Czerwiec przyniósł kolejne pogorszenie nastrojów wśród niemieckich menedżerów. Indeks IFO zgodnie z oczekiwaniami analityków zanotował szósty spadek w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy, co sygnalizuje koniec boomu w największej gospodarce Europy.


Indeks IFO obniżył się w czerwcu do 101,8 punktów wobec 102,3 pkt odnotowanych w maju. Zresztą majowy wynik (kosmetyczny wzrost o 0,1 pkt) był jedynym wzrostem tego wskaźnika od listopada 2017 roku. Rynkowy konsensus kazał spodziewać się wyniku rzędu 101,7 pkt.
Warto przy tym odnotować, że w kwietniu zmieniła się metoda obliczania indeksu Ifo. Po zmianach wynik za marzec zrewidowano w dół ze 114,7 pkt do 103,3 pkt.
W czerwcu wyraźnemu pogorszeniu uległy oceny bieżącej sytuacji gospodarczej w Niemczech – subindeks ten obniżył się z 106,1 pkt do 105,1 pkt. Za to po silnych spadkach z początku roku ustabilizowała się ocena perspektyw dla koniunktury gospodarczej.
W rezultacie instytut IFO zapalił niemieckiej gospodarce „czerwone światło”, sygnalizujące spadek prawdopodobieństwa kontynuacji ekspansji gospodarczej do poziomu niższego niż 33 proc. Odnotujmy także, że indeks IFO (jeszcze przed kwietniową rewizją) spada z rekordowo wysokich poziomów po tym, gdy na przełomie 2017/18 pobił szczyty z poprzednich cykli koniunkturalnych.

Indeks nastrojów w niemieckim biznesie sporządzony przez IFO bazuje na comiesięcznej ankiecie wypełnianej przez ok. 9000 menedżerów z firm przemysłowych, usługowych, handlowych i budowlanych. Respondenci pytani są o ocenę bieżącej koniunktury oraz przewidywania na następne sześć miesięcy. Indeks IFO uważany jest za wskaźnik wyprzedzający tzw. twarde dane statystyczne, takie jak produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna czy PKB.
KK





























































