Premier Wielkiej Brytanii i lider Partii Pracy Keir Starmer przyznał w piątek, że wyniki jego ugrupowania w czwartkowych wyborach lokalnych są bolesne, ale bierze za nie odpowiedzialność. Zasugerował, że nie zamierza rezygnować ze stanowiska premiera.


- Straciliśmy znakomitych radnych Partii Pracy w całym kraju, ludzi, którzy dali tak wiele swoim społecznościom i naszej partii. To boli i powinno boleć, biorę za to odpowiedzialność - powiedział Starmer w pierwszym komentarzu po wyborach.
Według wyników z mniej niż jednej trzeciej spośród 136 samorządów, w których przeprowadzono czwartkowe głosowanie, laburzyści stracili 254 mandatów, zachowując 249. Największym zwycięzcą wyborów jest jak na razie prawicowo-populistyczna partia Reform UK.
Starmer zapewnił jednak, że ten „trudny wynik nie osłabi jego determinacji do przeprowadzenia obiecanych zmian” i „nie zamierza uchylać się od wyzwań”.
Dotychczasowe wyniki potwierdzają wcześniejsze sondaże, zapowiadające dotkliwą porażkę Partii Pracy. Formacja Starmera zdecydowanie wygrała w 2024 r. wybory parlamentarne, uzyskując jeden z najlepszych wyników w historii. Wynik czwartkowych wyborów lokalnych może być z kolei najgorszy w historii Partii Pracy.

Starmer zapowiadał wcześniej, że będzie kierował partią i rządem do kolejnych wyborów parlamentarnych, które powinny odbyć się do 2029 r. Jednak już przed czwartkowymi wyborami lokalnymi w Partii Pracy pojawiały się głosy o możliwej zmianie lidera.
Premier nadal cieszy się poparciem swoich ministrów. - Nie zmienia się pilota w czasie lotu - skomentował w piątek wicepremier i minister sprawiedliwości David Lammy.
Minister obrony John Healey powiedział z kolei, że „możliwy chaos związany ze zmianą lidera” jest ostatnią rzeczą, której życzyliby sobie wyborcy, a Starmer „może jeszcze odwrócić sytuację”.
Farage: Historyczna zmiana
Lider prawicowo-populistycznej partii Reform UK Nigel Farage ocenił, że wyniki czwartkowych wyborów lokalnych w Anglii oznaczają historyczną zmianę w brytyjskiej polityce. Reform UK potrafi wygrać zarówno z konserwatystami, jak i laburzystami - podkreślił polityk.
- Przyzwyczailiśmy się do myślenia o polityce w kategoriach lewicy i prawicy, a jednak Reform UK potrafi wygrywać w okręgach, w których od zawsze zwyciężała Partia Konserwatywna - powiedział Farage. Dodał, że jego partia zdobyła również mandaty radnych w okręgach, w których Partia Pracy dominowała „od zakończenia I wojny światowej”.
Polityk wygłosił swoje przemówienie przed ratuszem należącej do Londynu gminy Havering. Według dotychczasowych wyników to jeden z dwóch samorządów, w których Reform UK zdobyła bezwzględną większość.
Mieszkańcy Anglii wybierali w czwartek 5066 radnych w 136 samorządach, czyli w około jednej trzeciej wszystkich takich jednostek. Po podliczeniu głosów z 45 gmin Reform UK zdobyła 388 mandatów. Niemal wszystkie z nich były zajmowane wcześniej przez radnych innych ugrupowań, w dużej mierze Partii Pracy, która utraciła jak dotąd 258 przedstawicieli.
Krytykująca establishment i masową imigrację Reform UK ma w brytyjskim parlamencie tylko ośmiu posłów, ale, według sondaży, cieszy się obecnie największym poparciem społeczeństwa.
Zdaniem wielu komentatorów czwartkowe wybory samorządowe pokazują poważną zmianę na brytyjskiej scenie politycznej - koniec dominacji dwóch ugrupowań - Partii Konserwatywnej i Partii Pracy - i coraz większe znaczenie innych formacji.
Dotychczasowe wyniki pokazują, że wybory są też sukcesem Liberalnych Demokratów i Partii Zielonych. Oba te ugrupowania zdobyły po kilkadziesiąt nowych mandatów.
(PAP)
adj/ rtt/




























































