Platforma Obywatelska ma tylko jednego lidera, a historia tej partii dobrze pokazuje, co dzieje się z tymi, którzy takiego porządku nie akceptują. Zwycięstwo Donalda Tuska to nie tylko jego umocnienie na pozycji lidera, ale też utrzymanie status quo - na którym bardzo zależy zwłaszcza tym członkom partii, którzy stoją murem za premierem.
Organizowanie powszechnych wyborów, kiedy dyskusja o przywództwie ma jedynie charakter teoretyczny, służy tylko jednemu - umocnieniu pozycji premiera. Poparcie 80% głosujących członków Platformy to wystarczający argument, by zamknąć usta wszystkim wątpiącym w to, kto powinien stać i na czele partii, i rządu.
| Zobacz też: | |
| Gowin komentuje wyniki wyborów. "Żółta kartka dla PO" | |
Platforma wcale nie jest największą partią w Polsce - ma nieco ponad 40 tysięcy członków, czyli trzy razy mniej niż koalicjant - PSL. W dodatku jest partią mniej zinstytucjonalizowaną, przez co - w pewnym sensie - mniej trwałą. A zmiana szefa to bardzo często również bardzo silne przemieszanie w strukturach partii, gdzie pozycję buduje się w dużym stopniu dzięki lojalności. Dlatego prawdopodobnie połowa członków, która zagłosowała w wyborach, to ci, którym zależy na utrzymaniu pozycji, które już posiadają. Zwłaszcza, że Platformie, pomimo spadku notowań, katastrofa raczej nie grozi. PSL, który ma bardzo silne struktury regionalne, na zmianę prezesa mógł sobie pozwolić. W Platformie byłaby to rewolucja.
Jarosław Gowin zdobył 20 procent głosów, ale biorąc pod uwagę, że z pewnością udało mu się zmobilizować niemal wszystkich członków PO, którzy go popierali, może liczyć na poparcie rzędu 10-12 procent. I nie znaczy to wcale, że w przypadku założenia własnej partii ci wszyscy ludzie pójdą za byłym ministrem sprawiedliwości. Dla niektórych głos oddany na Gowina mógł być tylko żółtą kartką dla Tuska. Partia, która trzyma stery władzy, rządzi się nieco innymi prawami.
| Donald Tusk wygrał wybory w Platformie Obywatelskiej | |
|
Donald Tusk ponownie został przewodniczącym PO. W bezpośrednich partyjnych wyborach uzyskał 79,58 proc. głosów, a jego konkurent Jarosław Gowin otrzymał 20,42 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 51,12 proc. Wyniki głosowania na szefa PO ogłosiła w piątek partyjna komisja wyborcza. Więcej... | |
Ciężkie chwile czekają Jarosława Gowina. Historie Andrzeja Olechowskiego czy Jana Rokity, którzy choć szli własną drogą, byli o wiele bardziej powściągliwi w krytyce Tuska, nie wróżą mu dobrej przyszłości w Platformie. Co prawda w "akcie łaski" premier zaapelował o wycofanie wniosków o usunięcie Gowina z szeregów PO, a on sam zapowiedział, że nie zamierza zmieniać ani zakładać własnej partii, ale prowadzenie otwartej rywalizacji z Tuskiem jeszcze dla nikogo nie skończyło się dobrze. Być może Gowin zrobi to samo co Grzegorz Schetyna - wycofa się, ale cały czas będzie funkcjonował jako "przyczajony tygrys". Niczego jednak nie ujmując byłemu ministrowi sprawiedliwości, jego pozycja w Platformie jest nieporównywalnie słabsza niż dolnośląskiego lidera.

Mateusz Szymański
Bankier.pl





























































