Kryzys demograficzny za Murem pogłębia się mimo zabiegów chińskich władz. W 2021 r. na świat przyszło najmniej dzieci w historii Chińskiej Republiki Ludowej, a liczba ludności oficjalnie ledwo wzrosła.


Populacja Państwa Środka wzrosła w ubiegłym roku o niespełna pół miliona - wynika z danych opublikowanych dziś przez tamtejszy urząd statystyczny. To najniższy wynik od 1961 r., gdy podczas wielkiego skoku skurczyła się o ponad 3 miliony. W 2021 r. liczba ludności Chin wyniosła 1,4126 mld.
Oficjalnie za Murem w 2021 r. przyszło na świat 10,52 mln dzieci, a współczynnik urodzeń wyniósł 7,52 na 1000 mieszkańców. W obu przypadkach są to niechlubne rekordy w historii ChRL. Rok wcześniej w Państwie Środka urodziło się 12 mln dzieci, a dwa lata wcześniej 14,7 mln.
Warto podkreślić, że mowa o oficjalnych statystykach. Władze lokalne i centralne są żywo zainteresowane, by wyniki demograficzne były obecnie jak najwyższe. Do tego dochodzą potencjalne utrudnienia wynikające ze skali kraju czy - na pewno w przeszłości - unikania rejestracji niektórych urodzeń przez mieszkańców. Wcześniej szacowano, że populacja Chin zacznie się kurczyć najwcześniej połowie dekady.
Na spadek liczby urodzeń - podobnie jak w innych zakątkach świata - wpływ miała koronawirusowa niepewność. Ale Chiny zmagają się z demograficznymi problemami od lat. Niska dzietność staje na drodze mocarstwowych ambicji Pekinu i budzi obawy o przyszłość chińskiej gospodarki. Władze przez dekady zarządzały wzrostem populacji w sposób nie do zaakceptowania przez społeczeństwa w innych krajach. Na krótką i średnią metę pobudziło to aktywność gospodarczą, ale doprowadziło do powstania poważnych kosztów i zagrożeń w przyszłości. Polityka demograficzna jest sztandarowym przykładem podważającym powszechnie pokutujące przekonanie o chińskich politykach jako przedkładających interes długoterminowy nad bieżący, czym mieliby się różnić od krótkowzrocznych polityków zachodnich.

W ostatnich latach, dostrzegając wiszące nad Państwem Środka zagrożenie, władze złagodziły podejście, a nawet zaczęły zachęcać Chińczyków do posiadania większej liczby dzieci. Ale stopniowe przejście z "polityki jednego dziecka" do "polityki trójki dzieci" oraz inne dotychczasowe działania partii nie są w stanie odwrócić negatywnych trendów demograficznych. W chińskich realiach wychowanie dwójki czy trójki dzieci (szczególnie na "odpowiednim" poziomie) pozostaje poza finansowym zasięgiem wielu potencjalnych rodziców. Do tego dochodzi niechęć do zakładania rodziny czy obciążenie obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi, a także znana z innych państw reguła, że wraz z bogaceniem się społeczeństwa dzietność maleje. Ponadto, polityka "jednego dziecka", wraz ze specyfiką kulturową, zaburzyła naturalną równowagę między płciami i za Murem jest dużo mniej kobiet w wieku rozrodczym niż mężczyzn. Więcej na ten temat pisałem w artykule "Chiny rozbrajają demograficzną bombę".



























































