REKLAMA

NOWY RAPORTWzrost cen mieszkań powrócił, ale w skali roku jeszcze spokój

Marcin Kaźmierczak2025-12-08 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-12-08 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Rosnący popyt na mieszkania, szczególnie po stronie kupujących w oparciu o kredyt, sprawił, że wyraźniejszy wzrost cen mieszkań wrócił do gry – wynika z danych Bankier.pl udostępnionych przez Cenatorium. Za sprawą obserwowanej w poprzednich kwartałach stabilizacji stawek i przewijających się tu i ówdzie spadków, w ujęciu rocznym mówimy o podwyżkach z reguły nieprzekraczających 6 proc.

Wzrost cen mieszkań powrócił, ale w skali roku jeszcze spokój
Wzrost cen mieszkań powrócił, ale w skali roku jeszcze spokój
fot. Sergey Novikov / / Shutterstock

Jak co kwartał razem z firmą Cenatorium i „Pulsem Biznesu” redakcja Bankier.pl prezentuje ceny transakcyjne nieruchomości (czyli te, za które mieszkania faktycznie są sprzedawane) w wybranych dużych miastach Polski. Analizujemy rynki lokalne w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Olsztynie i Lublinie.

Ceny mieszkań w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i Łodzi

Najmocniejsze wzrosty średnich cen transakcyjnych w ujęciu kwartalnym zanotowano w przypadku kawalerek. Za najmniejsze mieszkania o powierzchni do 35 mkw. płacono przeciętnie od 2,6 proc. (Kraków) do 6,3 proc. (Lublin) więcej niż trzy miesiące wcześniej.

W Warszawie w aktach notarialnych wpisywano przeciętnie o 3,4 proc. więcej niż w II kw. 2025 r. Nominalnie kawalerki „podrożały” w aktach notarialnych przeciętnie o ok. 550 zł/mkw. Średnia cena transakcyjna po raz pierwszy tak wyraźnie zbliżyła się do 17 000 zł/mkw.

Historyczne wydarzenie miało miejsce w Łodzi, gdzie po raz pierwszy za najmniejsze metraże płacono przeciętnie powyżej 10 000 zł/mkw., do czego przyłożył się wzrost o 3,7 proc. k/k. Tuż pod barierą 14 000 zł/mkw. znalazła się średnia cena transakcyjna notowana w Gdańsku.

Wakacje na giełdzie

Średnie ceny transakcyjne mieszkań w wybranych miastach – III kw. 2025

Miasto

Metraż [w mkw.]

Średnia cena

[w zł/mkw.]

Zmiana k/k

[w proc.]

Zmiana r/r

[w proc.]

Warszawa

0-35

16 943

+3,4

+3,3

35-60

14 994

+5,9

+5,9

60-80

12 345

+4,5

+4,5

80+

12 557

+2,1

+1,2

Poznań

0-35

12612

+4,7

+6,0

35-60

10674

+5,1

+5,9

60-80

9101

+5,2

+3,7

80+

8048

+3,5

+0,9

Łódź

0-35

10 001

+3,7

+5,1

35-60

9 112

+2,3

+2,2

60-80

7 983

+5,5

+2,7

80+

7 235

+2,8

+2,4

Kraków

0-35

15 536

+2,6

+3,3

35-60

13 286

+3,5

+4,5

60-80

11 650

+2,0

+1,6

80+

11 543

+4,8

+2,4

Wrocław

0-35

13 696

+4,2

+4,6

35-60

12 115

+3,6

+5,6

60-80

10 932

+3,8

+5,6

80+

9 481

+3,4

+2,8

Gdańsk

0-35

13 985

+3,3

+4,0

35-60

11 823

+1,8

+1,7

60-80

10 773

+3,5

+3,8

80+

10 543

+5,0

+4,6

Lublin

0-35

10693

+6,3

+6,5

35-60

9 666

+4,5

+6,1

60-80

7 891

+4,4

+2,6

80+

7 547

+6,0

+5,0

Olsztyn

0-35

9 839

+4,8

+6,5

35-60

8 803

+3,0

+4,5

60-80

7 047

+3,6

+2,5

80+

6 699

+4,4

+4,7

Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Cenatorium

Wyraźne wzrosty od niespełna 2 do blisko 6 proc. miały miejsce także w przypadku mieszkań o powierzchni od 35 do 60 mkw. Najmocniej w górę powędrowała przeciętna kwota płacona za najpopularniejsze metraże w stolicy, która zbliżyła się do 15 000 zł/mkw.

Podwyżki nie ominęły także większych mieszkań. Zarówno za lokale o powierzchni od 60 do 80 mkw. jak i większe niż 80-metrowe, płacono przeciętnie od 2 do 6 proc. więcej niż trzy miesiące wcześniej.

Popyt na hipoteki wyraźnie w górę

Wzrost cen to m.in. pokłosie zwiększonego względem poprzednich kwartałów popytu na mieszkania. Rosnące zainteresowanie zakupami widać szczególnie wśród klientów posiłkujących się kredytami mieszkaniowymi. Zgodnie z danymi Biura Informacji Kredytowej, w III kw. 2025 r. w Polsce udzielono 66 tys. kredytów – o 16,2 proc. więcej niż w II kw. 2025 r. oraz o 38,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Nominalnie liczba udzielonych kredytów wzrosła odpowiednio o 9,2 tys. i 18,4 tys.

Obniżki cen przejedzone

Co ciekawe, w niektórych przypadkach, za sprawą obniżek cen obserwowanych w poprzednich kwartałach, wzrosty liczone w ujęciu kwartalnym były mniej okazałe niż w ujęciu rocznym. W skali roku najpopularniejsze mieszkania o powierzchni do 60 mkw. kosztowały przeciętnie od niespełna 2 do 6,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2024 r.

W tym przypadku najstabilniej wciąż kształtują się stawki notowane w Łodzi i Gdańsku, zwłaszcza w przypadku mieszkań o powierzchni od 35 do 60 mkw., za które płacono odpowiednio o 2,2 i 1,7 proc. więcej niż w III kw. 2024 r.

W celu inflacyjnym znalazły się także stawki notowane na rynku największych, ponad 80-metrowych lokali. W żadnym z pięciu największych polskich miast wzrost w ujęciu rocznym nie przekroczył 3 proc.

W trzy lata drożej o jedną trzecią

Tradycyjnie zerknijmy jeszcze na ceny w ujęciu dwuletnim, a więc uwzględniającym wpływ na stawki „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”. O ile największe mieszkania podrożały w tym czasie „tylko” o 9 – 17 proc., o tyle za kawalerki płacono od 20 do 28 proc. więcej niż w III kw. 2023 r.

Mieszkania drożały jednak już od momentu ogłoszenia programu dopłat. W ujęciu trzyletnim, a więc uwzględniającym stan przed wprowadzeniem „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”, wzrost cen wyniósł od 24 do 43 proc. Również w tym przypadku najmocniej wzrosły średnie ceny transakcyjne kawalerek – od 30 do wspomnianych 43 proc.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Pstryk idzie po klientów koncernów energetycznych. Celuje w gospodarstwa domowe
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 539 672 383.

Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
domimur
Ja już jakiś czas temu zainteresowałam się inwestycją wwwconstruction na sęczkowej 73. Udało mi się kupić w dobrej cenie lokum dla siebie
pilot_programista
inne publicznie dostępne źródło danych, obowiązkowo publikowane ceny ofertowe deweloperów, pokazuje aktualnie:
40419 ofert ze spadkami na łączną kwotę 1291 mln zł, przy
16043 ofert ze wzrostami na łączną kwotę 514 mln zł
co daje saldo 777 mln zł obniżek
zauważam pewien dysonans, między publicznie dostępnymi informacjami,
inne publicznie dostępne źródło danych, obowiązkowo publikowane ceny ofertowe deweloperów, pokazuje aktualnie:
40419 ofert ze spadkami na łączną kwotę 1291 mln zł, przy
16043 ofert ze wzrostami na łączną kwotę 514 mln zł
co daje saldo 777 mln zł obniżek
zauważam pewien dysonans, między publicznie dostępnymi informacjami, które każdy może zweryfikować, a tajemniczymi danymi na bazie których bankier i cenatorium publikuje analizy
pilot_programista
a tymczasem z publicznie dostępnych danych, które agreguje zametr.pl możemy zobaczyć że aktualnie w Warszawie mamy spadki cen ofertowych r/r:
-7,1% na pierwotnym
-2,4% na wtórnym
przy takiej dynamice zmian ofertowych, można się domyślać że spadki cen transakcyjnych są jeszcze większe
velazquez
Zasadnicze pytanie jakimi danymi dysponuje „Cenatorium” i jak są one „obrabiane”?
Te dane z tabeli nijak mają się do tego, co prezentuje NBP w ankiecie kwartalnej dotyczącej rynku nieruchomości. Przykład z ostatnich danych NBP dla Warszawy:
Cena transakcyjna rynek pierwotny:
IIIQ.2024: 16 323 zł/m2
IIIQ.2025: 16 294 zł/m2
r/r:
Zasadnicze pytanie jakimi danymi dysponuje „Cenatorium” i jak są one „obrabiane”?
Te dane z tabeli nijak mają się do tego, co prezentuje NBP w ankiecie kwartalnej dotyczącej rynku nieruchomości. Przykład z ostatnich danych NBP dla Warszawy:
Cena transakcyjna rynek pierwotny:
IIIQ.2024: 16 323 zł/m2
IIIQ.2025: 16 294 zł/m2
r/r: -0,2%

Cena transakcyjna rynek wtórny:
IIIQ.2024: 16 869 zł/m2
IIIQ.2025: 16 405 zł/m2
r/r: -2,7%

W tabeli z artykułu wzrosty od 1,2% do 5,9%. Coś tu się „nie skleja”…
jesus_rentier

Wzrost 6%, jak na powrót normalności cenowej w Warszawie, to niezły początek, ale przyrównując inne stolice europejskie, ten wzrost będzie większy i przekroczy 10%, żeby nów uśrednić się na poziomie 7"% rocznie.

Wiem że niektórym się to nie podoba, zwłaszcza tym wieszczącym spadki zwrotu z inwestycji do poziomu nieopłacalności,

Wzrost 6%, jak na powrót normalności cenowej w Warszawie, to niezły początek, ale przyrównując inne stolice europejskie, ten wzrost będzie większy i przekroczy 10%, żeby nów uśrednić się na poziomie 7"% rocznie.

Wiem że niektórym się to nie podoba, zwłaszcza tym wieszczącym spadki zwrotu z inwestycji do poziomu nieopłacalności, podpierając się lokalnym powiewem sezonowych wahań w zatrudnieniu i demografii, bo uważają że państwo ma obowiązek kultywacji inwestycyjnej flauty dla czyjejś osobistej korzyści.

Skoro więc drażliwy temat cen nieruchomości powraca jak ciągle wyrzucany bumerang, to dla rozmarzonych zaklinaczy rzeczywistości, którym pociąg znów odjechał i znów zostali z walizką na peronie w nadziei że będzie taniej, ponownie proponuję na przebudzenie naparstek espresso i prosty kalkulator do ręki, aby po wsze czasy wreszcie zdołali (co najmniej 7 razy, albo lepiej: 10 razy),
zinternalizować finansowy związek pomiędzy tymi wartościami, który na dluższą metę wyklucza spadki cen, gdyż przy wzroście średnio +/- 7% rocznie, ceny naturalnie podwajają się co +/- 10 lat.

Ot, tyle w tej debacie o filozofii, bo cyfry nie debatują tylko cicho dowodzą cichą prawdę, gdzie używając najprostszej w świecie zasady "70", czyli stałej podstawy "70", można w akceptowalnym przybliżeniu wyliczyć ile potrzeba lat, żeby jakakolwiek liczba podwoiła się przy dowolnej stopie wzrostu, np. ...
70/7% = 10 lat dla podwojenia
70/10% = 7 lat dla podwojenia
Albo bardziej precyzyjnie, zakładając ciągły wzrost, warunkiem podwojenia wielkosci jest ciągły wzrost na rocznym poziomie ...
ln(2) / ~10 lat = ~7%
na przestrzeni czasu
ln(2) / ~7% = ~ 10 lat
Przy logarytmicznej bazie ....
e ^ ln(2) = 2

Dlatego jest oczywistym, że ceny pójdą w górę i możecie założyc się o swoją walizkę, że stanie się to raczej wcześniej niż później, bo zgodnie z prawami wolnego rynku zawsze dążącego do równowagi sił podaż-popyt, obecne zastygły wzrost cen musi pójść w górę, choćby dlatego, żeby naturalnie powrócić do historycznego światowego trendu, czyli średnio 7% rocznego ciągłego wzrostu, biorąc min. 10 lat jako miarę, gdyż średni poziom wzrostu 7% rocznie jest oznaką zdrowego rynku. Tyle w kwestii medialnego wróżenia z fusów dla chwilowego rozbryzgu taniej sensacji.

Dla wnikliwych, ta zależność bierze się z prostego ekonomicznego imperatywu, że kontynuacja funkcjonowania wolnego rynku historycznie dyktuje średni ciągły wzrost cen na poziomie dwukrotności inflacji, dając minimalną wymaganą opłacalność zwrotu z inwestycji po podatkach i kosztach. Zatem średnia cena za mkw np. w 2020, przy ciągłym średnim wzroście 7% przez 10 lat, podwoi się do 2030, pomimo wahań sezonowych. Czy się to komuś podoba, czy nie, tak się stanie na 100%, choćby nieczystościami prało z nieba. W przeciwnym razie, (uwzględniając reakcyjny efekt kosztów i podatków), inwestycje nie miałyby ekonomicznego sensu, co jest kwintesencja wolnego rynku, wykluczenie której oznaczałoby koniec wolności i powrót do totalitaryzmu. Tą oczywistą i nierozerwalną zależność można łatwo zweryfikować, choćby na podstawie historycznego trendu realnej średniej inflacji ~ 3.5%, która - jeśli zignorować wahania sezonowe - np. w 2020 wyniosła 3,4%, a w 2024 wyniosła 3,6% i w 2025 ~ 3.5%. Zatem, jak widać, realna inflacja, pomimo wahań sezonowych, wróciła do swego naturalnego poziomu, który wynosi średnio 3.5%. Ten stały średni poziom inflacji stanowi połowę rocznego ciągłego wzrostu cen średnio 7%, gdzie ta dwukrotność wzrostu cen względem inflacji wynika naturalnie, jako przeciwwaga efektów realnej inflacji po kosztach i podatkach, naturalnie powodując podwojenie ceny rynkowej co 10 lat. Tą naturalną zależność widać na cyfrach, które nigdy nie kłamią. Przykładowo, biorąc średnią cenę 15k z połowy 2020 dla centrum Warszawy wg. źródła ...
https://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/8101253,ceny-mieszkan-w-warszawie-raport-2021-dzielnice-mapa.html

łatwo można obliczyć, że przy stałym średnim wzroście ta cena do 2030 r., czyli przez 10 lat podwoi się i osiągnie poziom 30k...
15k*exp(1)^(10lat*7%) ~ 30k
ponieważ ...
ln(30k/15k)/10lat ~7%
oraz
ln(30k/15k)/7% ~ 10lat

Dla potwierdzenia trendu, można porównać dzisiejsze średnie ceny w Warszawie 20k, (realistycznie, tzn. nie licząc podwarszawskich prowincji takich jak Wesoła, Rembertów czy nawet Ursus, które historycznie do Warszawy nie należą, a tylko sztucznie zaniżają faktyczną średnią) ...
https://zametr.pl/ceny-mieszkan/warszawa

do cen sprzed 20 lat, kiedy w 2005 r. 1mkw mieszkania w Warszawie średnio kosztował ~ 4900 wg. tego źródła .....
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Stac-nas-na-pol-metra-mieszkania-wiecej-niz-10-lat-temu-7270073.html

Czyli
‭20,000e^(-20lat×7%) ~ 4,900 analogicznie w drugą stronę,
4,900e^(20lat×7%) ~ 20,000
lub
ln(20,000÷4.900)÷20 lat~ 7%
ln(20,000÷4,900)÷7% ~ 20 lat

A więc, złote odkrycie dla potomnych brzmi jeszcze raz: przy ciągłym wzroście średnio +/- 7% rocznie, ceny naturalnie podwajają się co +/- 10 lat. Nikt o zdrowych zmysłach nie inwestuje jeśli się nie opłaca. Generalnie biorąc, inwestycje na wolnym rynku kapitałowym nie powstają z pobudek społecznych, a dlatego, że ktoś na podstawie wolno dostępnej historycznej informacji, postrzega to za opłacalny wybór. Nie potrzeba geniusza, żeby zauważyć, że negatywny lub zerowy zwrot nie przyciąga inwestycji i stąd nie tworzy postępu, a przeciwnie - tworzy regres, podczas gdy w porównaniu z alternatywami, inwestycje w nieruchomości są generalnie rentowne i stosunkowo mało ryzykowne, historycznie oferując przyzwoity długoterminowy
zwrot 7% brutto bez podatku dochodowego plus - dla zaradnych - dodatkową możliwość pasywnego dochodu na zbliżonym poziomie +/- 6% brutto, ergo 100 zł/mkw/mc, gdyż 100 ÷ 20k × 12 = 6%
albo
20k*6%÷12 = 100/mkw/mc.

Niestety dochód z najmu jest opodatkowany, ale nadal mniej niż PIT), a ceny nieruchomości na całym świecie naturalnie podwajają się co +/- 10 lat, wspólnie dając całkiem przyzwoitą alternatywę dla np. obligacji (7%+ 6% = 13%). Tak to działa od zarania dziejów, czego dowodzi rejestr historycznych cen, odkąd jest prowadzony, czyli ok. 130 lat i żadna demografia, ani inne pandemie czy karne sankcje nie mają na to wpływu na dluższą metę. Nawet wojna nie zmieni historycznego wzrostu 7%.

Przykład (1): Kijów ....
https://ubn.news/how-prices-for-apartments-in-ukraine-have-changed-over-a-year/

Przykład (2): Moskwa ....
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wojna-trwa-w-najlepsze-w-moskwie-rosnie-popyt-na-luksusowe-mieszkania/ppssgqw?utm_source=search.brave.com_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=undefined&utm_v=2

Dla nawet bardziej wnikliwych, oto powód, dlaczego rozwój ekonomiczny, mierzony długofalowym wzrostem cen na poziomie 7% rocznie, musi być i będzie zachowany na dluższa metę wszędzie na świecie, oraz skąd się bierze ta konkretna wartość 7%. Jeśli szczęście człowieka jest treścią jego życia, czego miarą jest wolność, to niezależność mierzona odpowiedzialnością za siebie jest formą tej treści, gdzie system wolnego rynku jest jak moneta, która ma dwie strony - odpowiednio korzyść i cenę, co sprawia, że w każdych warunkach trzeba opłacalnie inwestować, aby godnie żyć, tj. na swoim i za swoje, bez ograniczeń i krzywdy dla innych (po kosztach i podatkach). Dlatego życie dyktuje konieczność zachowania budżetowej nadwyżki, która umożliwia długofalowy rozwój bez długu. Wolny rynek to ekonomiczna natura. Naturą nie da się sterować! Można tylko się dostosować. Świat nie cofa się i nic w świecie nie stoi w miejscu, inaczej nie byłoby kontynuacji życia. Nic w naturze nie przepada, tylko naturalnie zmienia swoje własności, aby zapewnić sferyczne kontinuum otaczającej materii poprzez wieczny cykl życia (w tym ekonomiczny), który z tytułu swej natury, nie ma początku, ani konca, gdyż stanowi sferyczną ciągłość podyktowaną imperatywem przetrwania natury poprzez jej naturalny rozwój. Jak koło, które nie ma końca ani początku, natura jest bezkresna. Dlatego stagnacja w naturze jest niemożliwa, bo na dluższa metę jest zabójcza, co by oznaczało koniec życia, jakie znamy. Nie może być kontynuacji życia bez rozwoju na dluższą metę, mierzonego zrównoważonym wzrostem, który ma konkretny wymiar o symbolu "e" lub exp(1), nazywany liczbą Eulier'a i wynosi ~ 2,71828. Ta stała matematyczna, oraz jej logarytmiczna odwrotność, dotyczą współczynnika zmiany wartości w czasie, gdzie ln(2) = 0.6931472 , co podzielone przez odcinek czasu np 10 lat, daje ~ 0.07, czyli ~7% ciągłego wzrostu. Obie te liczby, wykładnia wzrostu ~2,71828 oraz jej logarytmiczna odwrotność, ~0.6931472 znajdują szerokie odzwierciedlenie we wszystkich materialnych dziedzinach życia, gdzie zmianę wartości formy można zmierzyć w kontekscie przepływu czasu. Obie liczby wypełniają się wzajemnie, gdyż jedna jest odwrotnością drugiej i odpowiednio stanowią podstawę funkcji wykładniczej wzrostu i podstawę jej odwrotności, czyli podstawę logarytmu naturalnego dla tegoż wzrostu (jak też odwrotnie, czyli wykładniczego spadku).

Na koniec, jako filozoficzna dokładka na finansowy deser, zachęcam każdego do refleksji, jaki jest twój "losowy” wybór, gdy zostaniesz poproszony o wybranie dowolnej liczby od 1 do 10 oraz jak często, tj. średnio co ile lat następuje w twoim życiu biologiczna zmiana, powodując główne życiowe wydarzenia i przez to zmianę osobistych potrzeb oraz konsekwentnie - wynikających z teoich osobistych zachowań (ergo osobistych decyzji finansowych) w celu zaspokojenia tych zmienionych w czasie potrzeb. Mogą to być takie cykliczne wydarzenia życiowe, jak narodziny, rozpoczęcie edukacji lub pracy zawodowej (oraz odpowiednio, ich zakończenie), przełom dojrzewania, małżeństwo, zmiana adresu, narodziny potomstwa, zostanie dziadkiem, wejście w starość, śmierć partnera, etc. Jeśli twój "losowy” wybór liczby pomiędzy 1 i 10 jest 7 oraz
zauważyłeś, że w twoim życiu tego typu wydarzenia dzieją się cyklicznie, średnio co +/- 7 lat, to gratulacje! Tak, jak większość jesteś częścią związku pomiędzy 7 i 10. Dlatego nie musisz już czekać na spadek cen, który na dłuższą metę nie nastąpi i którego nie potrzebujesz, ponieważ właśnie złamałeś szyfr do sejfu i już wiesz jak z niego wydobyć wszystko co ci potrzeba do życia w szczęściu jako wolny, niezależny człowiek, tj. zrozumienie dlaczego prosta liniowego postępu w twoim życiu na przestrzeni czasu ma inklinację 7°, tj. odzwierciedla średni wzrost 7% rocznie i dlaczego występuje w formie średniej ważonej wiecznego cyklu biologicznych uwarunkowań i wynikających zachowań, aby im sprostać, gdzie ich częstotliwość średnio wynosi 7 lat (lub odpowiednio, wielokrotność tej liczby), gdyż to wynika z magicznego czynnika zmiany w życiu ludzkim, czyli stałej liczby 7, która skutkuje podwojeniem wartości średnio co 10 lat, ponieważ
e^ln(2)=2 (wielokrotność)
gdzie ln(2) /10 lat = ~7%
oraz ln(2)/7% =~10 lat

Reasumując, jeśli w ekonomicznym życiu, jedyną stałą jest zmiana, to magiczna liczba 7 jest jedynym istotnym czynnikiem tej zmiany, gdyż powoduje wykładniczy wzrost, tj. podwojenie wartości, co 10 lat. Jeśli w życiu duchowym, jedyną stałą jest wieczne szczęście poprzez zbawienie, to mistyczna liczba 7 sprzyja dążeniom do tego celu, czyli do szczęscia, (gdzie szczęście jest jak traf w 10kę), pojawiając się w licznych duchowych pojęciach, jak siedem grzechów głównych, siedem sakramentów, siedem dni stworzenia i 10 przykazań. Jak nie patrzeć, nie bez powodu liczby 7 i 10 mają głęboki sens w świecie i trwały wpływ na życie człowieka, gdyż posiadają istotne znaczenia kulturowe, matematyczne i psychologiczne. Często uważane są za symbole doskonałości i kompletności. Liczba 7 jest często uważana za szczęśliwą i wyjątkową, ponieważ jest jedyną liczbą między 1 a 10, której nie można podzielić ani pomnożyć w tym zakresie, co wyróżnia ją arytmetycznie. Ta postrzegana wyjątkowość przyczynia się do jej popularności jako ulubionej liczby, gdy ludzie są proszeni o wybranie losowej liczby między 1 a 10. Z drugiej strony liczba 10 symbolizuje kulminację i pełnię, reprezentując kompletny cykl lub fazę i jest kojarzona z harmonią i boskim porządkiem w wielu starożytnych i współczesnych systemach wierzeń. Najmniejszą wspólną wielokrotnością (NWW) liczb 7 i 10 jest 70, która jest najmniejszą liczbą podzielną przez obie bez reszty, z wynikiem uzyskanym za pomocą rozkładu na czynniki pierwsze i innych metod matematycznych. Wspomniana wcześniej uniwersalna zasada 70 spadła ci więc znieba, abyś wiedział jak inwestować we własny rozwój.

Zatem tylko pozostaje założyć 7-milowe buty, aby siedmioma dobrymi krokami życiowymi trafić do celu, tj. osiągnąć szczęście trafieniem w 10kę i ten skarb, ukryty przez 7 krasnali za siedmioma morzami i siedmioma górami świata - posiąść, by go umiejętnie wykorzystać, re-inwestując w siebie na min. 10 lat, ażeby osiągnąć naturalny wzrost wykładniczy 7%, czyli efekt toczenia śnieżnej kuli, rosnącej 7% przy każdym obrocie, gdzie każde podwojenie jej rozmiaru zajmie 10 obrotów, aby - jak siedmiu wspaniałych samurai, lśnić w mieście jako całość, ergo kompletna kulminacja szcześcia, uzyskując po drodze średni ciągły zwrot 7% rocznie z zainwestowanego potencjału i dzięki temu, wykładnicze podwojenie wartości co 10 lat, jak szczęśliwy kot, co nie robiąc nic, żyje wygodnie i szczęśliwie 7 razy, czyli długo, bo osiąga +/- 100 lat ludzkiego życia, czego wszyscy zawsze życzymy, sobie i innym, czyli życzymy podwójnie (100/7 = 14 lat, co daje średnią długość życia kota, gdzie 14 wynika ze związku wykładni szczęścia, np. podwojenia danej wartości, ln(2) = ~0.7 mierzony przez okres 10 lat i przełożony na przestrzeń całego długiego życia 100 lat, szczerze życzony innym oraz sobie, tj. podwójnie (2 razy), czyli, ‭0.7÷10×100×2=14

W sumie o to w życiu chodzi, żeby wszystko robić, ażeby nic nie robić i zawsze dobrze zarobić (bez podatku). To jest ten szyfr do sejfu kryjącego harmonię szczęścia w dowolnej denominacji, czyli sztuka zaprzęgnięcia na dłuższą metę np. 10 lat (dla swojej korzyści w każdych warunkach) naturalnego zjawiska pt. " wzrost wykładniczy" ("e", tj. exp(1)) zwanego liczbą Eulier'a która wynosi ~ 2.71828182846, a wyrażona logarytmiczną odwrotnością, daje stopę wzrostu, ln(2) = ~ .7, czyli za okres 10 lat pozwala osiągnąć 7% ciągłego zwrotu (.7/10=.07) i w konsekwencji, cieszyć się podwojeniem (brutto) tej wartości przy ciągłym wzroscie 7% po tym okresie 10 lat, ‭tj. e^ln(2) = 2, gdzie
ln(2)/10lat = ~7%
ponieważ
ln(2)/7% = ~ 10lat

Witaj w elitarnym klubie poinformowanych kasiarzy! Masz przyszłość jako zorientowany Illuminati finansista!

trolley
szczególnie rośnie w polskim Detroit.... pajace od nieruchów XD - nic nowego i mówione od dawna a tutaj ładne podsumowanie: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/krakow-upadnie-jak-detroit/
fiat126p
Artykuł trochę nieświeży. Co się potwierdziło?

Detroit rozwaliło przeniesienie przemysłu gdzie indziej. Przyczyną, może mniej istotną lecz zauważalną było też rozbuchanie związków zawodowych.
Chyba jednak zwalniani w Krakowie byli mniej uzwiązkowieni, łatwiej znajdą pracę niż pracownicy przemysłu bądź co bądź ciężkiego.
Artykuł trochę nieświeży. Co się potwierdziło?

Detroit rozwaliło przeniesienie przemysłu gdzie indziej. Przyczyną, może mniej istotną lecz zauważalną było też rozbuchanie związków zawodowych.
Chyba jednak zwalniani w Krakowie byli mniej uzwiązkowieni, łatwiej znajdą pracę niż pracownicy przemysłu bądź co bądź ciężkiego. A jeżeli wyjadą na ich miejsce przyjadą inni dla których Kraków będzie stosunkowo bardziej atrakcyjny niż Detroit dla Amerykanów.
bha
Cóż... jakby na tym rynku detalicznym i nie tylko mogłoby być inaczej?.
bha
Cóż.... Jakby na tym rynku mogłobyć inaczej.

Powiązane: Ceny transakcyjne nieruchomości - raporty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki