Po raz pierwszy od ponad roku władze czeskiego banku centralnego nie zdecydowały się podnieść stóp procentowych.


Czesi rozpoczęli cykl zacieśnienia polityki pieniężnej w czerwcu ubiegłego roku. Od tamtej pory podnieśli koszt pieniądza dziewięć razy z rzędu, łącznie o 675 pb., windując główną stopę procentową z 0,25 proc. do 7 proc. - najwyższego poziomu od 1999 r. W czwartek, zgodnie z oczekiwaniami analityków, pozostawili stopy procentowe bez zmian. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 5:2 - dwóch członków opowiedziało się za podwyżką o 100 pb.
Co ciekawe, w posiedzeniu rady banku wziął udział minister finansów Zbyněk Stanjura. CNB podkreślił w komunikacie prasowym, że jest to standardowa i zgodna z prawem procedura. Minister pełnił funkcję doradczą, nie uczestniczył w głosowaniu ws. stóp procentowych.
"Stopy procentowe CNB kształtują się na poziomie osłabiającym wewnętrzną presję popytową. Spowalniają wzrost kredytów dla gospodarstw domowych i firm, a co za tym idzie także ilości pieniądza w gospodarce" - napisano w komunikacie po posiedzeniu. "Rada Banku zgodziła się, że długoterminowa stabilność cen jest również uwarunkowana umiarkowanymi żądaniami płacowymi i odpowiedzialną polityką fiskalną" - dodano.
"Rada Banku poczeka na dalsze dane i dokona ich oceny. Na kolejnym posiedzeniu zdecyduje, czy stopy pozostaną bez zmian, czy wzrosną" - podkreślono.

Przedstawiciele Narodowego Banku Czech od kilku miesięcy sygnalizowali, że cykl podwyżek zbliża się do końca. Zmianie nastawienia sprzyjały zmiany we władzach instytucji. Od 1 lipca na jej czele stanął Aleš Michl - jeden z dwóch członków 7-osobowej rady, który głosował przeciw wszystkim podwyżkom stóp procentowych od 2021 r. Ponadto, w skład ciała decyzyjnego CNB weszło trzech nowych członków. Mianujący ich prezydent Zeman zapowiadał, że mają oni zapewnić bardziej zbilansowane spektrum poglądów - przypominają analitycy Santander Bank Polska. Na poprzednim, czerwcowym posiedzeniu odchodzący z banku "jastrzębie" przegłosowali podwyżkę o 125 pb.
W krótkim komunikacie opublikowanym bezpośrednio po czwartkowym posiedzeniu władze banku poinformowały, że nadal będą zapobiegały nadmiernym wahaniom kursu korony. Przed miesiącem ekonomiści PKO BP szacowali, że CNB w niespełna dwa miesiące wydał ok. 18 mld euro na interwencje walutowe w celu powstrzymania osłabienia krajowej waluty. "Na taki ruch Czesi mogą sobie jednak pozwolić – ich rezerwy walutowe w relacji do rozmiaru gospodarki są największe w naszym regionie" - komentują analitycy.
Po publikacji czwartkowego komunikatu kurs EUR/CZK pozostawał względnie stabilny, na poziomie niespełna 24,7. W tym roku korona osłabiła się względem euro o niespełna 1 proc., z kolei wobec złotego zyskała prawie 4 proc.
Czesi - podobnie jak mieszkańcy innych państw Europy - borykają się z najwyższym od dekad wzrostem cen. Inflacja CPI przyspieszyła w czerwcu do ponad 17 proc. Nieco przyhamowała za to dynamika miesięczna.
Z opublikowanej w czwartek projekcji inflacji i PKB wynika, że we wrześniu roczna dynamika wzrostu cen konsumpcyjnych przekroczy 20 proc., ale w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej (18-24 miesięcy) - na początku 2024 r. - spadnie poniżej 3 proc. Analitycy podkreślili wysoką niepewność prognoz.
Średnioroczna inflacja CPI ma wynieść 16,5 proc. wobec 13,1 proc. szacowanych w projekcji majowej.
Jak zauważają analitycy mBanku, nowy prezes CNB wskazał podczas konferencji prasowej trzy kluczowe warunki obniżenia inflacji. "Pierwszym ma być polityka fiskalna i zmniejszenie poziomu zadłużenia kraju, drugim zapobieganie spirali płacowo-cenowej (wzrost płac ma odzwierciedlać wzrost wydajności pracy, a nie wzrost cen) i po trzecie utrzymywanie stóp procentowych na podwyższonym poziomie" - piszą ekonomiści. "Kolejność jest nieprzypadkowa (ustawione wg ważności). Prezes CNB widzi więc większą rolę w czynnikach poza wpływem banku, co też ma wpływ na relatywnie bardziej łagodną politykę" - dodają.
Na przełomie obecnego i przyszłego roku czeska gospodarka może znaleźć się w technicznej recesji. Ale roczną projekcję tempa wzrostu PKB podwyższono do 2,3 proc. z 0,8 proc. w maju. Za to w przyszłym roku spowolnienie ma się pogłębić - gospodarka ma urosnąć o 1,1 proc. wobec 3,6 proc. przewidywanych w projekcji wiosennej.
"Spodziewamy się spowolnienia popytu krajowego. Konsumpcja gospodarstw domowych zostanie dotknięta spadkiem dochodów realnych, gdyż wzrost płac nie pokryje wzrostu kosztów życia. Firmy zmagają się z rosnącymi kosztami energii oraz innych towarów i materiałów i z tego powodu będą ograniczać inwestycje" - napisano w komunikacie CNB.
Analitycy banku przewidują, że w IV kwartale bieżącego roku rynkowe stopy procentowe zaczną zniżkować, a spadki nabiorą tempa w kolejnych kwartałach. Nieznacznie ma się osłabić korona czeska.
"W prognozach CNB stopa procentowa jest jednym z wyników modelu, obrazuje jak powinna wyglądać optymalna reakcja przy modelowych wynikach CPI i wzrostu gospodarczego (i na nie wpływa)" - komentują analitycy mBanku.
Narodowy Bank Czech jest pierwszym bankiem centralnym regionu, który przerwał albo zakończył cykl podwyżek stóp procentowych. Niespełna dwa tygodnie temu władze Narodowego Banku Węgier podniosły koszt pieniądza do dwucyfrowego poziomu, wyraźnie wysforowując się przed CNB i NBP w wyścigu banków centralnych regionu. Na gołębi piwot są już zapewne gotowi również członkowie polskiej Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy oczekują, że podczas najbliższego posiedzenia, które odbędzie się 7 września, RPP przegłosuje ruch o 25 pb. w górę bądź podobnie jak Czesi utrzyma stopy procentowe bez zmian.





























































