2077 rok. Night City, retrofuturystyczne megalopolis położone przy wybrzeżu Kalifornii. Najemnik V chce jedynie przetrwać w tym brutalnym świecie i przy okazji może zdobyć implant dający nieśmiertelność. Gry "Cyberpunk 2077" nikomu nie trzeba przedstawiać. Jak się okazuje, CD Projekt przygotował też niespodzianki pod względem wizualnym.
Fani produkcji CD Projektu mają czas do 17 września, by skompletować sprzęt, który pozwoli im w pełni docenić wszystkie walory graficzne i dźwiękowe gry. Do tej pory wiedzieliśmy, że "Cyberpunk 2077" będzie m.in. korzystał z technologii ray tracingu, a więc techniki śledzenia promieni w czasie rzeczywistym. Dzięki jej zastosowaniu gracze będą mogli podziwiać (między scenami ucieczek, walk i pościgów) realistyczne refleksy światła czy wyglądające jak z życia wzięte kałuże.
W najnowszym wywiadzie dla onmsft.com John Mamais z CD Projekt Red jeszcze bardziej podsycił oczekiwania co do najnowszej produkcji. - Nadal trwają prace "wykończeniowe". Gracze będą mieli możliwość zagrania w nią na wiele sposobów - powiedział.
Sam zaznaczył, że o wielu rzeczach jako twórcy jeszcze nie wspomnieli. - Chodzi m.in. o rzeczywistym systemie globalnego oświetlenia, którego do tej pory w pełni nie pokazywaliśmy - dodaje Mamais. - Nikt, oprócz osób bezpośrednio zaangażowanych, nie widział ostatecznego wyglądu gry. A mogę zapewnić, że efekt końcowy zapiera dech w piersiach i jest o niebo lepszy niż wszystko to, co widzieliście do tej pory - dodaje.
Twórca odniósł się też do dźwięku. Gra wykorzysta możliwości, jakie daje system Dolby Atmos, co tylko spotęguje głębię dźwięku.
W przypadku przeniesienia "Cyberpunka 2077" na Nintendo Mamais stwierdził, że wydaje się to niemożliwe. Podobnie myślał o "Wiedźminie 3", który jednak się w tej wersji ukazał. Stąd zapewne stwierdzenie "nigdy nie mów nigdy". I choć pojemność gry wydaje się być znaczną przeszkodą, to twórcy mogą np. uszykować im np. wersję skróconą.
Jak przyznał sam twórca, studio zastanawiało się nad wprowadzeniem technologii wirtualnej rzeczywistości, ale "okazało się to w tym przypadku nieopłacalne". Trwały nawet testy, ale ich wynik nie spełniał oczekiwań. W związku z tym pomysł ten finalnie porzucono.
Przeczytaj także
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.
aw





























































