Trzeci tydzień z rzędu obserwowaliśmy stabilizację hurtowych cen paliw w Polsce. Do niedawna detaliści bardzo powoli opuszczali stawki, przechwytując dla siebie coraz większą marżę. To jednak powoli zaczęło się zmieniać.


W mijającym tygodniu litr benzyny Pb95 na polskich stacjach kosztował średnio 6,04 zł/l i był o 8 gr/l tańszy niż tydzień temu – wynika z danych BM Reflex. Był to już dziesiąty z rzędu spadek średniej krajowej ceny tego paliwa, na skutek czego benzyna jest teraz najtańsza od września ubiegłego roku, kiedy to trwała „przedwybrocza” promocja na stacjach Orlenu.
Litr oleju napędowego również potaniał o 8 gr/l, osiągając przeciętną w skali całego kraju cenę 6,05 zł. W przypadku tego paliwa jest to najniższa średnia cena detaliczna od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie w lutym 2022 roku. Za to o 3 gr/l podniosła się średnia cena autogazu, która wyniosła 2,86 zł/l.
Przytoczone powyżej liczby są średnią dla próbki stacji z całej Polski. Oznacza to, że w wielu regionach kraju nie brakuje stacji, gdzie paliwa kosztują mniej niż 6 zł/l. Czasami są to ceny wyraźnie niższe od 6 zł i po raz ostatni widziane zimą 2022 roku. Niemniej jednak wciąż jest relatywnie drogo jak na historyczne standardy. Przed lutym ’22 benzyna i olej napędowy tylko sporadycznie osiągały ceny z szóstką z przodu. A teraz cieszymy się, gdy uda się zatankować po cenach niewidzianych nigdy wcześniej przed zimą lat 2021/22.
Ceny jak z okresu kampanii wyborczej
Za sprawą spadku cen ropy naftowej oraz wyraźnej redukcji giełdowych cen benzyny i oleju napędowego na światowych giełdach średnie detaliczne ceny paliw w Polsce znalazły się na poziomach bardzo zbliżonych do tych sprzed roku. Przypomnijmy, że we wrześniu i w październiku 2023 roku na stacjach Orlenu obowiązywała „przedwyborcza promocja”, w ramach których litr Pb95 czy ON kosztował 5,99 zł. Wtedy ceny hurtowe były sztucznie zaniżane przez płocką rafinerię, co dziwnym przypadkiem zakończyło się już kilka dni po październikowych wyborach parlamentarnych.

Obecna sytuacja jest nieco inna, ale też trudno uznać ją za normalną. Chodzi o to, że ceny na stacjach spadły w zdecydowanie mniejszym stopniu niż ceny hurtowe. Od trzech tygodni benzyna w polskich rafineriach kosztuje ok. 5,50 zł/l brutto (tj. po doliczeniu VAT-u), a olej napędowy w hurcie można kupić po 5,60-5,80 zł za litr. W takim układzie paliwa na stacjach już od dłuższego czasu powinny kosztować wyraźnie mniej niż 6 zł/l.
W piątek, 20 września, Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4473 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT przekładało się na ok. 5,50 zł/l. Dwa dni wcześniej było to nawet 4481 zł/m3, co przekłada się na ok. 5,51 zł/l po doliczeniu 23% podatku VAT. Dokładając do tego standardową marżę detaliczną (20-25 gr/l), otrzymywalibyśmy „normalną” cenę detaliczną poniżej 5,80 zł/l. To wciąż o ponad 20 gr/l poniżej faktycznie obserwowanej średniej. Taka sytuacja utrzymuje się już od miesiąca, co implikuje występowanie ponadprzeciętnie wysokich marż detalicznych.
Podobnie sprawa się ma z cenami oleju napędowego, który w piątkowym cenniku płockiej rafinerii figurował po 4581 zł/m3, co daje ok. 5,63 zł/l. Nawet po doliczeniu zwyczajowej marży detalicznej implikowałoby to przeciętną cenę przy dystrybutorze rzędu 5,80-5,90 zł/l. A więc wyraźnie niższą od obecnej średniej.
„Ponadnormatywne” marże detaliczne to najprawdopodobniej stan przejściowy i prędzej czy później wrócą do standardowych poziomów. Permanentnie wysokie są za to podatki, które stanowią ponad 40% cen detalicznych. Gdyby stawka VAT nadal wynosiła 8%, to benzyna mogłaby kosztować ok. 5,10 zł/l a olej napędowy ok. 5,15 zł/l. Władza mogłaby też znieść „opłatę emisyjną” wprowadzoną przez swych poprzedników, co pozwoliłby obniżyć ceny brutto o ok. 10 gr/l.
























































