Inwestorzy jeszcze wczoraj nie przejęli się tymi danymi, będąc zdania, że rynek jest dobrze zaopatrzony w ropę. W rezultacie cena ropy crude z dostawą w maju spadła w środę o 57 centów do 61,77 dolarów za baryłkę, a cena londyńskiej ropy brent zniżkowała o 63 centy do 61,5 dolara. Jednak w handlu posesyjnym ceny ropy wzrosły już o 1,4% do poziomu 62,65 dolarów za baryłkę. Natomiast na giełdzie w Singapurze kontrakty terminowe na ropę były handlowane na poziomie 62,53 doalrów.
Na wczorajszy spadek cen ropy mogły mieć wpływ wieści z Arabii Saudyjskiej, gdzie kosztem 850 mln dolarów uruchomiono nowy obiekt wydobywczy o nazwie Haradh. Powiększył on możliwości wydobywcze Arabii Saudyjskiej o 330 tys. baryłek dziennie do 11,33 mln baryłek. Jednocześnie Arabia Saudyjska zadeklarowała utrzymywanie przynajmniej 1,5 mln baryłek dziennie „zapasowej” zdolności produkcyjnej, aby być gwarantem stabilnych dostaw na światowe rynki.
Pomimo tego oczekuje się, że wydobycie ropy przez państwa należące do kartelu OPEC spadnie w marcu o 300 tys. baryłek dziennie do 29,7 mln z powodu ataków na instalacje w Nigerii i Iraku.
M.D.
Na podstawie: Reuters, Bloomberg






























































