Miliardowe zyski, kontrowersyjne darowizny od zagranicznych mocarstw i bezprecedensowa monetyzacja wpływów politycznych przez rynek kryptowalut. Rok po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu, granica między interesem publicznym a prywatnym portfelem prezydenta uległa całkowitemu zatarciu. Analizy rynkowe wskazują, że urzędowanie stało się dla Trumpa jednym z najbardziej dochodowych przedsięwzięć w karierze.


Z najnowszych analiz, na które powołuje się "The New York Times", wynika, że Donald Trump wykorzystał urząd prezydenta do wygenerowania co najmniej dodatkowych 1,4 mld USD majątku. Kwota ta jest uznawana za ostrożny szacunek, ponieważ znaczna część operacji finansowych Trump Organization, szczególnie w sektorze aktywów cyfrowych, pozostaje poza standardowym nadzorem publicznym. Dla porównania, przyrost ten odpowiada ponad 16,8 tys. krotności mediany rocznego dochodu amerykańskiego gospodarstwa domowego.
Podczas gdy historycznie prezydenci USA unikali komercjalizacji swojego wizerunku, obecna administracja zdaje się traktować politykę jako dźwignię dla globalnego biznesu. Warto przypomnieć, że Harry Truman, opuszczając urząd w 1953 r., nie posiadał nawet samochodu i wrócił z żoną do Missouri pociągiem, żyjąc przez pewien czas z emerytury wojskowej. Truman odmawiał podejmowania pracy, która mogłaby być postrzegana jako komercjalizacja jego służby publicznej, tłumacząc, że chce, by ktoś zatrudnił jego, a nie jego jako byłego prezydenta.
Trumpa wspiera ekspansja zagraniczna i rynek krypto
Bogaceniu się Trumpa sprzyja ekspansja zagraniczna. Trump Organization prowadzi obecnie ponad 20 projektów deweloperskich w krajach takich jak Oman, Indie czy Wietnam. To właśnie w Wietnamie doszło do jednej z najbardziej jaskrawych korelacji: administracja Trumpa złagodziła restrykcje celne wobec Hanoi zaledwie miesiąc po tym, jak tamtejsze władze wydały ekspresowe zgody na budowę kompleksu golfowego wartego 1,5 mld USD, sygnowanego nazwiskiem prezydenta. Dodatkowo, bilans zasilił "dar" od rządu Kataru – luksusowy Boeing 747 o wartości 400 mln USD, który choć obecnie służy jako Air Force One, po zakończeniu kadencji ma stać się prywatną własnością fundacji Trumpa.
Prawdziwym "gamechangerem" okazał się jednak rynek krypto. Jak donosi Reuters, rodzina Trumpów zarobiła na projektach związanych z aktywami cyfrowymi co najmniej 867 mln USD. Mechanizm ten budzi szczególne emocje u analityków ds. korupcji – sprzedaż rodzinnych tokenów (m.in. $MELANIA czy udziały w World Liberty Financial) pozwala zagranicznym inwestorom i lobbystom na niemal bezpośrednie transferowanie środków do kieszeni prezydenta bez konieczności ujawniania tożsamości.

Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ. Bóg byłby dumny
Prezydent USA Donald Trump powiedział we wtorek, że tworzona przez niego Rada Pokoju może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. Stwierdził jednak, że chce, by ONZ kontynuowała działalność i zrealizowała swój potencjał.
Miliony dolarów także z medialnych ugód
Równie lukratywne okazały się relacje z gigantami technologicznymi i medialnymi. Meta, YouTube, X (dawny Twitter) oraz Paramount wypłaciły Trumpowi łącznie 90,5 mln USD w ramach ugód. Eksperci zwracają uwagę na ich specyficzny timing – Paramount przelał prezydentowi 16 mln USD z tytułu sporu o montaż wywiadu dokładnie trzy tygodnie przed tym, jak federalny regulator (FCC) wydał zgodę na fuzję firmy o wartości 8 mld USD. Podobnie oceniany jest kontrakt Amazonu na dokument o Melanii Trump (28 mln USD) – kwota ta wielokrotnie przewyższa rynkowe wyceny podobnych produkcji, co interpretowane jest jako próba "kupienia" przychylności administracji przez Jeffa Bezosa w kontekście postępowań antymonopolowych.
Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania demokratyczną legitymację podejmowanych decyzji państwowych. Skala prywatnej akumulacji bogactwa przez urzędującego prezydenta nie ma analogii w nowożytnej historii USA. Krytycy ostrzegają przed powstaniem "kultury biddera", w której dostęp do ucha prezydenta i korzystne rozstrzygnięcia regulacyjne są bezpośrednio skorelowane z inwestycjami w biznesowe portfolio rodziny Trumpów. W efekcie amerykańscy podatnicy oraz globalne rynki stają przed pytaniem: czy decyzje Białego Domu są podyktowane interesem narodowym, czy aktualnym kursem rodzinnych tokenów i postępami na placach budowy zagranicznych kurortów.
Oprac. JM






























































