Rosja zdetronizowała Arabię Saudyjską jako główny dostawca ropy do Państwa Środka. Chińczycy korzystali z promocyjnej ceny "u Putina".


W maju do Chin trafiało blisko 2 mln baryłek ropy dziennie - wynika z oficjalnych danych tamtejszego urzędu celnego. To o prawie 25 proc. więcej niż miesiąc wcześniej i blisko 55 proc. więcej niż w maju ubiegłego roku. Tak dużo rosyjskiego surowca jeszcze za Mur nie sprowadzano.
Chińczycy korzystali z promocyjnej ceny. Za baryłkę ropy płacili u Putina niespełna 94 dolary, podczas gdy surowiec kupowany u innych dostawców kosztował blisko 108 dolarów za baryłkę.
Jeszcze droższa była ropa sprowadzana z Arabii Saudyjskiej. Do Państwa Środka trafiało 1,84 mln baryłek dziennie po cenie 110 dolarów za baryłkę. Po blisko dwóch latach przerwy Rosja ponownie stała się największym dostawcą ropy do Chin, ale nabywcy nadal więcej płacili Saudom niż Rosjanom - wartość importu wyniosła 6,23 mld dol. wobec 5,76 mld dol. w przypadku kolegów Putina.
Bloomberg zwraca dziś uwagę, że chińskie rafinerie wykorzystują aktualnie zaledwie ok. 2/3 mocy produkcyjnych. Tymczasem ceny paliw na światowych rynkach biją rekordy. Z powodu ograniczenia aktywności gospodarczej za Murem na skutek polityki "zero Covid" zapotrzebowanie na paliwa w kraju jest niewielkie, a władze ograniczają skalę eksportu. W efekcie chińskim rafineriom przechodzą koło nosa potężne zyski, a reszta świata zmaga się z wysokimi cenami. Chiny są największym importerem ropy na świecie, a pod względem mocy przerobowej rafinerii ustępują nieznacznie Stanom Zjednoczonym z wynikiem rzędu ok. 18 mln baryłek dziennie.

Cały import z Rosji do Państwa Środka był w maju rekordowy - po raz pierwszy przekroczył 10 mld dol. Za przeszło 77 proc. odpowiadały mineralne surowce energetyczne i ich pochodne - obok ropy, głównie węgiel, LNG czy paliwa.
Maciej Kalwasiński


























































