Skandal z nieuczciwymi praktykami windykacyjnymi i nowe regulacje prawne obowiązujące na brytyjskim rynku uderzają w firmy pożyczkowe. Wonga, jeden z największych dostawców chwilówek udzielanych online, odnotowała spadek przychodów o jedną trzecią.


Jak donosi „The Independent”, w tym tygodniu Wonga zaprezentuje rozczarowujące wyniki finansowe za zeszły rok. Przychody firmy obniżyły się o jedną trzecią, do 210 mln funtów, a strata wyniosła 35 mln funtów. Dane te nie będą uwzględniać kosztów związanych ze zwolnieniem ponad 300 pracowników pożyczkodawcy.

Jedną z przyczyn znaczącego obniżenia wyników są koszty związane z zadośćuczynieniem dla ofiar nieuczciwej windykacji. W 2014 r. na jaw wyszła praktyka firmy polegająca na wysyłaniu spóźniającym się ze spłatami długów klientom listów podpisywanych przez kancelarie prawne. Klienci wierzyli, że ich sprawa trafiła już do windykacji. Tymczasem okazywało się, że kancelarie rzekomo wysyłające ponaglenia nie istnieją. Blef miał na celu zastraszenie klienteli. Po wybuchu skandalu Wonga zobowiązała się wypłacić 45 tysiącom klientów łącznie 2,6 mln funtów odszkodowania.
Na zyskowność działalności pożyczkowej na brytyjskim rynku mocno wpłynie również rekomendacja narzucona przez nadzór FCA. Regulacje zakładają, że maksymalna stawka oprocentowania nie może być wyższa niż 0,8 proc. dziennie, a całkowity koszt pożyczki nie powinien przekroczyć 100 proc. pożyczanej sumy. Wonga w grudniu 2014 r. ogłosiła, że dostosuje się do wymogów i wprowadziła zmiany w cenniku.
Firma Wonga obecna jest również na polskim rynku. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach także polski sektor pożyczkowy czeka regulacja. Propozycja Ministerstwa Finansów zakłada m.in. narzucenie granicznej wysokości opłat i prowizji oraz limitowanie możliwości odnawiania i przedłużania spłaty zobowiązań. Takie rozwiązania byłyby szczególnie dotkliwe dla firm oferujących pożyczki na krótki termin.
/mk































































