CD Projekt tym razem nie nabrał wody w usta i szybko odpowiedział na uderzające w jego wizerunek pogłoski. Jedna z najgorętszych ostatnio spółek na GPW zapowiada, że ani myśli być tak pazerną jak niektórzy giganci branży.


Akcjonariusze i sympatycy CD Projektu mogą narzekać na wszystko, tylko nie na nudę. Wokół polskiego producenta jest ostatnio głośno zarówno w światku inwestorskim, jak i w samej branży gier komputerowych.
Przypomnijmy – tydzień temu akcje spółki gwałtownie potaniały po tym, jak branżowe portale doniosły o rzekomych problemach przy produkcji gry "Cyberpunk 2077". Wtorek przyniósł dalsze spadki, które sprowadziły akcje spółki do lokalnego minimum na poziomie 99,79 zł. W następnych dniach sytuacja wokół spółki nieco się stabilizowała, a prezes Adam Kiciński w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu” jednoznacznie uspokajał inwestorów. W efekcie CD Projekt zakończył tydzień przy cenie 111,30 zł czyli „jedynie” o 10,9% niżej niż siedem dni wcześniej.
Jeżeli ktoś myślał, że emocje wokół CD Projektu ustaną, ten się głęboko pomylił. Burza, która w ostatnim czasie rozpętała się w branży gier, objęła także polską spółkę.
- Interesuje nas to, żeby "Cyberpunk" miał jeszcze większa doniosłość biznesową. "Wiedźmin 3" jest niekwestionowanie grą bardzo dobrą, ale od strony komercyjnej – choć to wielki sukces i jesteśmy bardzo zadowoleni – do rekordów świata mu bardzo dużo brakuje. Pojedyncze gry potrafią się sprzedawać jeszcze dużo, dużo, dużo lepiej. Mamy nadzieję, że robiąc fenomenalnego "Cyberpunka" będziemy mogli zrobić jeszcze lepszy biznes, niż zrobiliśmy na "Wiedźminie 3" – powiedział Adam Kiciński w opublikowanym przed dwoma tygodniami wywiadzie dla portalu strefainwestorow.pl.

Słowa prezesa CD Projektu skłoniły twórców kanału Pretty Good Gaming do nagrania 10-minutowego filmu, w którym, poza tłumaczeniem na angielski wypowiedzi Kicińskiego, zawarto szereg obaw odnośnie do tego, czy polski producent gier nie zmierza upodobnić się do mocno krytykowanych przez społeczność graczy gigantów branży, takich jak Electronic Arts czy Ubisoft. Z krytyką spotkały się także słowa prezesa mówiącego o eksperymentowaniu z formułą „gry jako usługa” (ang. game as a service).
Znacznie więcej na temat potężnej fali krytyki, która spadła czołowych producentów gier, przeczytasz w artykule „Pazerność producentów gier zaczyna zbierać żniwo. Skutków boi się nawet giełda”.
Zarzuty autorów kanału spotkały się ze stanowczą odpowiedzią ze strony CD Projektu.
- Nie martwcie się. Myśląc o "Cyberpunku 2077", myślcie po prostu o "Wiedźminie 3" – olbrzymiej, posiadającej otwarty świat i ciekawą historię grze RPG. Bez żadnych haczyków dostajesz to, za co zapłaciłeś – bez ściemy, po prostu uczciwą grę, tak jak w przypadku "Dziki Gon". Chciwość zostawiamy innym – komentarz tej treści pojawił się na twitterowym koncie studia CD Projekt Red.
.@PrettyBadTweets Worry not. When thinking CP2077, think nothing less than TW3 — huge single player, open world, story-driven RPG. No hidden catch, you get what you pay for — no bullshit, just honest gaming like with Wild Hunt. We leave greed to others.
— CD PROJEKT RED (@CDPROJEKTRED) 19 listopada 2017
Pomijając możliwe dalsze wahania kursu giełdowego, o CD Projekcie z pewnością głośno będzie w tym tygodniu ze względu na publikację wyników za trzeci kwartał. Spółka podzieli się raportem z inwestorami w środę 22 listopada.
Michał Żuławiński





























































