czesi chcą znać wszystkie okoliczności zakupu przez PKN Orlen czeskiego odpowiednika. "To nasz (...) obowiązek, by uzyskać w Polsce (te) materiały" - mówił gazecie szef czeskich służb ds. walki z korupcją Milan Sziszka.
Czeska policja już przed dwoma tygodniami założyła akta sprawy, gdy tylko powiadomiono ją o popełnieniu przestępstwa przez Zdeńka Doleżela, zdymisjonowanego później szefa gabinetu premiera Czech Jirzego Paroubka - pisze dziennik.
Gazeta przypomina także o wyemitowanym na początku września nagraniu wideo, na którym zdymisjonowany już szef gabinetu premiera domagał się łapówki w wysokości 5 mln koron za pomoc w pomyślnym dokończeniu prywatyzacji Unipetrolu.
Z informacji, do których dotarła dotychczas prasa, wynika, że poprzednie władze płockiego koncernu musiały zawrzeć niekorzystną umowę z czeską spółką Agrofert, by wygrać przetarg na zakup Unipetrolu. Właściciel Agrofertu jest bardzo bliskim przyjacielem byłego premiera Czech, Stanislava Grossa, który musiał odejść z zajmowanego stanowiska, po oskarżeniach o korupcję.
Spółka Spyra chciała zająć miejsce Agrofertu jako partnera Orlenu przy prywatyzacji czeskiego koncernu, jednak gdy się jej nie udało, właściciel spółki zaczął się skarżyć. Nagraną z nim rozmowę przedstawił organom ścigania były członek zarządu PKN Orlen, Krzysztof Kluzek.
R.K.
Źdódło: PAP































































