- Brakuje pracowników niewykwalifikowanych oraz fachowców do podstawowych prac - mówi Beata Szlif-Nitka, z infoPraca.pl. - Najwięcej ofert pracy jest w województwie dolnośląskim. Niewykwalifikowany pracownik na budowie we Wrocławiu może liczyć na 2-2,5 tys. złotych netto. Cieśle czy dekarze mogą zarobić nawet 3-5 tys. zł netto, a kierownicy budów od 4 tys. do 10 tys. złotych. Jednak nawet tak wysokie zarobki nie rozwiązują problemów szefów firm. Jak wynika z badań Krajowego Związku Pracodawców Budowlanych, wzrost zatrudnienia w pierwszym kwartale o 12, 5 proc. (ok. 46 tys. osób) tylko w znikomym stopniu zaspokoił potrzeby branży.
Rozwiązaniem miało być zatrudnianie pracowników ze Wschodu. Uproszczono nawet przepisy. Nadal jednak np. Ukrainiec chcący zatrudnić się w Polsce musi czekać przynajmniej dwa miesiące na wizę. - Poszukujemy od pewnego czasu kierowników budów - mówi Bogdan Ludkowski, prezes wrocławskiego Intakusa. - Możemy im zaoferować bardzo atrakcyjny system wynagrodzeń. Uważam, że nie rozwiążemy problemów budowy autostrad czy stadionów bez zatrudnienia pracowników z Dalekiego Wschodu. Zapotrzebowanie na budowlańców dostrzegają uczniowie średnich szkół, którzy wybierają się na studia. Politechnika Wrocławska przygotowała 300 miejsc na kierunku budownictwo, a chętnych było 1300 osób. Jeszcze większym powodzeniem cieszyła się architektura (5 osób na 1 miejsce) i gospodarka przestrzenna, gdzie o każdy indeks walczyło 9 osób.
Na saksach Wykwalifikowany pracownik budowlany może zarobić w Niemczech nawet 11-12 tys. zł miesięcznie. Musi mieć jednak stawkę 15 euro za godzinę i pracować przez 6 dni w tygodniu, po 10 godzin. Od tego oczywiście trzeba odliczyć koszty utrzymania i zakwaterowania. Podobne stawki są w Szwecji i Norwegii. Mniejszy zarobek (ok. 8 tys. zł) jest we Włoszech i Hiszpanii.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Ryszard Żabiński






























































