
Źródło: Thinkstock
Głównym tematem rozmów ma być dyrektywa CRD IV oraz wzmocnienie kompetencji Komisji Europejskiej w sferze polityki fiskalnej i podatkowej. W Polsce największy sprzeciw budzi dyrektywa CRD IV (Capital Requirements Directive IV), która nie tylko wprowadza w życie bardziej restrykcyjne wymagania kapitałowe dla banków (tu nie ma kontrowersji), ale faktycznie odbiera Komisji Nadzoru Finansowego prawo do wpływania na decyzje działających w Polsce banków.
Jak CRD IV pozbawi Polskę władzy nad bankami
W myśl CRD IV nadzór nad całymi bankowymi grupami kapitałowymi sprawowałyby organy kraju lokalizacji banku-matki. Przykładowo, to nadzór włoski sprawowałby pieczę nad bankiem Pekao S.A. a władze hiszpański nad BZ WBK. Jest to szczególnie nieszczęśliwa propozycja w przypadku Polski, gdzie 2/3 sektora bankowego znajduje się pod kontrolą zagranicznych grup finansowych. Tymczasem w ostatnich latach to KNF okazał się skuteczniejszy od nadzorców z Hiszpanii, Irlandii czy Belgii, gdzie część lokalnych banków przetrwała tylko dzięki zastrzykowi publicznych pieniędzy i interwencjom EBC.
| Czy sześciopak uratuje strefę euro? | |
|
Jedno wydaje mi się pewne: sześciopak nie uratuje strefy euro i nie sprawi, że Grecja czy Portugalia staną się wypłacalne. więcej… |
„Sposób działania CRD IV może w takiej sytuacji spowodować niczym nieskrępowany przepływ płynności z polskiej córki do południowoeuropejskiej matki. Z punktu widzenia grupy bankowej jest to uzasadnione, ale będzie tworzyć wyrwy w polskim sektorze bankowym, który przy ilorazie kredytów do depozytów cały czas przekraczającym 100 proc. jest niestety uzależniony od finansowania spoza Polski.” – dodał Grendowicz.
Banki, podatki i budżety oddamy komisarzom
Na tym jednak pomysły unijnych urzędników się nie kończą. Ministrowie finansów będą też dyskutować nad takimi kwestiami jak „zapewnienie konsolidacji fiskalnej” czy „kontynuacja prac nad propozycją Komisji Europejskiej w dziedzinie podatków bezpośrednich i pośrednich”. Tłumacząc na polski: KE chce decydować o tym, jaki VAT, PIT i CIT zapłacą Polacy. Nie miejmy złudzeń: nie chodzi o obniżenie tych podatków, lecz o ich podwyższenie i „harmonizację” ze stawkami obowiązującymi w bogatszych krajach Europy.
Bruksela chce także rozszerzenia swej władzy nad budżetami krajowymi, której namiastkę otrzymała w ramach forsowanego przez rząd Donalda Tuska „sześciopaku”. Już teraz unijny komisarz może nakazać formalnie suwerennemu państwu zmianę budżetu na „bardziej odpowiedzialny”. O ile dążenie do redukcji rozbuchanych deficytów budżetowych jest jak najbardziej zasadne, to przenoszenie coraz większej liczby uprawnień do niewybieranych demokratycznie komisarzy stwarza niepotrzebne ryzyko nadużycia kompetencji. Pierwsze tego przykłady już mamy: Hiszpanii przez następne dwa lata pozwolono utrzymywać deficyt przekraczający 6% PKB, a Węgry skarcono za „niedostateczną konsolidację fiskalną” mimo nadwyżki budżetowej w roku 2011 i prognozowanymi przez KE deficytami budżetowymi poniżej 3% PKB w 2012 i 2013 roku.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































