Niedługo po
tym, jak sprzedaliśmy Opsware firmie Hewlett-Packard, miałem okazję spotkać się z legendarnym inwestorem kapitału wysokiego ryzyka
Dougiem Leonem z Sequoia Capital. Mój
rozmówca prosił, abym odpowiedział
mu na pytanie, jak to możliwe, że z firmy
skazanej w oczach świata na
bankructwo stworzyliśmy bez rekapitalizacji przedsiębiorstwo wyceniane na 1,6
miliarda dolarów.
Właściwy sposób zwalniania ludzi*
Gdy opowiedziałem mu o wszystkich szczegółach — włącznie
z przyznaniem się, że
kilka razy byliśmy bardzo bliscy dna, gdy cena akcji spadła do 35 centów, gdy media nas nie oszczędzały i przetrwaliśmy
trzy serie zwolnień, w czasie których rozstaliśmy się łącznie z czterystoma pracownikami — Doug najbardziej zdziwił się tym, że udało nam się
przetrwać tak duże zwolnienia. Mój rozmówca stwierdził, że mimo ponaddwudziestoletniego doświadczenia w
branży venture capital nigdy nie widział firmy, która potrafiła się odrodzić po serii
zwolnień większych grup ludzi i której
udało się ostatecznie osiągnąć tak świetne wyniki finansowe. Przyznał, że w każdym
takim przypadku gotów byłby iść o
zakład, że firma upadnie. Ponieważ wyglądało na to, że moje jedyne
doświadczenie było wielkim wyjątkiem od reguły, uznałem, że warto przy tej okazji się czegoś więcej nauczyć.
Zapytałem, dlaczego wszystkim innym startupom się nie udało. Według Douga chodziło o to, że zwolnienia
nieuchronnie zniszczyły kulturę firmy. Gdy ludzie widzą, jak odchodzą ich przyjaciele, nie chcą już
ponosić ofiar i angażować się w
pracę tak jak wcześniej. Choć czasami firmom udawało się przetrwać jakieś
pojedyncze epizody seryjnych zwolnień, to
bardzo mało prawdopodobne było to, że taka firma odniesie wielki sukces.
Stworzenie przedsiębiorstwa — firmy o tak
dużej wycenie — po trzech kolejnych sesjach zwolnień grupowych i
bardziej niepochlebnych artykułach w mediach
(autorzy artykułów, które trafiały na pierwsze strony „Wall Street
Journal” i „Businessweek”, nie zostawili na
nas suchej nitki) było niczym
naruszenie praw fizyki venture
capital. Doug chciał wiedzieć, jak to się
nam udało. Jakiś czas zastanawiałem
się nad odpowiedzią. Oto ona.
Z
perspektywy czasu mogę powiedzieć, że mojej firmie udało się utrzymać ciągłość kulturową i zatrzymać najlepszych
pracowników mimo wielu masowych zwolnień, bo rozstawaliśmy się z ludźmi we
właściwy sposób. To zdanie może brzmieć jak herezja. Bo jak coś,
co u samego swojego założenia jest złe,
może być dobre, to znaczy wykonywane „we właściwy sposób”?
Już wyjaśniam.
Krok 1: Odpowiednie nastawienie
Gdy firmie nie udaje się osiągnąć zakładanych
przychodów, a wyniki są na tyle kiepskie, że pojawia się konieczność zwolnienia
pracowników, których z taką skrupulatnością wcześniej wyszukała i zatrudniła,
to świadomość tego staje się dużym obciążeniem dla kadry kierowniczej.
Pamiętam, że podczas pierwszej serii zwolnień w naszej firmie dostałem kopię korespondencji grupy moich
pracowników. Jeden z naszych inteligentniejszych ludzi napisał: „Ben albo
kłamie, albo jest głupi. Albo jedno i drugie”. Gdy przeczytałem ten fragment, pomyślałem sobie: „Pewnie, że jestem głupi”. W takim trudnym
momencie niełatwo się skupić na przyszłości firmy, ponieważ przytłacza Cię
przeszłość. Ale właśnie takie jest Twoje zadanie. Masz patrzeć w przyszłość.
Krok 2: Niczego nie opóźniaj
Jeśli zdecydujesz, że nie ma innego wyjścia,
jak tylko zwolnić ludzi, to czas, jaki upłynie od podjęcia tej decyzji do jej
realizacji, powinien być jak najkrótszy. Jeśli pojawią się jakieś przecieki (a
to musi się zdarzyć, jeśli dojdzie do
opóźnienia), to przyjdzie Ci radzić sobie z dodatkowymi problemami.
Ludzie zaczną wypytywać menedżerów,
czy muszą się liczyć z utratą pracy. Jeśli
menedżerowie nie będą znać odpowiedzi, to wyjdą na niedoinformowanych.
Jeśli będą znać odpowiedź, to albo zmusisz
ich do okłamywania swoich podwładnych, albo przełożeni potwierdzą przecieki, co
doprowadzi do rozprzestrzeniania się
pogłosek, albo nie powiedzą nic, co jednak będzie się wiązało z pojawieniem się
kolejnej fali niezdrowych emocji. Podczas pierwszych zwolnień w Loudcloud i Opsware popełniliśmy poważny błąd w ocenie dynamiki zachowań grupowych, ale przed kolejnymi znacznie poprawiliśmy wszystkie procesy.
Krok 3: Nie możesz mieć żadnych wątpliwości,
dlaczego zwalniasz ludzi
Gdy przyjdzie do zwolnień, członkowie rady nadzorczej mogą Cię
pocieszać, przedstawiając sprawy w pozytywnym świetle. Mogą na
przykład przekonywać: „To świetna okazja, żeby się zająć
kilkoma problemami z wydajnością zespołów i uprościć strukturę organizacyjną firmy”. Nawet jeśli to prawda, to nie pozwól, żeby tego typu stwierdzenia sprowokowały Cię do zmiany przekazu skierowanego
do pracowników. Zwalniacie, ponieważ
firma nie wykonała planu. Gdyby wynikało to z problemów wydajności, to
zastosowałbyś zupełnie inne środki. To
firma nie sprostała wymaganiom.
To rozróżnienie ma znaczenie krytyczne, ponieważ przekaz wysłany do firmy i
zwalnianych osób nie powinien brzmieć: „Wszystko w porządku,
wykonujemy po prostu niewielką
korektę kadry w związku z małymi problemami z wydajnością”. Powinieneś raczej jasno dać do zrozumienia: „Firma poniosła porażkę i żeby iść do przodu, będziemy musieli się pożegnać z kilkoma wspaniałymi
ludźmi”. Przyznanie się do porażki może nie wydawać się wielkim problemem, ale uwierz mi, to wcale nie jest łatwe. „Uwierz
mi”. „Zaufaj”. Takie słowa skierowane do pracowników wychodzą z ust CEO. Zaufaj mi, to będzie świetna firma. Zaufaj mi,
bo to właściwy krok na twojej
ścieżce kariery zawodowej. Zaufaj mi, poprawi się twoje życie. Zwolnienia sprawiają, że pracownik przestaje ufać. Aby odbudować zaufanie, musisz być szczery.
Krok 4: Doszkalaj swoich menedżerów
Najważniejszym etapem całego przedsięwzięcia jest odpowiednie
przygotowanie kadry zarządzającej do czekającego ją zadania. Jeśli każesz swoim menedżerom wykonywać to
wyjątkowo niewdzięczne zadanie bez przeszkolenia, to większość polegnie.
Szkolenie
zacznij od wpojenia złotej zasady: Menedżerowie muszą sami
zwalniać podległych im ludzi. Nie mogą przekazać tego zadania człowiekowi z działu zasobów
ludzkich lub bardziej sadystycznemu ze
swoich kolegów z kierownictwa. Nie możesz wynająć firmy outsourcingowej,
jak w filmie W chmurach. Każdy
menedżer zwalnia swoich
ludzi. Koniec. Kropka.
Dlaczego
uważam tę zasadę za obowiązkową? Dlaczego ci lepiej radzący sobie w trudnych
chwilach menedżerowie nie mogą wykonać tego zadania dla dobra ogółu? Bo
zwalniani ludzie nie będą pamiętać wszystkich dni, które spędzili w firmie, ale
na pewno zapamiętają ten dzień, gdy się z nią rozstają. Będą wspominać każdą
chwilę tego dnia i te szczegóły będą miały dla nich wielkie znaczenie.
Reputacja firmy i jej menedżerów zależy od tego, czy będziesz potrafił stanąć
wyprostowany przed szeregiem ludzi, którzy Ci
zaufali i ciężko dla Ciebie pracowali. Jeśli mnie zatrudniłeś, a ja
kosztem swojego zdrowia zaharowywałem się
dla Ciebie, to oczekuję, że będziesz mieć
przynajmniej tyle odwagi,
żeby zwolnić mnie osobiście.
Gdy nakażesz
menedżerom zwalnianie swoich ludzi, pamiętaj, że powinieneś dobrze przygotować
ich do wykonania tego zadania:
Menedżerowie
muszą umieć krótko wyjaśnić zwalnianemu pracownikowi,
co się stało, podkreślając przy tym, że przyczyną zwolnień jest porażka firmy,
a nie negatywna ocena jego pracy.
Menedżerowie powinni wytłumaczyć zwalnianemu pracownikowi, że jest ofiarą zbiegu tych
zdarzeń, a decyzja jest ostateczna.
Przełożony
każdego zwalnianego pracownika powinien być przygotowany
na pytania dotyczące programów pomostowych i wsparcia udzielanego przez
firmę osobom zwalnianym.
Krok 5: Zwróć się do całej firmy
Przed rozpoczęciem procesu zwolnień CEO musi zaplanować spotkanie ze
wszystkimi pracownikami. Jego zadaniem jest przekazanie podstawowych informacji, które zapewnią właściwy kontekst i będą
fundamentem, na którym wesprą się w swojej pracy menedżerowie. Jeśli zrobisz to tak, jak trzeba, to menedżerowie będą
mieli dużo łatwiejsze zadanie. Pamiętaj o tym, co powiedział kiedyś Bill
Campbell, dyrektor wykonawczy Intuit:
Twoje przesłanie powinno być tak
skonstruowane, aby dotrzeć do świadomości
tych, którzy zostają. Ci, którzy zostają, będą
oceniać, jak potraktowałeś odchodzących kolegów. Wielu z tych, którzy odchodzą, dalej będzie utrzymywało bliskie
relacje z tymi, którzy zostali.
Bliższe niż Ty! Dlatego powinieneś
potraktować ich z szacunkiem.
Nie zmienia to faktu, że firma musi patrzeć w przyszłość, dlatego nie próbuj
się za bardzo kajać i przepraszać.
Krok 6: Bądź dostępny, bądź obecny
Po zapowiedzi
zwolnień nie będziesz mieć ochoty na żadne spotkania i rozmowy z ludźmi.
Prawdopodobnie będziesz wtedy wolał skoczyć do pubu na kilka kieliszków
tequili. Nie rób tego. Bądź obecny. Bądź dostępny.
Zaangażuj się. Ludzie chcą na Ciebie patrzeć. Chcą przekonania, że martwisz się ich losem. Ludzie, których
zwalniasz, będą chcieli wiedzieć, czy
łączy ich jeszcze coś z Tobą i z
firmą. Rozmawiaj z nimi. Pomóż im zabrać rzeczy do samochodów. Niech wiedzą, że doceniasz ich wkład w rozwój firmy.