Przewalutowanie kredytów frankowych, podatek bankowy, budżet Polski, a także tania ropa i sytuacja gospodarcza w Chinach, USA czy Rosji - te wszystkie tematy poruszył dziś Marek Belka, który wystąpił na konferencji "Gospodarcze Otwarcie Roku" organizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą.


Prezes NBP odniósł się do wchodzącego w życie podatku bankowego. Jego zdaniem sektor bankowy nadal będzie w stanie prowadzić akcję kredytową, choć klienci zapłacą więcej.
– Podatek bankowy to coś, z czego żaden szef NPB albo przewodniczący KNF nie będzie szczęśliwy, bo to osłabia banki. Ale, po pierwsze, nie dyskutuje się z faktami, a podatek został wprowadzony. Banki to przełkną – suma jest znaczna, ale z czasem banki ją odrobią. Zapłacimy więcej, zwiększą się marże itp. Oczywiście współczuję państwu, że będziecie te marże płacić, ale jako człowiek odpowiedzialny za stabilność systemu finansowego bardzo się cieszę. To nie zaszkodzi bankom w zwiększaniu zasobów kapitału, a to jest podstawą w zdolności do kreacji kredytu – powiedział prezes Belka.
Zdaniem Marka Belki, podatek bankowy oraz dodatkowe obciążenia, takie jak dopłaty do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego czy stworzenie Funduszu Wsparcia Pożyczkobiorców, w różny sposób uderzają w poszczególne banki, co „budzi obawy NBP o najsłabszą część” tego sektora.
Przewalutowanie – pomysł z piekła rodem
- O propozycji przewalutowania kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich wypowiedziałem się ostro i będę się tak wypowiadał. Zawsze uważałem, że to pomysł z piekła rodem – zarówno dla tych, którzy biorą, jak i udzielają. Tak sobie żartowaliśmy z kolegami ze środowiska, że jak dziecko coś nabroi, to – mówiąc niepoprawnie politycznie – daje mu się klapsa albo tnie kieszonkowe, a nie wyrzuca z domu – obrazowo nakreślił swoje stanowisko Belka.

– Niestety, problem został doprowadzony do niewłaściwych rozmiarów, a na to nie zasługuje. Nie ma żadnego powodu ekonomicznego, żeby się tym zajmować. Ludzie, którzy wzięli te kredyty, spłacają je w sposób rewelacyjny. Ba, mimo całego ostatniego hałasu, nadal spłacają je w sposób rewelacyjny. Oczywiście im mniejsze lobby, tym silniejsze, a hałas wokół tej sprawy nie jest dobry – powiedział.
Jak dodał prezes NBP, „realizacja któregoś z profrankowiczowskich wariantów” będzie prowadzić do wzrostu ryzyka w sektorze bankowym. Najbardziej zagrożone banki to – jak podkreślił Marek Belka – „to na ogół baki bez udziału kapitału zagranicznego”.
W ostatniej części wypowiedzi szef polskiego banku centralnego skrytykował też same banki. Belka napiętnował m.in. arbitralne wyznaczanie spreadu walutowego lub nieuwzględnianie tej kwestii w umowach.
– Nie wiem czy to niezgodne z prawem. Pewnie nie, ale na pewno jest to pogwałcenie zasad etycznych i obyczajów. Za to banki powinny zapłacić. Trzeba im przyciąć kieszonkowe, ale nie wyrzucać z domu. Bez banków będzie nam smutno – stwierdził prezes Belka.
Przeczytaj także
Belka zaniepokojony budżetem na 2017 rok
- O sytuacji polskiej gospodarki najlepiej świadczy, że jest to gospodarka zrównoważona, rosnąca mniej więcej w tempie potencjału. Gospodarczo jest to stan wymarzony. W Europie nie ma gospodarki, która byłaby lepiej zrównoważona. Równie dobrze zrównoważona jest gospodarka Czech - powiedział.
- Dlaczego zatem jesteśmy zaniepokojeni? Z powodu budżetu. Budżet na ten rok jest dobrze zbudowany i wydaje się bezpieczny. Cóż się stało w tym budżecie tak naprawdę? Wprowadzono program 500+ i określono trzy źródła jego finansowania: podatek od instytucji finansowych, podatek sklepowy i przesunięcie wpływów z z aukcji wysokich częstotliwości z poprzedniego roku na rok bieżący. To się składa. W budżecie na 2016 nie jest przewidziany wzrost ściągalności podatku VAT. To należy zapisać na dobre, bo jest realistyczny. Tryb jest taki – w 2016 roku wykorzystamy jednorazowa okazję, ale rok ‘16 przepracujemy na tyle, aby w ‘17 roku stworzyć stabilne, dodatkowe źródła dochodów - dodał.
Przeczytaj także
- W budżecie na 2016 nie jest przewidziany wzrost ściągalności podatku VAT. To należy zapisać na dobre, bo jest realistyczny. Tryb jest taki – w 2016 roku wykorzystamy jednorazowa okazję, ale rok ‘16 przepracujemy na tyle, aby w ‘17 roku stworzyć stabilne, dodatkowe źródła dochodów. Zgadza się? Zgadza się. Lepiej nie można zrobić. Czy to znaczy, że nie można się niepokoić? Można, bo są nowe propozycje wydatkowo–podatkowe. Propozycja podwyższenia kwoty wolnej. Jestem bardzo pozytywnie do tej decyzji nastawiony. Obniżenie wieku emerytalnego - jestem bardzo negatywnie nastawiony. To są dwie propozycje znaczące dla budżetu. Osobiście o budżet 2016 się nie martwię, ale jak każdy człowiek, który trochę myśli, martwię się o przyszłość. Jak pogodzić pewne zamierzenia społeczne z realiami budżetowymi - zaznaczył.
Chiny, ropa, USA, Rosja
Część swojej wypowiedzi Marek Belka poświęcił opisowi największych zagrożeń stojących przed światową gospodarką. Zaczął – jak niemal wszyscy komentatorzy i analitycy – od Chin.
- Problemem nie jest to, że gospodarka chińska zwalnia, bo ona musi zwalniać. To gospodarka olbrzymia, a dotychczas jej motorem wzrostu był eksport. Aby utrzymać tempo wzrostu gospodarki Chin na poziomie 10%, to każdego roku musiałaby na świecie pojawiać się gospodarka o wielkości Korei Południowej. To niemożliwe – stwierdził Belka.
Jak zauważył prezes NBP, „chińska gospodarka musi przestawić swój podstawowy motor napędowy z eksportu na wewnętrzną konsumpcję”.
- To łatwo powiedzieć, ale o wiele trudniej wykonać. Oznaczać to musi np. zmianę zwyczajów ludności chińskiej, jeżeli chodzi o oszczędzanie. Stopa oszczędzania jest tam niebotycznie wysoka i powodowana m.in. słabo rozwiniętym systemem opieki zdrowotnej i emerytalnym oraz polityką jednego dziecka” – stwierdził.
Zdaniem Marka Belki, dostęp do taniego kapitału rodzi „skłonności do nadużywania” i sprawia, że w Chinach „proces inwestycyjny cechuje się masowym marnotrawstwem.
- Jeżeli stopa inwestycji jest bliska 50%, a wzrost gospodarczy jest poniżej 7%, to możemy wyobrazić jak olbrzymie marnotrawstwo musi się tam odbywać. Przed Chinami stoi wyzwanie zmiany tej sytuacji – dodał.
Następnie Marek Belka skomentował aktualną politykę monetarną USA i jej wpływ na resztę globu.
- Poza wszelką wątpliwością USA będą pierwszym wielkim krajem, który będzie wychodził z zerowych stóp procentowych. Jakie to będzie miało skutki? Po pierwsze, korzystając z olbrzymiej płynności na rynku, w ostatnich latach przedsiębiorstwa z krajów emerging markets zadłużyły się w dolarach bardzo znacząco. Dzisiaj ten dług zaczyna im bardzo ciążyć. Wielu uważa, że to największy problem gospodarki światowej. I jeżeli skądś ma popłynąć impuls do następnego kryzysu – a taka jest moda, żeby oczekiwać wielkiego kryzysu – to dokona się to w sektorze korporacyjnym krajów BRICS – stwierdził.
Ropa naftowa jest ultra tania. Dlaczego tak mówię? Bo wiele krajów dziś ma koszty wydobycia wyższe niż 28 dolarów. To niepokoi. Zasada w ekonomii jest taka, że jak coś za bardzo spada, to potem odbije. Jeżeli cena ropy będzie iść do dołu – a może iść, bo wejdzie Iran – to możemy mieć do czynienia z niespodziewanymi odbiciami na tym rynku – powiedział Belka.Prezes NBP dodał, że na skutek spadających cen surowców bardzo trudno będzie uratować polskie górnictwo.
- Jesteśmy w cichej albo głośnej satysfakcji, gdy Rosja grilluje się przy cenie ropy na poziomie 28 dolarów czy jeszcze niższym. Na posiedzeniach Banku Rozliczeń Międzynarodowych siedzę koło szefowej banku centralnego Rosji. Zapytałem ją czy w Rosji widać pozytywny skutek spadku kursu rubla, który daje szansę na dywersyfikację gospodarki. Odpowiedziała: „niewiele albo wcale” – powiedział Belka, przypominając, że gdy dolar kosztował 20 rubli, to trudno było wdrożyć niektóre programy MFW czy BŚ dotyczące strategii dywersyfikacji rosyjskiej gospodarki, a dziś jest to możliwe.
Jako przykład udanej transformacji gospodarczej Belka podał Polskę i czasy reform Leszka Balcerowicza.
- Co było sednem wielkiego wstrząsu Balcerowicza? Wyłącznie prądu z firm państwowych. Stworzyło się w ten sposób rynek dla nowego sektora przedsiębiorczości. Nie tylko wyrzuciło się ludzi z umiejętnościami, którzy mogli tworzyć nowe firmy i nie tylko uwolniło się maszyny. Przede wszystkim uwolniło się przestrzeń. Tego w Rosji nie ma – stwierdził.
Konferencja "Gospodarcze Otwarcie Roku" wciąż trwa, a jej przebieg można śledzić TUTAJ.
Michał Żuławiński





























































