Polscy emigranci wyjeżdżają z kraju w poszukiwaniu ciekawej alternatywy. Dla wielu przeprowadzka oznacza rozpoczęcie wszystkiego od zera. Nie narzekają, pracują na sukces. Twierdzą, że sobie poradzą, ale sugerują, że zbyt mało chwalimy się za granicą tym, co mamy.
We wrześniu minęły dwa lata od startu realizowanego
na łamach portalu finansowego Bankier.pl projektu „Tam
mieszkam”. To cykl rozmów z Polakami mieszkającymi w różnych częściach
świata – od Islandii po RPA, od San
Francisco po Nową Zelandię. Statystyka na dziś: blisko 90 relacji, ponad 60 odwiedzonych
krajów. I zestaw bezcennych obserwacji na temat tego, jak to jest budować wszystko
od nowa, w obcym miejscu, często samemu.
Polacy samodzielni i zdeterminowani
W pierwszym odcinku cyklu (Tam mieszkam: Norwegia) zapytana o powód emigracji para młodych Polaków tłumaczyła: – Wyjechaliśmy, żeby nie musieć się spieszyć, żeby praca była tylko dodatkiem do życia, a nie życiem (…). Wyjechaliśmy, żeby żyć w otoczeniu pięknej natury i czystych wód. Żeby być docenianymi za to, co umiemy i robimy. Żebyśmy byli szczęśliwi. Dziś Ewelina i Bartek nadal mieszkają w Skandynawii i tak, jak wielu innych Polaków, odnaleźli się w otoczeniu początkowo egzotycznie brzmiącego języka i nieznanych nad Wisłą obyczajów.
Polacy za granicą. Mapa odcinków projektu „Tam mieszkam” realizowanego w Bankier.pl
Pokaż Tam mieszkam na większej mapie
Podobny plan udało się zrealizować kilkudziesięciorgu innym bohaterom „Tam mieszkam”, nie tylko w Europie, ale i tak odległych miejscach, jak Peru, Hongkong, Indie czy Madagaskar. Jednym adaptacja zajęła mniej czasu, u innych trwała dłużej. Jedni rozkręcali własny biznes, inni konsekwentnie szukali dobrze płatnego etatu. U wszystkich pojawiały się problemy – od kulturowego szoku, przez lokalną korupcję rzucającą imigrantom kłody pod nogi, kryzys na rynku pracy, na wypadkach losowych kończąc. Bez względu na te trudności, nigdy jednak nie padało słowo żalu zostawionego samemu sobie na obczyźnie Polaka. Polonia może trzymać się razem lub nie, wsparcie rodzimych instytucji może istnieć lub nie, ale w większości przypadków dla osiągnięcia sukcesu są to i tak kwestie wtórne wobec prywatnej determinacji i przygotowania do życia w nowym miejscu.
Senat – instytucja dla Polonii
Choć niewielu o tym wie, „Senat Rzeczypospolitej Polskiej stał się spadkobiercą tradycji sprawowania opieki nad Polonią i Polakami za granicą (…). Współpraca z polską diasporą stała się jednym z najważniejszych obszarów działań Senatu RP”. Przeciętnemu Polakowi ta Izba raczej słabo kojarzy się z działalnością na rzecz rodaków na obczyźnie. Jest obecna podczas narodowych uroczystości poza granicami RP, współorganizuje konferencje, podejmuje charytatywne przedsięwzięcia, wspiera organizacje polonijne, ale czy dociera do tysięcy mniej aktywnych emigrantów – trudno jednoznacznie potwierdzić.
Z rozmów prowadzonych z bohaterami „Tam mieszkam” wynika, że pierwszą linią kontaktu z polskimi instytucjami od dawna są dla emigrantów krajowe placówki dyplomatyczne. Pytani o podmiot, który w ostatnich latach udzielał największego wsparcia Polonii, częściej wskazują którąś z organizacji polonijnych niż bezpośrednio instytucję Senatu RP. Nie jest powiedziane jednak, że taki układ jest zły. Jak mówi bowiem jeden z rozmówców Bankier.pl, „Polacy sami sobie poradzą, za to nieocenione byłoby wsparcie w dążeniu do rozpoznawalności naszego państwa na arenie międzynarodowej”.
Pomoc – nie dla jednostek, dla wizerunku
Czego jeszcze Polacy za granicą mogliby oczekiwać od Senatu RP - instytucji, która stacjonuje w Polsce? To pytanie zadaliśmy niektórym z bohaterów projektu „Tam mieszkam”. Najczęstsze sugestie: dbania o polski wizerunek w innych krajach, promowania rodzimej kultury, wreszcie – starań o współpracę gospodarczą Polski ze środowiskami polonijnymi. Czy nie działo się to wcześniej? Zdaniem przez nas ankietowanych, propolonijna aktywność Senatu w po 1989 roku skupiała się głównie wokół organizacji uroczystości narodowych na obczyźnie, pomocy dla Polaków na Wschodzie czy popularyzowania wiedzy o intelektualnym dorobku obywateli RP.
Źródło: badanie własne Bankier.pl
Zabrakło natomiast przez te ostatnie dwie dekady integrowania środowisk polonijnych czy zdecydowanego wzmacniania wizerunku Polski za granicą. Kiedy mowa więc o przyszłości, wśród działań, jakich mógłby podjąć się Senat, wskazuje się - prócz wspomnianych wyżej - popularyzację nauczania języka polskiego i polskiej oświaty, wsparcie dla polonijnych mediów czy działań służących budowaniu prestiżu polskiej grupy etnicznej w innych krajach.

Źródło: badanie własne Bankier.pl
Abstrahując od formalnych możliwości, jakie przypisano Senatowi, większość wskazówek zgodnie układa się w tę samą stronę: ważniejsza od długiej listy zadań do wykonania wydaje się spójna polityka ukierunkowana na promowanie dobrego wizerunku (i w ogóle wizerunku) Polski. Żeby jak najrzadziej słyszeć z zagranicy: „Powinniśmy promować eksport polskich wyrobów. Tu wszędzie na półkach widać produkty niemieckie i to tak podstawowe, jak ogórki konserwowe czy parówki. Trzeba nam długofalowego działania mającego na celu doprowadzenie do sytuacji, w której Chińczyk słysząc, że jestem z Polski, nie będzie się pytał, gdzie to jest”.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
Jak się mieszka w innych częściach świata? Tylko w Bankier.pl |
![]() |
| "Tam mieszkam" - zobacz najnowsze odcinki z tej serii! |



































































