REKLAMA

Chińskie banki gaszą pragnienie trucizną

Maciej Kalwasiński2020-11-26 12:30analityk Bankier.pl
publikacja
2020-11-26 12:30
Chińskie banki gaszą pragnienie trucizną
Chińskie banki gaszą pragnienie trucizną
fot. Nicolas Asfour / / TASS

- Banki gaszą pragnienie trucizną, pozyskując depozyty poprzez internetowe platformy finansowe - twierdzi przedstawiciel Ludowego Banku Chin. Pekin wykorzystuje słuszne obawy o stabilność chińskiego sektora finansowego, by poskromić prężny prywatny sektor technologiczny.

W przeciwieństwie do władz innych państw przywódcy Komunistycznej Partii Chin nie sięgnęli po tradycyjne (i nieco mniej, jak luzowanie ilościowe) narzędzia stymulacji fiskalnej i monetarnej gospodarki w obliczu pandemii Covid-19. W Państwie Środka deficyt sektora finansów publicznych nie został drastycznie zwiększony, nie ścięto również w pobliże 0 stóp procentowych. Na pierwszą linię frontu walki z koronawirusowym kryzysem Pekin wysłał banki.

Instytucje finansowe zostały zmuszone do wzięcia na siebie potężnych kosztów. Rząd wprost zaapelował do banków, by poświęciły 1,5 bln juanów (ok. 850 mld zł), czyli 75 proc. zeszłorocznych zysków, na sfinansowanie (nowych i rolowanych) tanich kredytów dla przedsiębiorstw, wakacje kredytowe czy obniżkę opłat.

Nie ma się zatem co dziwić, że bilanse niektórych banków są naciągnięte do granic możliwości przez narzucony administracyjnie rozjazd ceny pieniądza. Banki udzielają tańszych kredytów biznesowi, ale same nie mogą pozyskiwać taniej pieniędzy z rynku - międzybankowego, od deponentów czy z emisji papierów dłużnych, nie wspominając o udziałowych - ponieważ Ludowy Bank Chin (PBOC) nie obniża stóp, po których użycza środków bankom, a turbulencje na rynku finansowym dodatkowo podbijają rynkową cenę pieniądza.

Co ważne, część chińskich banków - nie tych największych, bezpośrednio kontrolowanych przez Pekin - od lat boryka się z fatalną strukturą bilansów - pożycza pieniądze głównie na długi okres, a finansuje się w zbyt dużym stopniu krótkoterminowymi środkami z kapryśnego rynku międzybankowego. Mniejsze instytucje nie mają przy tym bezpośredniego dostępu do banku centralnego i "wiszą" na łańcuchu płynności, który po drodze od PBOC przebiega przez krajowych gigantów branży. W ubiegłym roku wprowadzono pewne zmiany w tym systemie, ale sytuacja niewielkich graczy wciąż nie jest kolorowa. Warto dodać, że ich udział w chińskim rynku wcale nie jest mały.

fot. / / Bankier.pl na podstawie danych China Banking and Insurance Regulatory Commission

»

Dlatego małe i średnie banki starają się za wszelką cenę pozyskać nowe źródła finansowania. A gdzie zdobyć klientów, jak nie w internecie. Jak donosi Securities Daily, instytucje finansowe są gotowe zaoferować inwestorom lokującym pieniądze w produktach depozytowych nawet 7 proc. zwrotu rocznie. To zdecydowanie więcej niż dają zarobić największe banki - dla typowego rocznego depozytu jest to ok. 2 proc., natomiast w przypadku produktów specjalnych - ok. 3 proc.

Sytuacja zaniepokoiła Pekin. Szef komitetu stabilności finansowej w chińskim banku centralnym zwrócił uwagę, że niektóre instytucje zbyt mocno polegają na wysoko oprocentowanych produktach depozytowych. "Te instytucje wysokiego ryzyka mają stosunkowo słabą zdolność do wytrzymywania ryzyka, a zbyt wysoki udział depozytów z platform internetowych dodatkowo zwiększa niestabilność ich pasywów. Piją truciznę, aby ugasić pragnienie, a ukryte zagrożenia płynności są wyraźne" - zauważył Sun Tianqi, cytowany przez China Banking News.

Depozyty są bardzo pożądaną formą finansowania aktywów banków, ponieważ charakteryzują się stosunkowo dużą stabilnością i niską ceną. Alenie w tym przypadku. Produkty oferowane przez internet są krótkoterminowe (m.in. 30- czy 100-dniowe) oraz podatne na szybkie napływy i odpływy z danej instytucji, dzięki bardzo łatwej dostępności przez sieć oraz kampanii marketingowych.

Ostrzeżenia płynące z Pekinu są zatem jak najbardziej uzasadnione obawami o stabilność istotnej części sektora finansowego Państwa Środka. Ale nie sposób analizować ich w oderwaniu od ostatnich wydarzeń za Murem. W ostatnim miesiącu władze wyraźnie przyspieszyły starania o ograniczenie roli prężnego prywatnego sektora technologicznego.

Na początku listopada ogłoszono projekt zmian regulacji fintechów - które mają być traktowane bardziej jak banki, a nie spółki technologiczne, czyli podlegać ściślejszej kontroli państwa i tworzyć większe bufory kapitałowe - co doprowadziło do wstrzymania największego debiutu giełdowego świata. W kolejnych tygodniach światło dzienne ujrzały plany prawa antymonopolowego, uderzające w interesy chińskich gigantów internetowych. Teraz swoją cegiełkę w sporze partia vs. sektor technologiczny dołożył Ludowy Bank Chin.

Potężne firmy prywatne są chlubą i wizytówką nowoczesnych Chin, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że partyjna wierchuszka traktuje je jak konkurencję i zagrożenie dla własnych interesów, więc dąży do ich podporządkowania.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Otwórz PKO Konto za Zero na selfie albo zamów kuriera!

Otwórz PKO Konto za Zero na selfie albo zamów kuriera!

Komentarze (2)

dodaj komentarz
ajwaja
Panstwo Smoka jest dobre na niespodzianki
i gieldy to widza:
__________
Mało obrotów, ogromna wartość
Chińskie Auto-StartUpy pozostawiają niemieckich producentów w tyle
Chiny hodują swój własny Teslas

Czy Tesla jest naprawdę najniebezpieczniejszym konkurentem dla kluczowej branży w Niemczech? Wcale
Panstwo Smoka jest dobre na niespodzianki
i gieldy to widza:
__________
Mało obrotów, ogromna wartość
Chińskie Auto-StartUpy pozostawiają niemieckich producentów w tyle
Chiny hodują swój własny Teslas

Czy Tesla jest naprawdę najniebezpieczniejszym konkurentem dla kluczowej branży w Niemczech? Wcale nie. Wartość giełdowa jest rzeczywiście wskaźnikiem tego, kiedy rynki sprzyjają. Ale zamiast patrzeć tylko na Amerykę, producenci samochodów muszą również patrzeć na Daleki Wschód. Chiny hodują nie tylko jedną Teslę, ale całą serię Tesli, aby zakwestionować siłę rynkową niemieckich producentów.

Oprócz bardziej znanych grup, takich jak BYD ("Build Your Dreams"), partner Daimlera Geely i "Great Wall", w tym roku kilku producentów samochodów o napędzie wyłącznie elektrycznym nagle znalazło się w centrum uwagi tamtejszej branży - nazywają się Nio, Xpeng i Li Auto. Czy to w swoim wizerunku, wyglądzie, czy nawet samych pojazdach - wszyscy są bardziej podobni do Tesli niż niemieccy producenci.

https://www.focus.de/finanzen/boerse/aktien/die-neues-teslas-gegen-deutschlands-schluesselindustrie-faehrt-china-nicht-ein-sondern-mehrere-teslas-auf_id_12706927.html
qbek4
ja nie wiem czy patrząc na https://www.chinabankingnews.com/2020/11/24/chinese-banks-are-quenching-their-thirst-with-poison-by-selling-depository-products-via-online-finance-platforms-pboc-official/ to jest plagiat czy nie, ale przyzwoitość nakazywałaby podanie jakis źródeł, zamiast podpisywać taki artykuł swoim nazwiskiem

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki