

Po słabym początku lata, w sierpniu budżet państwa zanotował ponownie bardzo dobre wyniki. Dochody podatkowe przyspieszyły, co pozwoliło na utrzymanie relatywnie niskiego deficytu. Choć przy tak dobrej koniunkturze optymalne byłoby, aby deficyt był nieco niższy.
W przeciwieństwie do informacji podawanych przez Ministerstwo Finansów i większość mediów, ja nie patrzę na wyniki budżetu w ujęciu od stycznia do danego miesiąca. To ma ograniczony sens ze względu na różne przesunięcia wydatków i dochodów. Najlepszą miarą jest 12-miesięczna suma krocząca w relacji do PKB.
I tak w przypadku dochodów z VAT, które są najważniejszą pozycją dochodową w budżecie (zapewniają prawie połowę dochodów), po sierpniu osiągnęliśmy najwyższy poziom od listopada 2008 r. - 7,94 proc. PKB. W samym sierpniu dochody były wyższe o ok. 19 proc. rok do roku.
Dobra koniunktura i działania zmierzające do uszczelnienia systemu podatkowego przynoszą dobre żniwa podatkowe. Chociaż koniunktura może odgrywać tu ważniejszą rolę niż uszczelnienie. Warto dostrzec – co widać na wykresie poniżej – że poziom dochodów z VAT jest mocno powiązany z dynamiką konsumpcji. Dlaczego? Ponieważ przy szybkim wzroście konsumpcji, ludzie kupują relatywnie więcej towarów opodatkowanych najwyższą stawką VAT. Dopiero gdy konsumpcja zwolni, będziemy mogli realnie ocenić efekt netto działań zmierzających do uszczelnienia dochodów państwa.

Jednocześnie deficyt budżetowy, czyli zmienna najczęściej komentowana w mediach, wyniósł w ciągu 12 miesięcy do sierpnia 1,36 proc. PKB (27,7 mld zł). Najważniejsze pytanie brzmi, czy taki deficyt jest dobry z punktu widzenia stabilności i rozwoju gospodarki? Wielu ekonomistów uważa, że w czasach dobrej koniunktury powinniśmy mieć nadwyżkę w budżecie. Ja sądzę, że nie jest to potrzebne. Kraj, który dużo inwestuje (w sensie inwestycji publicznych) i który ma tempo wzrostu gospodarczego znacznie wyższe niż stopę oprocentowania długu, może notować deficyt nawet w czasach dobrej koniunktury. I nawet w warunkach deficytu może obniżać dług publiczny (w relacji do PKB). Nie oznacza to, że obecny deficyt jest optymalny. Powinien on być prawdopodobnie bliższy 1 proc. PKB, a może nawet niższy, co zapewniłoby większy bufor bezpieczeństwa na gorsze czasy. Ale to co obserwujemy obecnie nie jest jakimś fiskalnym grzechem.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.































































