W I kwartale br. papierosy pochodzące z nielegalnych źródeł miały 9,7-proc. udziału w polskim rynku; budżet państwa traci na tym rocznie miliardy złotych z powodu nieodprowadzonej akcyzy - poinformowało Krajowe Stowarzyszenie Przemysłu Tytoniowego.


Jak wynika z przytoczonych przez Krajowe Stowarzyszenie Przemysłu Tytoniowego (KSPT) danych Instytutu Almares, w I kwartale br. udział nielegalnych papierosów na polskim rynku sięgnął 9,7 proc. W 2023 roku było to 4,7 proc. W ocenie stowarzyszenia zwiększenie tytoniowej kontrabandy wynika ze zbyt wysokiej stawki podatku akcyzowego. Prowadzi to do wypierania legalnie sprzedawanych wyrobów tytoniowych przez produkty pochodzące z nielegalnych źródeł.
„Przekłada się to również na niższe, od pierwotnie zakładanych przez Ministerstwo Finansów, wpływy z tytułu podatku akcyzowego. Tylko w 2025 r. legalna sprzedaż papierosów spadła o 13 proc., a w pierwszych 7 miesiącach br. o kolejne 10 proc. (...) W 2025 roku akcyza na papierosy wzrosła o 25 proc., na tytoń do palenia o 38 proc., na wyroby nowatorskie o 50 proc., a na płyny do papierosów elektronicznych aż o 75 proc. Zakładane przez Ministerstwo Finansów wpływy nie zostały jednak osiągnięte. Plan dochodów z analizowanych wyrobów akcyzowych na 2025 rok wynosił 37,15 mld zł, podczas gdy wykonanie wyniosło 33,61 mld zł” - przekazało Stowarzyszenie.
Zwróciło uwagę, że wzrost sprzedaży nielegalnych wyrobów tytoniowych uderza również w branżę handlową.
„Dla wielu legalnie działających mniejszych sprzedawców wyroby tytoniowe odpowiadają za znaczącą część obrotu, dlatego odpływ klientów do nielegalnych źródeł jest dla nich szczególnie dotkliwy. Legalny przedsiębiorca nie może konkurować z produktem, od którego nie są odprowadzane podatki i który nie podlega tym samym obowiązkom regulacyjnym. Dziś papierosy w nielegalnym obrocie kosztują ok. 9-10 zł i z taką ceną nie da się konkurować” – zauważył cytowany w komunikacie KSPT Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu.
Stowarzyszenie przekazało, że wzrost sprzedaży nielegalnych produktów tytoniowych uderza w cały łańcuch dostaw – od plantatorów, przez zakłady produkcyjne i zatrudnionych w nich pracowników, po dystrybucję i handel.

„Jeżeli legalny rynek się kurczy, konsekwencje ponoszą nie tylko firmy. To uderza również w ludzi pracujących. (...) Szara strefa nie jest problemem jednej branży, ale całej gospodarki” – zauważył cytowany w komunikacie przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego Maciej Skorliński. (PAP)
gkc/ pad/





























































