Zakładam, że jeszcze w sierpniu będzie możliwość złożenia wniosku dotyczącego wakacji kredytowych - stwierdził podczas wtorkowej konferencji po posiedzeniu rządu minister rozwoju i technologii Waldemar Buda.


Szef resortu rozwoju pytany był w trakcie wtorkowej konferencji po posiedzeniu rządu o to, kiedy ruszą wakacje kredytowe. "Zakładam, że jeszcze w sierpniu będzie możliwość złożenia wniosku" - wskazał Waldemar Buda. Minister przypominał, że ustawa w tej sprawie "jest już w zasadzie przyjęta".
Przeczytaj także
Szef MRiT odpowiadał także we wtorek na pytanie dot. inflacji. "Dzisiaj w Polsce mamy o tyle dobrą sytuację, że inflację ponosimy wszyscy jako Polacy, bo wszyscy w zasadzie mamy pełne zatrudnienie" - powiedział.
Stwierdził, że "dużo gorzej by było, gdyby tego typu sytuacja zdarzyła się przy 20-proc. bezrobociu i przy 20 proc. osób, które nie mają żadnego źródła utrzymania".
Sejm w na początku czerwca uchwalił ustawę, która m.in. wprowadza wakacje kredytowe. Możliwość skorzystania z nich miałyby osoby, które zaciągnęły kredyt hipoteczny na własny cel mieszkaniowy w złotych. Będą one mogły wnioskować o cztery miesiące wakacji kredytowych w tym roku (po dwa miesiące w III i IV kw. 2022 i po jednym miesiącu w każdym kwartale roku 2023). W ubiegłym tygodniu Senat zgłosił poprawki do tej ustawy - zgodnie z jedną z nich wakacje kredytowe mają dotyczyć umów o kredyt hipoteczny zawartych także przed rokiem 2017 r.

Poza przepisami dotyczącymi wakacji kredytowych, w ustawie zostały zawarte także rozwiązania mające na celu wzmocnienie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, z którego udzielana jest pomoc kredytobiorcom w kłopotach. Zgodnie z ustawą banki mają do końca roku wpłacić na ten fundusz dodatkowo 1,4 mld zł.
Główny Urząd Statystyczny poinformował w ostatni piątek, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2022 r. wzrosły w ciągu roku o 15,6 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 1,5 proc.
Buda o nowelizacji ustawy sankcyjnej: to odpowiedź na marazm i trudność w porozumieniu się z opozycją
Ta ustawa odpowiada na pewien marazm i trudność w porozumieniu się z opozycją i ich indolencję w zakresie zmiany konstytucji - ocenił minister rozwoju i technologii Waldemar Buda odnosząc się do przyjętej we wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów nowelizacji tzw. ustawy sankcyjnej.
Rząd na wtorkowym posiedzeniu przyjął nowelizację tzw. ustawy sankcyjnej. Proponowane zmiany zakładają stworzenie możliwości powołania tymczasowego zarządu przymusowego w firmach objętych sankcjami. Wprowadzone mają też zostać instrumenty, które zapewnią wsparcie finansowe pracownikom takich firm.
Szef MRiT Waldemar Buda mówiąc we wtorek o zarządzie przymusowym odkreślił, że "będzie to instytucja, która będzie tyczyła się wprost wszystkich tych podmiotów, które objęte zostały decyzjami o objęciu sankcjami na podstawie naszej ustawy o przeciwdziałaniu wspieraniu agresji na Ukrainie". "Jest to niezwykle ważny przepis, który będzie pozwalał zarządzać przedsiębiorstwem, które zostało objęte sankcjami w celu zmierzania do jego sprzedaży, ale też zabezpieczenia interesów pracowników" - powiedział.
Dodał, że zarządca przymusowy wskazywany przez ministra właściwego do spraw gospodarki będzie zmierzał do upłynnienia tego majątku, ale też zabezpieczenia interesów pracowniczych. Zaznaczył, że ustawa została przygotowana przez MSWiA, przy udziale Rządowego Centrum Legislacji oraz MRiT.
"Liczymy, że co najmniej kilka, w pierwszym etapie, tych decyzji zostanie wydanych. Słyszymy o podmiotach, które chciałyby kontynuować swoją działalność, ale dzisiaj jest to bardzo trudne" - powiedział. Dodał, że projektowana regulacja odpowiada "na pewien marazm i trudność w porozumieniu się z opozycją i ich indolencję w zakresie zmiany konstytucji".
"Zmiana konstytucji pozwoliłaby na wywłaszczenie bez odszkodowania, niestety nie widzimy chęci poparcia po stronie opozycji. Bardzo dziwimy się, z jakich powodów ta decyzja nie jest tutaj wspierana i w związku z tym wychodzimy z rozwiązaniem, ze sprzedażą i wywłaszczeniem za odszkodowaniem" - powiedział.
Buda zaznaczył, że środki te tylko teoretycznie będą przekazane na rzecz właściciela, "ponieważ one będą przekazywane na rachunki, a później zamrożone. "Natomiast ostatecznie dochodzimy do momentu, w którym będziemy mieli kontrolę nad tymi przedsiębiorstwami i ostatecznie będziemy mogli je zbyć i tutaj bardzo ważna informacja - preferencje w nabyciu takiego przedsiębiorstwa, czy majątku będą miały spółki, czy organizacje zrzeszające pracowników. W pierwszej kolejności, jeżeli dojdzie do takiego oddolnego ruchu wśród pracowników, którzy będą chcieli przejąć takie przedsiębiorstwo będą mieli pierwszeństwo, ale będzie możliwe również przejęcie i sprzedaż na rzecz przedsiębiorstw państwowych, ale też i na wolnym rynku" - zaznaczył.
"Bardzo ciekawe rozwiązanie. Idziemy o krok dalej, nie czekamy na opozycję, staramy się ograniczać wszelkie możliwości finansowania wojny, które swoje źródło miałyby w środkach, dochodach, w obrotach, które by się odbywały na terenie Polski. Jesteśmy tu bardzo radykalni, jesteśmy tu bardzo ostrzy" - mówił.
Pytany o terminy zaznaczył, że projekt jest procedowany w trybie pilnym. "Będziemy chcieli, żeby przez parlament również w takim tempie został procedowany. Co do konkretnych dat jest tutaj pewna niepewność. Nie jesteśmy w stanie wskazywać konkretnych terminów" - zaznaczył. "Z pewnością jeszcze w tym roku chcielibyśmy ten proces rozpocząć przynajmniej do kilku podmiotów" - powiedział. Dodał, że rozwiązanie polegające na zarządzie tymczasowym będzie wykorzystane tylko w części firm, zaś pieniądze pochodzące ze sprzedaży będą mrożone.
Ustawa o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałaniu wspierania agresji na Ukrainę pozwoliła na objęcie sankcjami osób i podmiotów wskazanych na specjalnej liście MSWiA. Zamieszczane są na niej osoby lub podmioty wspierające rosyjską agresję na Ukrainie lub naruszenia praw człowieka i represje w Rosji i na Białorusi.
We wtorek rząd przyjął projekt nowelizacji tej ustawy, w którym przewidziano dwa główne rozwiązania. Jedno z nich to uzupełnienie regulacji o instytucję tymczasowego zarządu przymusowego w podmiotach, którym zamrożono środki finansowe, fundusze i zasoby gospodarcze, w celu ich zbycia lub przejęcia na rzecz Skarbu Państwa. To również dodanie instrumentu, który zapewni wsparcie pracownikom firm objętych sankcjami.
Listę sankcyjną opublikowano pod koniec kwietnia. Obecnie jest na niej 49 pozycji: 15 osób i 34 firmy. To np. Kaspersky Lab, Novatek Green Energy, PAO Gazprom czy założyciel ALFA Banku, największego rosyjskiego banku prywatnego, Michaił Fridman. Zastosowane sankcje obejmują m.in. zamrożenie środków finansowych i zasobów gospodarczych, wykluczenie z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego lub konkursu, a w przypadku osób również wpis do wykazu cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany.
Polskie sankcje stanowią uzupełnienie rozwiązań unijnych. Nie mogą powielać ograniczeń zastosowanych wobec poszczególnych osób i podmiotów przez całą Unię Europejską. Tym sposobem w czerwcu z polskiej listy wykreślono spółkę KAMAZ i Aleksandrę Melniczenko po tym, jak takimi samymi sankcjami objęto je w ramach UE. (PAP)
autorzy: Magdalena Jarco, Marcin Chomiuk
maja/ mm/ mmu/ mchom/ jann/

























































