REKLAMA

Propozycja prezydenta dla frankowców. "Kurs sprawiedliwy" i "kredyt hipotetyczny"

2016-01-15 12:03
publikacja
2016-01-15 12:03

Kancelaria Prezydenta przygotowała projekt ustawy dotyczący kredytów walutowych, który zakłada trzy mechanizmy restrukturyzacji kredytów. Projekt zostanie wysłany do KNF i wówczas znane będą koszty tej operacji dla sektora bankowego - poinformował Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta RP.

[Aktualizacja - godz. 18:20]

/ fot. KACPER PEMPEL / FORUM

"Jakie będą koszty dla sektora będziemy wiedzieli jak KNF udzieli odpowiedzi na pytania zawarte w piśmie, do którego zostanie dołączony ten projekt. My sądzimy na podstawie spotkań, które odbyliśmy, że ten projekt będzie korzystny dla gospodarki (...) Zwiększy się poziom również podatków uzyskiwanych przez budżet państwa" - powiedział w piątek Łopiński.

"Nie jest to projekt uzgodniony ze środowiskiem bankowym. Pewnie tak część frankowiczów, jak i część banków nie będzie zadowolona z rozwiązań, które się w tym projekcie znajdują. Ale w przypadku kompromisu tak bywa, że obie strony nie są do końca usatysfakcjonowane" - dodał.

Poinformował, że projekt nie jest uzgodniony z MF i NBP, natomiast w pracach uczestniczyli przedstawiciele MF.

"Prezydent postawił przed nami zadanie znalezienia sposobu, który nie będzie dyskryminował ani uprzywilejowywał żadnej grupy kredytobiorców. Prezydent chciał (...) żeby ten projekt ustawy również zapewniał bezpieczeństwo finansowe" - powiedział Łopiński.

"Wzięliśmy pod uwagę opinie i sytuacje osób, które w podobnym czasie zaciągały kredyty w złotych polskich. Prezydent uznał, że sprawiedliwe będzie porównanie jednej grupy kredytobiorców z drugą. Osoby, które zaciągały kredyt w złotych polskich nie były narażone na wahania kursu, ale płaciły od samego początku o wiele wyższe odsetki (...)" - dodał.

"Kurs sprawiedliwy jest wyliczany indywidualnie, w stosunku do danej umowy kredytowej, jest wyliczany raz i służy już spłacie tego kredytu do końca jego trwania. Może też służyć oczywiście nadpłacie kredytu i spłacie kredytu w całości" - powiedziała mec. Aneta Frań-Adamek.

Prezydencki projekt dotyczący kredytów walutowych zakłada, że uprawnienie do składania wniosków o przewalutowanie będzie ograniczony w czasie.

Informująca o szczegółach projektu mec. Aneta Frań-Adamek powiedziała na piątkowej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim, że projekt zawiera trzy rodzaje restrukturyzacji kredytów - restrukturyzacja dobrowolna, przymusowa i przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu.

"Restrukturyzacja dobrowolna jest to restrukturyzacja, która zakłada dobrowolność ze strony banków. Bank musi zgodzić się na zmianę umowy, jaką ma zawartą z konsumentem i na warunkach określonych szczegółowo w ustawie dochodzi do aneksowania umowy. Konsument spłaca swoje zadłużenie po +kursie sprawiedliwym+" - wyjaśniła Frań-Adamek.

Procedura przymusowa będzie miała z kolei zastosowanie w przypadku, kiedy bank nie zastosuje procedury dobrowolnej. "Będzie ona wszczynana na wniosek konsumenta. Konsument wiedząc, jaki jest +kurs sprawiedliwy+ w jego przypadku, składa wniosek, aby mógł on dokonywać spłaty kredytu po tym +kursie sprawiedliwym+, który jest wyliczany raz" - kontynuowała mecenas.

Ostatni mechanizm, czyli przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu, także ma być wszczynany na wniosek konsumenta.

Zapisy projektu mają obejmować tych, którzy wzięli walutowe kredyty mieszkaniowe na własne potrzeby. Nie będzie obejmować wykorzystujących kredyt w działalności gospodarczej.

Projekt przygotowany w Kancelarii Prezydenta po kilku miesiącach konsultacji ze środowiskami frankowców został im przekazany. Będzie też skierowany, z prośbą o opinię, do KNF. "Nie jest to projekt uzgodniony z bankowcami, część banków będzie zapewne niezadowolona" - powiedział Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta RP.

Koszty dla sektora finansowego mają być znane po otrzymaniu odpowiedzi KNF.

"Liczymy, że ten projekt będzie korzystny dla gospodarki" - powiedział Łopiński, dodając, że dzięki niemu "zwiększy się poziom podatków, uzyskiwanych przez budżet państwa".

W przypadku spreadów, kredytodawca będzie zobowiązany do dokonania wyliczeń różnic między stosowanym przez niego kursem, a kursem NBP. "Suma będzie odejmowana na wniosek konsumentów od kwoty przeznaczonej do spłaty" - powiedziała Frań-Adamek.

Propozycja dla frankowców - najważniejsze fakty

Zwrot kwot pobranych w związku ze stosowaniem spreadu walutowego, dwa warianty restrukturyzacji zadłużenia oraz możliwość przekazania nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu – tak w skrócie przedstawia się propozycja ustawy zaprezentowanej przez kancelarię prezydenta. Przedstawiamy najważniejsze założenia pakietu.

Ustawa o sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytu i pożyczki – taką nazwę nosi projekt aktu prawnego, który rodził się przez kilka miesięcy w kancelarii prezydenta. O postępach prac informowaliśmy na łamach Bankier.pl na bieżąco. 15 stycznia, w rocznicę „czarnego czwartku”, kancelaria zaprezentowała finalną wersję dokumentu.

Ustawa ma dotyczyć umów zawartych w okresie od 1 stycznia 2000 r. do dnia wejścia w życie nowego prawa. Osoby, które już zdążyły spłacić swój kredyt nie skorzystają z nowych rozwiązań. Drugim istotnym założeniem ustawy jest ograniczenie grona beneficjentów do konsumentów. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą będą mogły również skorzystać z nowego prawa, jeśli nie dokonywały odpisów amortyzacyjnych od nieruchomości obciążonej hipoteką i nie zaliczały do kosztów uzyskania przychodów odsetek od kredytu.

Czytaj więcej
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Kurs "sprawiedliwy"

Kurs "sprawiedliwy", po którym będzie wyliczane przewalutowanie kredytów walutowych,  ma być indywidualnie wyliczany dla każdego kredytobiorcy.

Mec. Frań-Adamek wyjaśniła, że w kalkulatorze będzie się podawać podstawowe dane - np. wielkość kredytu, dokładną datę zaciągnięcia go, obowiązujące kursy.

Po wpisaniu tych danych kalkulator będzie obliczał "kredyt hipotetyczny". "Porównanie, za pomocą algorytmu, tych dwóch kredytów, faktycznego i hipotetycznego, daje nam, po przeprowadzenia działania, tzw. kurs sprawiedliwy" - tłumaczyła Frań-Adamek.

Wtedy, dodała, suma rat "kredytu hipotetycznego" będzie odejmowana przez bank od sumy rat kredytu spłacanego. "Powstałą różnicę albo odejmuje się od wartości kredytu udzielonego w złotych, albo się dodaje" - zaznaczyła.

Kurs "sprawiedliwy" będzie się zatem zmieniał w zależności od tego, kiedy kredyt był udzielony. Może być więc np. tak, że kurs "sprawiedliwy" będzie podobny do obecnego, jeśli ktoś wziął kredyt w 2005 roku - mówiła Frań-Adamek.

Ale już np. dla kredytów wziętych w połowie 2008 roku, gdy kurs franka był niski, kurs "sprawiedliwy" będzie znacznie niższy od tego, po którym dziś konsumenci muszą spłacać kredyty.

"Chodzi o porównanie konsumenta, który miał kredyt denominowany lub indeksowany w obcej walucie do analogicznej sytuacji konsumenta, który by miał kredyt w złotówkach o takich samych parametrach" - powiedziała Frań-Adamek.

Czytaj dalej: Banki odliczą "straty" od podatku bankowego

Nie chcemy dyskryminować żadnej grupy kredytobiorców

Prezydent Andrzej Duda nie chciał, by projekt ustawy o kredytach walutowych dyskryminował lub uprzywilejowywał jakąś grupę kredytobiorców - zapewniał na piątkowej konferencji prasowej prezydencki minister Maciej Łopiński.

"Prezydent (...) chciał też, by ten projekt ustawy zapewniał również bezpieczeństwo finansowe. Nie chcemy zachwiać systemem bankowym" - zapewniał Łopiński.

Jak dodał, właśnie dlatego, by nie preferować żadnej grupy kredytobiorców, czyli np. kredytobiorców frankowych, nie uwzględniono w projekcie pomysłu, by kredyty walutowe były przeliczane po prostu po kursie z dnia ich zaciągnięcia.

Mec. Aneta Frań-Adamek, odpowiadając na pytania, zapewniała, że nieobjęcie ustawą osób prowadzących działalność gospodarczą, a objęcie nią jedynie konsumentów przeznaczających kredyty na własne potrzeby, nie jest niekonstytucyjne. "W wielu ustawach konsumenci są pod szczególną ochroną" - wskazała.

Ustawa będzie odnosić się do kredytów "denominowanych" we wszystkich obcych walutach, nie tylko frankach.

Banki odliczą "straty" od podatku bankowego

Prezydent RP, w ramach projektu ustawy chce, by banki mogły odliczyć "straty" wynikające z planowanej restrukturyzacji kredytów walutowych od nowego podatku bankowego. Maksymalnie wysokość podatku mogłaby być w ten sposób zmniejszona o 20 proc. - powiedział Przemysław Bryksa z Kancelarii Prezydenta RP.

"Chcemy, by banki miały prawo kompensowania braku spodziewanych korzyści, które będą wynikały z umorzeń rat kredytowych, z podatkiem bankowym" - powiedział Bryksa.

"Do 20 proc. należnego miesięcznie podatku bankowego banki będą mogły odliczać w ramach tej +straty+" - dodał.

Bryksa dodał, że nie będzie możliwości pełnego odliczenia, czyli wyzerowania podatku.

"Ale każdorazowo, miesięcznie bank będzie mógł odliczyć do 20 proc. kwoty należnego podatku. Będzie to następowało w systemie kroczącym w przyszłość. Kwota nieodliczona w konkretnym miesiącu będzie przechodziła na kolejne okresy" - powiedział.

Poinformował, że nie będzie to "strata" jednorazowa, będzie się rozkładać na cały okres życia kredytu.

Na giełdzie wśród banków nerwowo

Nerwowość w trakcie konferencji panowała na notowaniach banków posiadających w sowich portfelach kredyty frankowe. Początkowo spółki z sektora negatywnie zareagowały na propozycję Kancelarii, najmocniej tracił Getin Noble, którego papiery taniały o blisko 9%.

Później jednak nastąpiło odreagowanie m.in. za sprawą słów dotyczących rozliczania strat wynikających z przewalutowania poprzez podatek bankowy. Tuż po zakończeniu konferencji wspomniany Getin Noble osuwał się o 6,25%, a strata Millennium sięgała 3%. Giganci - BZ WBK, mBank oraz PKO - tracili po około 2%.
Wyraźnie lepiej spisywały się pozostałe banki. Notowania Aliora czy ING znajdowały się na kresce, Idea Bank umacniał się o 1%, Pekao traciło 0,7%.

Analitycy pokusili się już o wstępne oszacowanie kosztów nowej ustawy dla sektora. Według mBank Research wyniosą one 32 mld zł.

Czytaj dalej: resort finansów: projekt prezydenta realny

Minister finansów: Rozwiązania dot. frankowców są możliwe do przyjęcia

Proponowane przez Kancelarię Prezydenta rozwiązania dot. frankowców co do zasady są możliwe do przyjęcia, wymagają jednocześnie dopracowania w oparciu o szczegółowe dane z KNF - głosi komentarz ministra finansów Pawła Szałamachy.

Minister zastrzegł zarazem, że "za wcześnie jest jednak, aby zająć jednoznaczne stanowisko w sprawie szczegółowych zapisów proponowanego projektu, gdyż wymaga to analizy z punktu widzenia interesów Skarbu Państwa oraz konsultacji z innymi instytucjami, w których kompetencjach leży polityka monetarna i budżetowa".

"Minister finansów docenia fakt, że przedstawiono kompleksowy pomysł rozwiązania problemów tzw. frankowców, gdyż problemy te są istotne z punktu widzenia indywidualnych finansów setek tysięcy obywateli (...) Minister finansów jest otwarty na działania rozwiązujące problem w sposób sprawiedliwy, a zarazem bezpieczny dla całego systemu gospodarczego państwa" - czytamy w komentarzu.

KNF deklaruje, że policzy skutki projektu restrukturyzacji kredytów

"Standardowo, jak przy każdym projekcie ustawy, KNF policzy skutki regulacji dla stabilności systemu finansowego. Prace nad ustawą, to wynik braku ze strony banków dobrowolnej i adekwatnej reakcji na skokowy wzrost kursu franka, w tym braku zgody banków na systemowe rozwiązanie zaproponowane przez przewodniczącego KNF na początku 2015 roku - napisał rzecznik prasowy KNF Łukasz Dajnowicz w mailu przesłanym PAP.

Dajnowicz przypomniał, że Komitet Stabilności Finansowej (KSF), w skład którego wchodzi m.in. minister finansów, w stanowisku z 23 grudnia 2015 r. wskazał, że "inicjatywy regulacyjne dotyczące nowych obciążeń dla instytucji finansowych, zwłaszcza banków, powinny być konstruowane rozważnie, tak aby nie wpływały negatywnie na stabilność systemu finansowego i nie ograniczały zdolności banków do kredytowania gospodarki".

Frankowcy: cieszy nas, że jest projekt ustawy

Dobrze, że prezydent Andrzej Duda dotrzymał słowa i że jest projekt ustawy dotyczącej frankowców - podkreślił w piątek Maciej Pawlicki, lider stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu". Poinformował jednocześnie o złożeniu przez środowisko własnego projektu.

"Cieszymy się, że ta ustawa jest, ale to jest pierwszy krok" - mówił Pawlicki na konferencji prasowej. Dziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że dotrzymał słowa z kampanii i projekt został przygotowany.

Dziękował też za tryb pracy nad projektem, z udziałem środowiska frankowców. Pawlicki dodał, że choć wiele propozycji frankowców zostało w projekcie uwzględnionych, niektórych nie uwzględniono.

Dlatego stowarzyszenie "Stop Bankowemu Bezprawiu" przygotowało własny projekt ustawy, który przekazuje grupie posłów, a który nieco różni się od prezydenckiego.

Projekt frankowców obejmuje np. kredytobiorców prowadzących działalność gospodarczą, którzy amortyzują sobie część kosztów kredytu. Projekt likwiduje też definitywnie bankowy tytuł egzekucyjny, uznany przez TK za niekonstytucyjny i zniesiony w ubiegłym roku na mocy ustawy. Frankowcy chcą jednak, by bte przestał obowiązywać także wobec umów kredytowych zawartych w przeszłości.

"Ustawa uchwalona w ubiegłym roku zakazuje co prawda wystawiania nowych tytułów, ale pozwala bankom na realizowanie tych już wystawionych tytułów egzekucyjnych" - powiedział Arkadiusz Szcześniak ze stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu".

Projekt frankowców wprowadza też możliwość oddania nieruchomości w zamian za anulowanie reszty długu.

"Cieszymy się natomiast, że w projekcie prezydenckim nie ma żadnych ograniczeń, dotyczących metrażu nieruchomości" - mówił Szcześniak.

"Wychodzimy z założenia, że nieważne jest, czy osoba okradziona była bogata, czy biedna, złodziej ma oddać ukradzione pieniądze" - dodała Katarzyna Matuszewska ze stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu".

Frankowicze proponują także w swoim projekcie, by przy kredytach WIBOR był przez banki zamieniany na stopę referencyjną NBP. Co do zaproponowanego przez prezydenta sposobu wyliczania "kursu sprawiedliwego", frankowcy go "analizują".

Tomasz Sadlik ze stowarzyszenia "Pro Futuris" mówił, że po skierowaniu prezydenckiego projektu do KNF "jest pytanie, jak długo potrwają te konsultacje i kto będzie nad tym sprawował kontrolę".

"Pytanie do pani premier i do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego: czy jest wola, by szybko procedować tę ustawę, czy będziemy czekali kilka miesięcy na opinię KNF, a następnie będzie kilka miesięcy dyskusji" - pytał Sadlik. Apelował, by praca nad projektem dotyczącym frankowców odbywała się w takim tempie, jak ostatnio nad niektórymi projektami w Sejmie.

"To jak państwo polskie poradzi sobie z problemem instrumentów opartych o waluty, będzie miarą jego cywilizacyjnego rozwoju" - powiedział obecny na konferencji były wiceszef KNF Marcin Gomoła.

Uczestnicy konferencji byli dopytywani przez dziennikarzy, czy czują się bardziej usatysfakcjonowani czy oszukani prezydenckim projektem. "To nie jest sytuacja zero-jedynkowa, ale na pewno jeśli już, usatysfakcjonowani, a nie oszukani" - zaznaczył Pawlicki.

"To co przedstawiono w Pałacu Prezydenckim to jest kompromis z naszej strony, a pójście dalej jest według mnie niewyobrażalne, raczej chcemy iść w drugą stronę i to jest sens naszego projektu" - dodał Sadlik.

Konferencja prasowa była jednocześnie formą wiecu stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu". Uczestnicy nie mieścili się w sali konferencyjnej Centrum Prasowego PAP, a wypowiedzi uczestników konferencji były nagradzane burzą oklasków. Po konferencji członkowie stowarzyszenia udali się na "czarny marsz", zaopatrzeni m.in. w czarne baloniki.

Jeszcze podczas konferencji Pawlicki wyrażał zadowolenie, że "narracja, iż te kredyty zostały udzielone według normalnych reguł rynkowych, załamała się".

Jak ocenił, kredyty frankowe to nie żadne kredyty walutowe, tylko "kredyty złotowe, które w wyniku nielegalnego mechanizmu podwiązano do bardzo ryzykownych instrumentów finansowych". "To, że nazwano je kredytami walutowymi, to jest wszystko narracja banksterów" - powiedział Pawlicki, wymieniając banki, jego zdaniem najbardziej winne w tej sprawie: Millennium Bank, Getin Bank oraz mBank.

Sadlik dodał, że "gdybyśmy żyli w państwie prawa i sprawiedliwości przez małe p i małe s", to kredyty byłyby przymusowo przewalutowane i spłacane tak, jak by od początku były kredytami złotowymi. Bo wina jest rozłożona między banki a państwo, które dopuściło do tych kredytów, nie informując wystarczająco obywateli o zagrożeniu.

Pawlicki uznał też, że ruch frankowców mógł mieć nawet wpływ na wynik wyborów, bo poprzednia władza zbyt sprzyjała bankom.

Czytaj dalej: Kuczyński: Część projektu to martwe propozycje

Kuczyński: Część projektu dot. frankowców to martwe propozycje

Część propozycji z prezydenckiego projektu o pomocy frankowcom jest już na starcie martwa, jedna - o zwrocie zadłużonej nieruchomości - wydaje się wręcz niekonstytucyjna - powiedział PAP analityk ekonomiczny Xelion, Piotr Kuczyński.

Projekt zakłada trzy rodzaje restrukturyzacji kredytów: dobrowolną, przymusową i przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu. Ma dotyczyć kredytobiorców, którzy wzięli walutowe kredyty mieszkaniowe na własne potrzeby. Nie będzie obejmować wykorzystujących kredyt w działalności gospodarczej.

Ta propozycja "jest sformułowana tak, żeby można było odhaczyć (...) zobowiązania przedwyborcze prezydenta" - ocenił Kuczyński.

"Pierwszy wariant przewiduje, że bank się dogaduje z kredytobiorcą i według zasad tego projektu przewalutowują kredyt. Gwarantuję, że żaden bank się na to nie zgodzi. W związku z tym to jest martwa propozycja" - powiedział ekspert.

"Wariant trzeci - zwrot nieruchomości - jest według mnie niekonstytucyjny. Bo (...) gdyby ta ustawa przeszła, okazałoby się, że człowiek z kredytem frankowym mógłby oddać klucze i być wolny, a człowiek z kredytem złotówkowym by tego nie mógł zrobić. Nawet nie musiałby tu się wypowiadać Trybunał Konstytucyjny, wydaje się to po prostu niekonstytucyjne, bo nie ma równości obywateli" - zauważył analityk. To jego zdaniem także martwa propozycja.

"Zostaje przewalutowanie po kursie tzw. sprawiedliwym, czyli - nazwałbym to - po kursie przeliczeniowym" - wskazał. Jednak - jak podkreślił - jest to prawie ta sama propozycja, "tylko inaczej opowiedziana słowami", którą pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu złożył SLD.

Sojusz postulował, by 90 proc. kosztów przewalutowania kredytów obciążyć banki.

Kuczyński uznał, że takie rozwiązanie byłoby katastrofalne dla banków. "Mogę się założyć, że ta propozycja po prostu padnie pod byle pretekstem i zostanie wdrożone coś, co zaproponował (wicepremier Mateusz) Morawiecki, czyli pomoc tym, którzy mają największe problemy" - dodał.

Związek Banków Polskich krytykuje ustawę o frankowcach

Kłopoty dla banków i rynku walutowego - to prognoza Związku Banków Polskich (ZBP) w związku z prezydenckim projektem ułatwień dla frankowców. Zakłada on przewalutowanie kredytów w obcych walutach na złotówki po "sprawiedliwym kursie" oraz możliwość umorzenia spłaty.

Wiceprezes ZBP Mieczysław Groszek uważa, że koszty tych zmian dla banków mogą być znaczące. Dlatego cieszy się, że projekt najpierw zbada Komisja Nadzoru Finansowego i liczy na to, że jego organizacja zostanie zaproszona do konsultacji.

Z pierwszych szacunków ZBP wynika, że zmiany mogą kosztować banki 32 miliardy złotych - o ile wszyscy klienci zdecydowaliby się skorzystać z tego uprawnienia. "Ono jest tak korzystne dla kredytobiorców, że trzeba zakładać, że większość by skorzystała" - mówi Mieczysław Groszek.

W opinii prezesa Związku Banków Polskich, niektóre banki mogą mieć poważne kłopoty, jeśli zmiany wejdą w życie - chociażby z utrzymaniem współczynników kapitałowych. A to może spowodować problemy z ich akcją kredytową, a nawet z utrzymaniem się na rynku - prognozuje Mieczysław Groszek. W jego opinii, już teraz bankom nie jest łatwo ze względu na perspektywę podatku bankowego.

Mieczysław Groszek prognozuje też tarapaty rynku walutowego przy masowej wymianie kredytów na złotowe. "Może to zachwiać rynkiem walutowym" - prognozuje. Niewykluczone, że w takim przypadku dojdzie do interwencji Narodowego Banku Polskiego - mówi wiceprezes ZBP.

Wiceprezes ZBP Mieczysław Groszek uważa, że propozycja prezydencka jest niekorzystna dla banków, a określenie "sprawiedliwy kurs" uznał bardziej za myślenie życzeniowe niż realne. "To nie jest kurs sprawiedliwy, jeśli dzięki niemu może dojść do destabilizacji systemu bankowego" - podkreślił.

"Oceniamy, że w tej propozycji istnieje realna groźba, iż część banków może mieć zakłócone własne fundusze i to może wywołać w nich restrukturyzację albo konsolidację" - powiedział wiceszef ZBP. "Takie zdarzenie nigdy nie jest obojętne dla całego systemu" - dodał.

Według niego, jeśli banki miałyby w ogóle ponosić koszty restrukturyzacji kredytów, pomoc należy skierować do najbardziej potrzebujących po to, "by w warunkach ekstremalnych, czyli wzrostu kursu franka, nie nastąpił wzrost niespłacalności tych kredytów". Wsparcie - zaznaczył - powinno ponadto dotyczyć zarówno kredytów frankowych, walutowych, jak i złotowych.

"Bardzo mocne zindywidualizowanie procesu podejścia do poszczególnej umowy kredytowej wygląda bardzo przyjaźnie dla klienta, natomiast jest nieprawdopodobnie skomplikowane dla banku. To może rodzić dodatkowe koszty, może też wydłużać czas działania i potem będziemy oskarżani, że celowo przewlekamy procesy. A tu może być kilkaset różnego rodzaju procesów restrukturyzacyjnych" - mówił Groszek.

Zauważył również, że jeśli w krótkim okresie nastąpi przewalutowanie na dużą skalę, to na rynku może się pojawić nadpodaż franka, co może spowodować lokalne zakłócenia. Dlatego - zdaniem wiceprezesa - w proces konsultacji powinien być zaangażowany NBP, w celu zagwarantowania stabilności na rynku walutowym.

Przedyskutowania, a nawet rezygnacji, wymaga - według Groszka - kwestia zwolnienia się z długu za zwrot przedmiotu hipoteki. "To rozwiązanie, które funkcjonuje w świecie. Ale po pierwsze, wymagałoby to zmiany prawa bankowego. Po drugie, zakłóciłoby ten dotychczasowy proces zbudowany na dotychczasowych zasadach. To jest zmiana reguł gry w trakcie gry" - ocenił.

"Inaczej się udziela kredytu, gdy od początku obowiązuje ta sama reguła. Wtedy inaczej liczy się zdolność kredytową, inaczej liczy się zabezpieczenie. W gospodarce rynkowej może się zdarzyć ryzyko, ale według czynników rynkowych. Natomiast jeżeli zmieniamy reguły dla istniejącego już zdarzenia, dla istniejącej umowy kredytowej, to być może wykreujemy dodatkowe źródło destabilizacji systemu" - uznał wiceszef ZBP.

Czytaj dalej: Zuber: prezydencki projekt to krok w stronę kompromisu

Zuber: prezydencki projekt o frankowcach - krok w stronę kompromisu

Prezydencki projekt ustawy o frankowcach idzie w stronę kompromisu, ponieważ uwzględnia też interesy osób zadłużonych w złotówkach, a samym frankowcom daje wybór drogi wyjścia z trudnej sytuacji - powiedział PAP w piątek ekonomista Marek Zuber.

Jak powiedział PAP Zuber, prezydencki projekt idzie w dobrym i kompromisowym kierunku, ponieważ z obecnej sytuacji osób zadłużonych we frankach szwajcarskich nie ma wyjścia zadowalającego wszystkich.

"Frankowiec frankowcowi nierówny. Jedni zdawali sobie sprawę z ryzyka walutowego, inni zostali wprowadzeni w błąd przez doradców finansowych, ale nie są dziś w stanie tego udowodnić. Niemożliwe jest stworzenie ustawy, która zadowalałaby te osoby. Dlatego też ustawa o frankowcach musi być kompromisowa i myślę, że ten projekt idzie w tym kierunku. Z jednej strony daje możliwość zamiany kredytów frankowych na złotowe, a z drugiej przynajmniej częściowo uwzględnia fakt, że ci, którzy brali kredyt we frankach, najczęściej przez wiele lat płacili znacznie mniej niż ci, którzy brali kredyt w złotych, czego nie uwzględniały poprzednie projekty" - dodał.

Zdaniem Zubera, projekt jest też "ukłonem w stronę osób, które brały kredyty w złotówkach", ponieważ gdyby wprowadzić proponowane wcześniej rozliczenie kredytów walutowych po kursie, w jakim były zaciągane, to zadłużeni w polskiej walucie "mogliby poczuć się oszukani".

Zuber chwalił też to, że projekt daje stronom umowy kilka dróg wyjścia z sytuacji. "Jeśli wzięlibyśmy średni kurs franka z ostatnich 12 miesięcy, to moim zdaniem większość kredytobiorców będzie w takiej sytuacji, że przeliczenie tego kredytu na złotówki będzie dla nich oznaczało większą miesięczną płatność niż mają dzisiaj" - powiedział.

Jego zdaniem, kalkulator wyliczający tzw. "sprawiedliwy kurs" co do zasady jest dobrym pomysłem, ponieważ dzięki niemu nie trzeba brać pod uwagę każdej płatności kredytu ponad 400 tys. frankowiczów.

"Kalkulator ma ułatwić przeliczenie różnicy między płatnościami w sytuacji, gdybyśmy wzięli kredyt w złotówkach, w porównaniu z płatnościami kredytu we frankach, który wzięliśmy. Wysokość +sprawiedliwego kursu+ jest kwestią kursu franka w danym dniu. Gdybyśmy chcieli być w pełni sprawiedliwi, należałoby wziąć pod uwagę każdy dzień płatności kredytu, kurs rozliczeniowy i kurs NBP z tego dnia, a potem porównać płatność kredytu we frankach z płatnością kredytu w złotych, który byłby zaciągnięty w tym samym czasie. Jeśli ktoś wziął kredyt w 2004 r., daje to 11 lat pomnożone przez 12 miesięcy i ponad 400 tys. frankowiczów" - podkreślił Zuber.

Ekonomista dodał też, że przy dalszych pracach nad projektem jego autorzy powinni uwzględnić rozróżnienie zadłużonych ze względu na ich sytuację materialną, co postulował m.in. minister rozwoju.

"Nie wiem, jak odnieść ten projekt do tego, co mówił niedawno minister rozwoju Mateusz Morawiecki, że wsparcie będzie udzielone tylko osobom, które są w trudniejszej sytuacji finansowej. Sam jestem za tym, żeby pozbawić możliwości skorzystania z tej ustawy tych, którzy mają bardzo dobrą sytuację finansową i radzą sobie z kredytem" - dodał Zuber. 

PAP/IAR

Źródło:Bankier24
Tematy
Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Komentarze (383)

dodaj komentarz
~SPRZECIW
Forum bankier.pl Kredyty Frankowe - czyli złotówkowe przeliczane kursem franka -- http://www.bankier.pl/forum/temat_kredyty-frankowe-czyli-zlotowkowe-przeliczane-kursem-franka,19105105.html
I jaka to sprawiedliwość? Dlaczego Ci co spłacali szybciej albo też spłacą przed wejściem ustawy w życie mają być teraz pokrzywdzeni?
Forum bankier.pl Kredyty Frankowe - czyli złotówkowe przeliczane kursem franka -- http://www.bankier.pl/forum/temat_kredyty-frankowe-czyli-zlotowkowe-przeliczane-kursem-franka,19105105.html
I jaka to sprawiedliwość? Dlaczego Ci co spłacali szybciej albo też spłacą przed wejściem ustawy w życie mają być teraz pokrzywdzeni? To jest ta równość konstytucyjna Łopińskiego? Dlaczego Łopiński a co za tym idzie i prezydent dzielą frankowiczów? Czy tutaj chodzi aby nas skłócić między sobą? Spłata po kursie przewalutowania w dniu zaciągnięcia kredytu jest rozwiązaniem przawdziwie sprawiedliwym. Ten nowy KURS NIBY SPRAWIEDLIWY jest już w swojej istocie u podstaw NIESPRAWIEDLIWY. Jestem więc przeciw zarówno ustawie, jak też jej twórcom i różnego rodzaju poplecznikom.
~hhg
Jak ma być sprawiedliwie to dlaczego ustawa ma dotyczyć tylko waluty CHF. Czym różnią się kredytobiorcy w EUR, USD od frankowiczów? Znów dzielą Polaków ...
~Frank
Wszyscy Złotówkowicze czepiają się ewentualnej pomocy dla Frankowiczów,Ciekawe ilu z Was wzięło pomoc od Rządu w postaci programu dopłat Rodzina na swoim czy MdM??? To może jak ma być już tak bardzo sprawiedliwie to Wy też oddajcie co dostaliście,bo z tego co pamiętam nam do kredytu ,ani do rat nikt nie dokładał? !
~Grzechu_comeback
ooooooooo jak KNyF wam coś policzy to wyjdzie 1000 miliardów straty dla banków
~a5
Teraz warto pobrać kredyt we frankach i szybko wymienić na złotówki po 4,0 zł - a za miesiąc lub dwa - spłacić w frankach -kupione po 3,8 zł.
~Obserwator
Ja mam w pln. Domagam się też pomocy. Proszę oprocentowanie obniżyć mi do wysokości oprocentowania jakie mają frankowcy. Ale chyba kolesie Dudy mają kredyty tylko w frankach.
~Grzechu_comeback
trzeba było korzystać. Oferty były tak konstruowane, by TYLKO KREZUSI załapywali się na PLNy. Tak działali kolesie Słońca Peruuu.
~ra
co to za cudo!!!Kurs to ma byc zgodny z prawem czyli nbp/wypłaty i spłaty taki sam/ a nie sprawiedliwy czy niesprawiedliwy!!!!!
~www
Najrozsądniej byłoby kredyty przeliczyć po kursie z dnia brania kredytu i doliczyć odsetki takie jak były od kredytu w złotych. Nikt nie dostał kredytu w CHF tylko w złotówkach. Jeżeli banki miały CHF na wszystkie kredyty to o jakiej stracie tutaj mowa.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki