REKLAMA

Tam mieszkam: Moskwa

Malwina Wrotniak2012-07-23 06:02redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2012-07-23 06:02

W Moskwie jest prawie wszystko, o czym można zamarzyć, czasem tylko słabej jakości lub w strasznych cenach. O tym, dlaczego Rosjanie unikają podziemnych parkingów, że watahy dzikich psów przemierzają centrum i kiedy w progu drzwi stanie policjant z kałasznikowem w ręku rozmawiamy z jedną z Polek mieszkających w Moskwie.

Tam mieszkam: Moskwa
Tam mieszkam: Moskwa
fot. iStock / / Thinkstock

Karolina Skrobotowicz-Keene* jest prezesem Klubu Polskiej Przedsiębiorczości, prowadzi też internetowy portal dla Polaków mieszkających w Rosji.

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Doniesienia z Rosji sprzedają się bardzo dobrze, bo władza nie pozwala się tu nudzić, a i obyczaje trochę egzotyczne. Która sensacja na temat Moskwy Panią bawi najbardziej?

Karolina Skrobotowicz -Keene: Większość sensacji to szczera prawda...

Ale Czarne Wołgi nie porywają na moskiewskich ulicach?

Karolina Skrobotowicz-Keene, Polka w Moskwie

Czarne Wołgi już nie, za to funkcjonują tu dzikie taksówki, które nazywamy łapkami, ponieważ trzeba podnieść rękę, żeby zatrzymać jakąś ładę czy żyguli. Sama korzystam z nich dość często, choć to prywatne samochody i podobno przykre historie się tam zdarzają.

Hordy bezpańskich psów wałęsających się po moskiewskim mieście to też nie bajka?

To niestety absolutna prawda, mieszkam 15 minut od Kremla, a boję się wracać późnym wieczorem, ponieważ jedno stado mieszka niedaleko. Robi to niesamowite wrażenie w nocy - trochę jak wataha wilków sunąca cicho po lesie.

Ciekawe jak na miejsce, które uchodzi za jedną najdroższych lokalizacji na świecie. Żeby przyzwoicie funkcjonować w tak drogim mieście, trzeba się mocno nagłówkować?

Powiedziałabym, że nie jest to tak trudne, jak może się wydawać. Szczerze mówiąc, chętnych na wyjazd do Moskwy jest mało, a rynek pracy jest bardzo chłonny, jeśli chodzi o wysoko wyspecjalizowane kadry. Osoba władająca rosyjskim plus innym popularnym językiem ma duże szanse. Trzeba jedynie dobrze wszystko skalkulować, ponieważ życie jest tu niesamowicie drogie.

Czapki - uszatki, jeden z symboli Rosji, fot. Karolina Skrobotowicz-Keene

Polskie firmy nie są na to często przygotowane, szczególnie jeśli chodzi o koszty, jakie należy ponieść przy otwieraniu firmy oraz opłatę za mieszkanie dla swojego pracownika (około 5 tys. zł miesięcznie za kawalerkę).

Ma Pani wrażenie, że między innymi dlatego kombinatorstwo urasta tu do większych rozmiarów niż gdzie indziej?

Rosja znajduje się aktualnie na 143. pozycji na liście Transparency International (raport z 2011 r.), co mówi samo za siebie. Za nią jest już tylko Ukraina i kraje afrykańskie (Somalia, Angola, Sudan etc.). Łapówkarstwo jest tu praktykowane na tak dużą skalę, że wszystko jest już praktycznie staryfikowane.

Polskie media podawały ostatnio, że Moskwa przeniesie swoje centrum... poza miasto, gdzie na razie panuje głęboka wieś. Moskwiczanie już oswoili się z tą myślą?

To największe jednorazowe powiększenie Moskwy w historii. Miasto zwiększyło swoją powierzchnię 2,5 raza - z 1 070 km2 do 2 510 km2. Tym samym od 1 czerwca Moskwa weszła do dziesiątki największych miast świata. Aktualnie zajmuje 6. miejsce.

To, że przenosi się środek ciężkości miasta tu na miejscu nie wzbudza wielkich kontrowersji - większości ludzi i tak nie stać na mieszkanie w centrum, więc jadą po dwie godziny do pracy.

Próbowała Pani kiedyś przemierzyć miasto na raz?

Nie jestem maratończykiem, więc odpowiedz brzmi: nie. Moskwa to dotychczas 40 km szerokości wszerz i 52 wzdłuż. Zdecydowanie za dużo na poranną przechadzkę, a jeżdżenie rowerem po ulicy bardzo szybko kończy się śmiercią. Wcześniej za prawo jazdy się płaciło, więc początkujący kierowcy praktykowali po prostu na ulicach.

Ruble, fot. ingimage.com

Może właśnie te przenosiny centrum rozładują przewalające się przez miasto tłumy. Bo tutaj naprawdę codziennie jest problem z parkowaniem, prawda?

Myślę, że absolutnie nie zmieni to nic. Problem z parkowaniem jest poważny, choć po Paryżu już mną to zupełnie nie wstrząsnęło. Co ciekawe, według oficjalnych statystyk miejsc parkingowych jest bardzo dużo, Rosjanie jednak z uwagi na swoje umiejętności kierowania pojazdem unikają podziemnych parkingów, stając sobie na pasach dla pieszych, chodnikach, w trzecim rzędzie, na środku skrzyżowania...

Jakie inne uciążliwości wielkich metropolii najbardziej doskwierają w stolicy Rosji?

Życie w Moskwie oznacza korki, korki i jeszcze raz korki, plus zanieczyszczone powietrze i ludzką rzekę w metrze. Choć na razie jeszcze nie ma tu, jak w Tokio, „dopychaczy wagonowych”.

I to czekanie… W Hongkongu m.in. na taksówki, w Moskwie za czym szczególnie?

Tutaj czeka się głównie w korkach - obecnie prowadzona jest akcja reklamowa Nie dla 15 sutek [po polsku: doba] w korku rocznie... Raz wracałam z pracy 4 godziny.

życie w moskwie

Moskiewskie korki, fot. Robert Tyma

Czeka się również na Rosjan - jest to naród niesamowicie spóźnialski, właściwie na większość spotkań należy przychodzi c z półgodzinnym opóźnieniem. Czeka się w kolejkach do McDonald’s, na wstęp do Planetarium i na najnowszą wystawę Picassa w Muzeum Puszkina. Czeka się nawet na uśmiech kelnerki (śmiech).

Można na temat Rosji ironizować, ale na miejscu nie zawsze jest do śmiechu. Często odczuwa Pani, że polityka czy - jak kto woli – władza wkracza w prywatne życie obywateli?

Ingerencją jest na pewno wymóg wizowy oraz obowiązek registracji. Po powrocie z zagranicy ma się określoną ilość dni na zgłoszenie swojego przyjazdu. Ale nie będąc aktywną opozycjonistką, nie napotkałam żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Raz poczułam się nieswojo: alarm w domu podłączony mam bezpośrednio do policji.

życie w moskwie

Moskwa - Kreml, Image licensed by Ingram Image

Pewnego dnia pomyliłam się przy wpisywaniu kodu. 5 minut później otworzyłam drzwi umundurowanemu panu z kałasznikowem w ręku...

Są takie rosyjskie zwyczaje, do których nadal nie udało się Pani przyzwyczaić?

Nieuprzejmość, a właściwie warcząca wrogość personelu w sklepach, restauracjach i innych miejscach, gdzie klient zdecydowanie panem nie jest. Sposób parkowania i jazdy samochodem (120 km/h w centrum jest na porządku dziennym). Styl ubierania się niektórych pań (15-centymetrowe szpilki noszone w środku zimy, w zaspach śnieżnych). Notoryczne spluwanie na chodnik.

Karolina Skrobotowicz-Keene, na zdj. w bunkrze Taganskaya

Obyczaje bardziej jak z tej wsi, którą widać zaraz za Moskwą.

Pomiędzy rosyjską wsią a miastem istnieje ogromna przepaść. Już 30 km od Moskwy wjeżdżamy w świat sielskich dacz, malutkich, kolorowych, koronkowo zdobionych domków z drewna. Są pomalowane na niesamowite kolory. Wyglądają przeuroczo, choć co z tego, jeśli w większości nie posiadają łazienek, a ogrzewane są nadal starymi piecami? Bardzo często więc dochodzi w nich do pożaru.

Nie należy też jednak zapominać, że Rosja może pochwalić się ponad dziesięcioma miastami liczącymi powyżej miliona mieszkańców. Nie są to światowe metropolie, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Ten niedościgniony dla nich wzór, Moskwa, to chyba jednak nie miasto na całe życie.

Szczególnie jeśli ma się dzieci. Miasto jest bardzo zanieczyszczone, parków w centrum jest mało, ciągłe korki uniemożliwiają szybkie przemieszczanie się, tempo życia jest zawrotne, szkoły międzynarodowe kosztują fortunę (od 17 tys. dolarów rocznie). Zima trwa 6 miesięcy. Dużym minusem jest brak tanich linii lotniczych - niby są dwie, ale drogie. Podróż do Europy kosztuje dużo - bez promocji za bilety do Paryża czy Polski płacę około 1 tys. euro dla całej rodziny (2 dorosłych, dziecko plus niemowlę). Teraz po raz pierwszy udało mi się załapać na promocję w Locie, 1 400 zł za wszystkich, jestem przeszczęśliwa.

Co więc Panią tak skutecznie tu trzyma?

Trzyma mnie kilka rzeczy: po pierwsze dobra sytuacja finansowa dla rodziny (jest to naprawdę dobry powód, łączący chyba wszystkich Polaków tu mieszkających). Po drugie - ilość wystaw, spektakli, restauracji, muzeów, oper, sklepów, nowych pomysłów na biznes i na spędzanie czasu jest tak wiele i są tak różnorodne, że nawet nie próbuję wszystkiego ogarnąć. Ale daje to niesamowitą frajdę.

Ludzie ciągle gdzieś wychodzą, spotykają się w teatrze, klubie, na imprezach firmowych, z powodu rożnych okazji - życie towarzyskie więc kwitnie. Nie chcę, żeby zabrzmiało to arogancko, ale dużo moich znajomych po powrocie do Polski dzwoniło do mnie i z przerażeniem w głosie opowiadało, że w Warszawie nikt nie chce wyjść w tygodniu na piwo ani do kina, a w weekendy też nie jest to łatwe. Że nikt nie wpada na kawę, że nikt nie ma czasu.

W Moskwie jest prawie wszystko, o czym można zamarzyć, czasem tylko słabej jakości lub w strasznych cenach.

Alternatywa wobec tej lokalizacji?

Jeśli miałabym możliwość wyboru miejsca zamieszkania, to chyba zdecydowałabym się na Paryż lub Londyn. Dają wszystko to, co Moskwa, tylko w lepszym opakowaniu.

Dziękuję za rozmowę.

* Moskiewską rzeczywistość widzianą oczami Polki Karolina Skrobotowicz-Keene opisuje na co dzień w internecie - http://www.moskodoskop.ru/

Ceny w Moskwie*

Waluta: rubel rosyjski (RUB)

1l mleka to koszt: 30-75 Rbl (duże różnice cenowe pomiędzy sklepami), czyli między 3 a 7 zł

1l benzyny: ok. 30 Rbl/l (ok. 3,10 zł/l)

3-pokojowe mieszkanie średniej klasy: średniej klasy to koszt: 70-80 m2 w centrum kosztuje najczęściej pomiędzy 1 a 3 mln zł. Wynajem takiego mieszkania to koszt od 4 do 27 tys. zł za miesiąc, najczęściej ok. 8 tys. zł.

Zdecydowanie tańsze niż w Polsce są: benzyna, papierosy (Malboro ok. 5,50 zł). Bezpłatne jest parkowanie w centrum na ulicy oraz miejscowe połączenia telefoniczne. * Na pytania odpowiada Karolina Skrobotowicz-Keene, bohaterka Tam mieszkam: Moskwa
Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Czarek
A ja mieszkam tu juz 10 lat i czuje sie dobrze :) Do Polski blisko, takze mozna w kazdej chwili poleciec, albo pojechac, ludzie podobnej mentalnosci, moze nawet powiedzialbym z charakteru lepsi niz Polacy. Za tyle lat nie spotkalem, ani jednego wrogiego nastawienia, a na odwrot. A to co sie w Polsce widzi i czyta to nagonka i propaganda.A ja mieszkam tu juz 10 lat i czuje sie dobrze :) Do Polski blisko, takze mozna w kazdej chwili poleciec, albo pojechac, ludzie podobnej mentalnosci, moze nawet powiedzialbym z charakteru lepsi niz Polacy. Za tyle lat nie spotkalem, ani jednego wrogiego nastawienia, a na odwrot. A to co sie w Polsce widzi i czyta to nagonka i propaganda. Owszem korki i brud nieco przeszkadza, ale nastawiajac sie tutaj na prace a w Polsce na odpoczynek, mozna normalnie funkcjonowac :) Pozdrawiam.
~tajara69
miedzy bajki mozna włozyć słynn ą drożyzne moskiewską , metro kosztuje 1,2 zł na polskie jedzenie jest w podobnych lub nizszych cenach , no w Gumie jest lulxus , to najwiekse centrum na świecie no cenny nie szokują , w Warszawie w złotych tarasach .....swetr 500zł , koszula 500zł , spdnie 500zł , w Moskwie mozna miedzy bajki mozna włozyć słynn ą drożyzne moskiewską , metro kosztuje 1,2 zł na polskie jedzenie jest w podobnych lub nizszych cenach , no w Gumie jest lulxus , to najwiekse centrum na świecie no cenny nie szokują , w Warszawie w złotych tarasach .....swetr 500zł , koszula 500zł , spdnie 500zł , w Moskwie mozna sie ubrać nie wydając dużych pieniędzy , no nie jesst to NYC , BO TAM CENNY POWALAJĄ . Moskwa jest bezpiecznym miastem i czystym /........
~moskwa1
Metro kosztuje aktualnie nie 1.2 a 2.8zl... Dzis kupowałem bilet więc wiem napewno
~celo
A ja za swoją połówka do cudownego Petersburga, płacą lepiej niż w PL a ceny nie są wysokie.
PS. Jedzenie w sklepach w Petersburgu jest bardzo dobrej jakości i wybór nieporównywalnie większy niż u nas. Transport tańszy niż w PL, Finlandia blisko i w końcu to okno na Europe...Moskwa nie bardzo mi się spodobała...
~Lassarus33
Mieszkalem w Moskwie ponad 8msc i wiem, ze:
- nigdy tanm nie wroce bo tam jest kompletnie inaczej niz u nas w Polsce. Nie moge powiedzeic ze jest zle tylko po porstu inaczej. Ja sie nie moglem niestety przestawic pomimo niezlych zarobkow.
- korki -mega.
- zanieczyszczenie jeszcze wieksze. Za kazdym razem jak wracalem do
Mieszkalem w Moskwie ponad 8msc i wiem, ze:
- nigdy tanm nie wroce bo tam jest kompletnie inaczej niz u nas w Polsce. Nie moge powiedzeic ze jest zle tylko po porstu inaczej. Ja sie nie moglem niestety przestawic pomimo niezlych zarobkow.
- korki -mega.
- zanieczyszczenie jeszcze wieksze. Za kazdym razem jak wracalem do Polski to mnie gardlo bolalo bo byla zmiana klimatu.
- zima nie taka straszna ze wzgledu na nizsza wilgotnosc choc zimno;-)
- ludzie ubrani na szaro a biede wszedzie widac
- pracownicy sie spozniaja na spotkania i klada 'przyslowiowa lage' na prace. Wszystko na 'zawtra' czyli na jutro. czsami im zazdroscilem takiego lajtowego podejscia do zycia.
- jak nie mowisz po rosyjsku to ciebie nie szanuja w sklepach czy barach (mieszkalem na poludniu od centrum wiec i to trzeba brac pod uwage). Dobrze ze mialem j.rosyjski w podstawowce i pamietalem cyrylice. Zaskakujace jak czlowiek szybko sie uczy ;-).
- Polacy to dla nich nie zachod wiec nas nie szanuja (tu wchodzi aspekt historyczny). Niemcy to oznacza solidna marka
- Kazdy Rosjanin zna sie na wszystkim - kolejna ich wada. Jak czegos nie wiedza to i tak sciemniaja ze wiedza po czym nie robiom bo wymyslaja jakis smieszny pretekst kilka chwil przed data zakonczenia ;-)

Moskawe na wycieszke polecam jak najbardziej na zycie nie koniecznie. Chyba ze zarabia sie troche wiecej pieniedzy czyli okolo 100tys zl miesiecznie.

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki