Dyrektor centrum mówi, że program zawiera listę systemowych działań naprawczych, jednak nie gwarantuje udzielenia kredytu. Do tego potrzebne są gwarancje ministrów. A te - jak mówił gość TVP Info - mogą być udzielone na podstawie dokumentu, który będzie gotowy za miesiąc, gdyż firma audytorska nie zakończyła jeszcze prac nad planem.
Doktor Janusz Książyk powiedział, że kredyt to dopiero początek. Później konieczny będzie wzrost płatności za świadczenia medyczne o 20 procent. To, jak zapewniał szef CSZ, pozwoli placówce się nie zadłużać.
Szef Centrum Zdrowia Dziecka odpierał też zarzuty ministra zdrowia sformułowane podczas konferencji prasowej. Bartosz Arłukowicz zarzucał jednostce między innymi, że w ostatnich latach pensje podniesiono o ponad 90 procent, a przychody szpitala wzrosły jedynie o 30 procent. Janusz Książyk przyznał, że rzeczywiście tak było, ale taki wzrost był nieunikniony, gdyż z roku na rok rośnie liczba świadczeń medycznych. Janusz Książyk kwestionował też wyliczenia w kwestii wzrostu wynagrodzeń przedstawione przez ministra zdrowia. Dyrektor twierdzi, że od 2007 roku wynagrodzenia rzeczywiście wzrosły, ale o 21 procent.
Minister zarzucał też władzom szpitala, że spośród ponad 2 tysięcy pracowników Centrum zaledwie 300 to lekarze. Dyrektor szpitala twierdzi, że większość pozostałych osób też pracuje przy dziecku i jest potrzebna. Podkreśla, że zatrudnionych jest 390 lekarzy i ponad 700 pielęgniarek. Pracują również ietetycy, psychologowie, opiekunki dzieci i laboranci i są to pracownicy potrzebni. Dodaje, że 1720 pracowników pracuje z dziećmi.
Zdaniem Janusza Książyka, również kilka innych danych podanych przez Bartosza Arłukowicza nie zgadza się z tymi, którymi dysponują władze warszawskiego szpitala.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/TVP Info/to/kl/pbp
/ms





























































